Byłam w szoku, wiedzieli o nas?! Zrozumiałam, że to nie przelewki, mogą przyjść po nas w każdej chwili. Zeskoczyłam ze skały i zwołałam każdego kota z naszego klanu. Wszyscy zebrali się ciasno przy nas.
- Musimy uciekać, klanu zostały zaalarmowane, jesteśmy jeszcze zbyt słabi!- syknęłam przez zaciśniętą szczękę, nie mogło to do mnie dotrzeć. Kto im powiedział!? Nie było teraz czasu na zastanawianie się. Wyskoczyłam z obozu i ruszyłam przed siebie prowadząc klan. Rozejrzałam się w około, nie mieliśmy wiele wariantów do ucieczki. Poprowadziłam ich do Drogi Grzmotu. Po drugiej stronie znajdowały się Usta Matki, nie możemy tam zamieszkać, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby zająć tereny za nim u podnóży Wysokich Skał. Było wcześnie co za tym idzie, nigdzie nie było widać potworów. Cały mój klan bezpiecznie przeskoczył przez drogę i znalazł się po drugiej stronie. Nie dałam im nawet chwili na odpoczynek, musieliśmy iść dalej. Nagle obok mnie pojawił się Dębowa Burza. Na jego pysku gościło zakłopotanie pomieszane z niepewnością.
- Dokąd idziemy Czysta Gwiazdo?- zapytał kładąc uszy. Widziałam po nim, że się obawiał. Westchnęłam cicho i spojrzałam na kocura.
- Do nowego domu, jesteśmy za słabi by walczyć- odpowiedziałam łagodnym głosem. Sama dziwiłam się jak zachowywałam się przy nim, od razu łagodniałam i byłam jak grzeczna kicia. Po prostu, miał coś w sobie co dawało mi uczucie spokoju. Dębowa Burza posłał w moją stronę szczery uśmiech. Odwzajemniłam go mimo wszystko. Nagle się ogarnęłam, co ja robię?! Mam budować opinię silnej nie milutkiej!
W końcu dotarliśmy do Ust Matki, w powietrzu wciąż unosiły się zapachy klanów. Wzdrygnęłam się na samą myśl walki z nimi, czy to ma jakikolwiek sens? Oczywiście, że ma! Jednak coś odciągało mnie od myśli, że to jakoś pomorze, a bardziej ktoś.
Po długiej wędrówce dotarliśmy na miejsce. Słońce już zachodziło za horyzont. Ogłosiłam przerwę, wszystkie koty padły na ziemie zmęczone. Nic nie jadły od rana, nie mogłam się im dziwić. Kazałam każdemu wybrać się na polowanie, sama także ruszyłam. Za mną, niczym cień, podążył Dębowa Burza. Z początku nie odzywaliśmy się do siebie za wiele, ale później rozmowa zaczęła się kleić. Oczywiście co chwilę rzucał jakieś żarty, które nawet mnie rozbawiały.
Złapaliśmy trochę zwierzyny i już mieliśmy wracać kiedy kocur usiadł i spojrzał w górę.
- Czysta Gwiazdo, spójrz w niebo- powiedział do mnie. Odłożyłam królika i przycupnęłam obok niego. W istocie, niebo zapełniło się pięknymi migoczącymi gwiazdami. Srebrna Skórka pokazała swoje prawdziwe oblicze.
- Czyż one nie są piękne, te wszystkie gwiazdy?- spytał mnie kocur rozglądając się po niebie.
- W istocie Dębowa Burzo, zawsze mnie zachwycały- odpowiedziałam. Nagle poczułam jak kot kładzie swoją łapę na mojej. Zdziwiło mnie jego zachowanie, przeniosłam wzrok na kocura i ujrzałam, że jest wpatrzony we mnie.
- Ale ja mam swoją ulubioną gwiazdę- mruknął cicho wpatrując się mi w oczy. Co on próbował osiągnąć?! Chciał mnie omamić? Dębowa Burza cicho mruczał czekając na moją reakcję.
- Co ty robisz?- spytałam oszołomiona. Kot zbliżył się i otarł się nosem o mój, uśmiechając się.
- Wyznaję ci miłość, ciężko zrozumieć? No proszę, wiem, że nie jesteś taka sztywna, Czysta Gwiazdo!- wyjaśnił Dębowa Burza. Kompletnie zbił mnie z tropu. On mnie kocha? Co to ma znaczyć?! Nie wiem czy moje serce jest jeszcze zdolne by czuć miłość, ale za każdym razem jak byłam blisko kocura ono jakby drgało. Oh Klanie Gwiazd, co to oznacza?
- Dębowa Burzo, ja nie mogę...jestem liderką, na miłość Klanu Gwiazd!
- No i? Jakaś przeszkoda?- drążył temat dalej. Zaczął mnie powoli denerwować, jednak czułam się bezsilna wobec niego. Może to jest to, może czas się zmienić?
- Dębowa Burzo, nie mogę ukrywać, że i ja czegoś do ciebie nie czuję, ale...
- No i wszystko jasne! Czysta Gwiazda, taka pani lód, a serce ma! Oh moja droga, nie pożałujesz decyzji!- wybuchł kocur. Był tak szczęśliwy, że nie mogłam nic zrobić, każdy mój sprzeciw zostałby odrzucony.
- Dębowa Burzo! Czy ja się zgodzi...- tu się zatrzymałam, co by mi szkodził partner? Chyba nic, raz się żyje, prawda?
- Zgodziłaś się, ja to tak odebrałem- zaśmiał się kocur i liznął mnie w nos. Tego mi było za wiele, za dużo uczuć, emocji i zbliżenia do innego kota jak na jeden dzień. Wstałam pospiesznie i chwyciłam królika.
- Chodź zanim inni będą coś podejrzewać. O tym co między nami nikomu masz nie mówić, rozumiesz?!- warknęłam, jednak nie było to wściekłe czy władcze, mój ton stracił wszystko, był delikatny i niepewny. Dębowa Burza kiwnął łbem i podbiegł do mnie. Wróciliśmy do naszego miejsca postoju. Inne koty już się zebrały wraz ze zwierzyną. Pełno było królików i ptaków. Cieszyło mnie to, że będziemy mieli odmienną dietę od tej z Czterech Drzew. Każdy zabrał swoją część i zaczął jeść. Znów spojrzałam na mojego niedorobionego partnera. Dziwna fala ciepła zalała moje skamieniałe serce. Może faktycznie tego mi potrzeba?
Jak ciężko się pisze będąc chorym, i to jeszcze Czystą która ma uczucia, fuck my life.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz