Stroczek bawił się kulką mchu, którą podarowała mu Kocimiętkowa Łapa. Jeszcze nie zdążył jej rozerwać, ale nawet nie miał tego w planach. Z tego, co obserwował, chyba właśnie tylko to się z nimi robiło. Czy kulki mchu mogły mieć jakieś inne zastosowanie? Postawił uszka czujnie, gdy do legowiska wszedł jakiś nowy kot. Był dorosłym kocurem, w dodatku nie miał jednego oka. Stroczek wycofał się o krok, mając nadzieję, iż nie działo się coś złego. Inne kociaki także patrzyły na niego z zaciekawieniem.
Wilczak podszedł do niego, nachylając się nad łożem. Przyjrzał się rudemu uważnie, po czym uśmiechnął pocieszająco.
— Witaj! Jesteś Stroczek, prawda? — Głos dorosłego rozbrzmiał po kociarni. Kocurek pokiwał główką niepewnie.
— T-tak… Czy coś się stało…? — zapytał przez prawie ściśnięte ze strachu gardło. Bał się, że narobił sobie swego rodzaju kłopotów. Ale co takiego złego mógł zrobić? Normalnie nie był aż tak przerażony, jednak ostatnie sytuacje w tym miejscu dały mu powody do tego, by się obawiać. Pustułkowy Szpon pokręcił spokojnie głową.
Młodszy zielonooki wpatrywał się w niego z lekkim zmieszaniem. Czemu by w takim razie tu przyszedł do niego? Może wiedział coś na temat jego rodziców?
— Jak się czujesz w naszym klanie? — Pustułkowy Szpon zapytał, owijając ogon wokół łap. Zgarbił się odrobinę, jakby chciał w ten sposób pokazać, że nie jest dla niego zagrożeniem.
Kociak wyprostował się, patrząc na niego. Zamyślił się na moment.
— Nie podoba mi się to, że zabrano ode mnie siostrę. Nudzę się bez niej… i… nie wiem co ze sobą zrobić, gdy jej nie ma — miauknął smutno, podrygując nerwowo końcówką ogona.
Wojownik posmutniał odrobinę.
— Biedaku, tak mi ciebie szkoda — odparł ze współczuciem.
— Ale mam też chyba już jakichś znajomych! Znaczy… rozmawiam z kociakami tutaj, z Cykorią i Aksamitką, ale nie wiem jeszcze, czy na pewno mogę z nimi przebywać — dorzucił Stroczek ze szczerym zmartwieniem. Zupełnie tak, jakby mieli mu coś za to zrobić.
— No pewnie, że możesz. Chyba że powiedzą, żebyś sobie poszedł — odpowiedział mu czekoladowy. — Nie przejmuj się tym tak, na pewno nie są złe na ciebie, że chcesz z nimi posiedzieć. Może wiedzą, że nie masz z kim innym — próbował go pocieszyć.
— Naprawdę tak myślisz? — upewnił się pręgus, z nadzieją spozierając w oczka wilczaka. Pustułka pokiwał głową pewnie. — Hej, a… co mogę z tym zrobić? — zapytał młodszy, wskazując palcem na kulkę mchu.
<Pustułkowy Szponie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz