Wszyscy troje mogli zginąć. Przez niego.
Przecież był tylko małym kociakiem, któremu zachciało się zgrywać wojownika. Sięgał kremowemu może do piersi, a pazurów używał głównie do wydrapywania mchu, żeby wygodniej mu się spało.
Naraził swoje siostrzyczki. A przecież obiecał tacie, że będzie się nimi opiekował.
Poczuł, że pieką go oczy.
On tylko chciał być jak ci wszyscy wojownicy z opowieści taty, chciał znaleźć swoją drogę i nią iść, kierując się zawsze głosem serca. A później zasłużyć sobie na miejsce wśród Gwiazd, jako jedna z nich, jasna i wskazujące drogę innym kotom.
On tylko chciał być jak tata.
Tęsknił za nim. Byli tak blisko siebie, a równocześnie kocurek nie mógł z nim porozmawiać, ani nawet posiedzieć obok niego.
Chociaż… kto mógł mu zabronić?
Korzystając z tego, że wszyscy już śpią, podkradł się cichutko do drugiego końca żłobka.
Tata spał, obok przytulonej do niego mamy. Ich boki podnosiły się i opadały we wspólnym, spokojnym rytmie.
Kocurek położył się między nimi, kładąc łebek na podrapanym boku kocura. Czarny mruknął coś przez sen, nie budząc się jednak. Wujek Leszczynek mówił, że ciągle jest osłabiony po gorączce i będzie dużo spał.
Do uszu burego dotarło miarowe bicie serca. Stuk-stuk. Stuk-stuk. Stuk-stuk.
Przymknął ślepia. Jego tata żył, wbrew temu, czego chcieliby ci na zewnątrz. I będzie żył jeszcze długo. W to wierzył Wróbelek. Wtulił się mocniej w szorstkie futro.
Wsłuchany w miarowy rytm, zasnął.
Już wiedział, co powinien zrobić.
Podreptał w stronę wujka Igły i usiadł przed liliowym. Niewiele ostatnio rozmawiali. Kocur ciągle wydawał się pogrążony w swoich myślach, humor odzyskując tylko wtedy, gdy rozmawiał z ciocią.
- Wujku? - Niebieskie ślepia spojrzały na niego smutno. - Chciałbym, żebyś nauczył mnie walczyć.
<Wujku Igło? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz