Gałęzatka skoczył przerażony w bok, wprost na swojego brata Morszczyna. Czując miękkie futerko, przez moment się rozluźnił, ale po chwili, gdy już przeszło mu przez myśl co właściwie zrobił, panicznie się odsunął. Patrzył na burego ze szczerymi przeprosinami wypisanymi w oczach, lecz mimo to i tak usłyszał oburzone fuknięcie.
— Co ty robisz mysi móżdżku!? — spytał kociak w jasnym płaszczyku.
— Przepraszam Morszczynie! — miauknął, a następnie spojrzał przed siebie, szukając powodu, dla którego odskoczył, wpadając na żółtookiego.
— AAAHH!! TERAZ JEST BLIŻEJ. MORSZCZYNIE POMOCY RATUNKU ZABIERZ TO ODE MNIE — krzyknął głośno przerażony, w ten sposób budząc Kotewkowy Powiew i Widlika.
— Hmm, po co ta panika… — mruknęła Kotewka, po czym spojrzała na skulonego kremowego. — Miałeś nie hałasować, pamiętasz? Twój brat źle znosi twoje wygłupy — stwierdziła, wzdychając cicho.
— P-Przepraszam! — miauknął, a po chwili, gdy stworzenie zbliżyło się jeszcze bardziej, pisnął, chowając się za Morszczynem. — Bądź moim obrońcą. Albo lepiej! Mięsem ofiarnym. To coś zaraz nas zje! — panikował Gałęzatka.
— O co ci chodzi! Przed czym ja mam cię niby bronić. Przecież tam nic nie ma! Jesteś ślepy czy głupi? — zapytał pręgus, wzdychając cierpiętniczo.
— Tam! — wskazał łapką kawałek przed nimi, trzęsąc się ze strachu. — Widzisz? To coś…to ma osiem nóg! I jest coraz bliiiżeeej!! — zawołał, skomląc dalej schowany za bratem.
— Przecież to pająk… Jesteś jakiś nierozumny? — fuknął kociak, po czym podszedł do malutkiej istoty i wziął go na łapę, podchodząc do brata. — Nie zjadł mnie. Za to wiesz co? Ja mogę zjeść jego. Nie bądź takim tchórzem! — burknął Morszczyn, podsuwając pająka pod sam pysk Gałęzatki. — Zjedz go! Zanim on…pożre ciebie — miauknął, widocznie rozbawiony na swój uniwersalny sposób.
— Przecież on żyje! Jak mogę go zjeść? — zapytał zrozpaczony Gałęzatka, starając się jak najbardziej odsunąć od brata i monstrum, które ten akurat trzymał na łapie.
<Morszczynie? Czemu mam go zjeść? Mama na pewno czeka na niego z posiłkiem!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz