- Igła, ale musisz im w końcu powieedzieeć - miauknęła przeciągle kotka.
Szturchnęła przyjaźnie głową jego kościsty bark.
- Wiem przecież - westchnął kocur, a następnie liznął partnerkę za uszami.
Oczywiście, Miedź nie miała mu za złe, że wciąż zwleka z wyznaniem swoim najmłodszym synom, że jest w związku, ale jakoś tak... chciałaby po prostu móc do niego podejść i polizać go w nos na środku obozu, bez względu na to czy ktoś patrzy.
A gdyby tak...
Co jeśli sama by im powiedziała?
Ostatni raz przejechała szorstkim językiem po jego liliowej sierści na karku. Wstała, a odwracając się do wyjścia z legowiska Iglastej Gwiazdy przeciągnęła swoim długim, płowym ogonem pod jego brodą. Szepnęła jeszcze krótkie "dobranoc kochanie" i skierowała kolorowe łapy w stronę legowiska należącego do wojowników. Tam ułożyła się wygodnie na swoim własnym mchowym posłaniu.
Musi wziąć tę sprawę w swoje łapy, inaczej Igła będzie z nią zwlekał do następnej Pory Nowych Liści albo i jeszcze dłużej. Ale, dopiero następnego wschodu słońca. Najpierw porządnie się wyśpi.
Z tą myślą szybko pogrążyła się w spokojnym, głębokim śnie.
następnego ranka
Płowa koteczka wstała wraz ze świtem. Ziewnęła przeciągle i rozciągnęła łapy, aż coś przyjemnie strzyknęło gdzieś w okolicy kręgosłupa. Pomyślała, że najlepiej będzie zacząć od Leszczynka. On wydaje się, że nawet lubi Miedź, więc nie powinno być trudno. Wstała pośpiesznie na równe łapy, była dobrej myśli. W końcu, co może pójść nie tak?
Wsadziła łebek do środka legowiska uczniów. Na całe szczęście, Leszczynowa Łapa wciąż tam siedział, spokojnie myjąc swoje futerko, zupełnie nie spodziewając się pytania, z jakim przyszła do niego Miedź.
- Witaj, Leszczynku! - zawołała ciepło.
Kocurek zdawał się być zaskoczony, ale równocześnie uradowany jej przybyciem. Kotka przysiadła się koło niego. Nagle cała pewność siebie jakby całkiem wyparowała z jej smukłego ciałka. A co jeśli Leszczynek nie zaakceptuje jej związku z Igłą? Co jeśli dostanie ataku paniki i znowu połamie sobie łapy?
- Leszczynku, cóż... Chciałabym cię o coś zapytać... - zaczęła cicho, jakby bojąc się reakcji ucznia - co byś...
Nagle w legowisku pojawił się Wilcze Serce, chcąc zabrać rudzielca na trening.
No trudno, to kiedy indziej się powie, prawda?
Już chciała wstawać, kiedy to Leszczynowa Łapa wyprosił wyłysiałego kocura o chwilę na dokończenie rozmowy. Kotka przełknęła zaległą gulę w gardle. Byli sami w legowisku, reszta uczniów już dawno wyszła na trening. Wilcze Serce czekał na zewnątrz. Nie ma już odwrotu.
- Leszczynku… - zaczęła jeszcze raz, ale od środka wciąż zżerał ją stres - Leszczynku, chciałam się zapytać, czy nie miałbyś nic przeciwko, gdyby twój tatuś i ja... No wiesz... Byli razem?
Kotka wstrzymała oddech, wyczekując reakcji młodzika.
<Leszczyn?>
LESZCZYN ZAPYTAJ CZY BEDA Z TEGO DZIECI
OdpowiedzUsuńLeszczyNOWA ŁAPA**
Usuń