Przeszłość
— Hej! Szczawiowe Serce, jak dobrze się orientuję? Może chciałbyś wyskoczyć na jakieś polowanie? — zagadnęła, wskazując łebkiem w stronę wyjścia z obozu. Kocur odwrócił wzrok i, nieco speszony, polizał swój bark.
— No… Pewnie, czemu nie. Tak czy siak, nie mam nic do roboty. Mogę prowadzić, jeśli chcesz, w końcu pewnie jeszcze nie znasz dokładnie całego terytorium.
Gąbczasta Łapa skinęła głową.
— Przyda się, chyba nie chcielibyśmy się zgubić! To choć, ruszamy — rzuciła wesoło i ruszyła w stronę wyjścia z obozu. Czekoladowy kocur podążył tuż za nią. Wiatr delikatnie owiał jej kręcone futerko, a dymna zauważyła, że Wilczacki kocur spoglądał na nią od czasu do czasu. Patrzył na nią tak, jak mały kociak patrzy na lidera klanu, z mieszaniną podziwu i onieśmielenia. Mimo to Gąbczasta Łapa nie przywiązywała do tego większej uwagi. To przecież nic nie znaczyło… prawda?
— To co… W którą stronę chcemy iść? — zapytał po chwili. Kotka nie odpowiedziała od razu – zamiast tego uśmiechnęła się do niego figlarnie i wskoczyła w pierwszą kałużę, jaką zauważyła. Po stopionym śniegu zostało ich całkiem sporo! Woda bryzgała dookoła, pryskając również w pyszczek Szczawiowego Serca.
— Gdy tylko się ociepli, musimy koniecznie iść nad jezioro! — zawołała przez śmiech, wyskakując z kałuży. Jej łapy były całe w błocie, a na pyszczku malował się szeroki, radosny uśmiech. Pręgowany skinął głową, nieco nieśmiało zbliżając się do Gąbczastej Łapy.
— Oczywiście…! — odparł z opóźnieniem, w jego głosie było słychać ekscytację. — Możemy pójść, gdzie tylko będziesz chciała — dodał, po czym spuścił wzrok na własne łapy. Uczennica tylko się uśmiechnęła, po czym niespodziewanie polizała go po czole.
— Chodźmy dalej. Zobaczymy, co jeszcze uda nam się znaleźć na terenach Klanu Wilka! — zawołała, po czym rzuciła się biegiem przez las. Szczawiowe Serce musiał naprawdę się postarać, żeby za nią nadążyć!
***
Teraźniejszość
Pora Zielonych Liści trwała już od dłuższego czasu – na tyle długo, że coraz mniej dni było tak ciepłych, jak jeszcze niedawno. Gąbczasta Łapa czuła delikatną zmianę w temperaturze, choć mimo to wciąż było przyjemnie. Jedyne, co nie dawało jej spokoju, to fakt, że wciąż nie wyszła ze Szczawiowym Sercem na spacer nad jezioro. A przecież kocur jej to obiecał! Doskonale to pamiętała!
Postanowiła więc wtargnąć do legowiska wojowników, gdzie znalazła go na posłaniu. W kilku susach znalazła się tuż obok i zaczęła delikatnie nim potrząsać, by go obudzić. Był już wieczór – czekoladowy musiał uciąć sobie drzemkę w ciągu dnia.
Pomarańczowooki otworzył ślepia, zdezorientowany rozglądając się po legowisku, aż jego wzrok zatrzymał się na Gąbczastej Łapie. Widok kotki natychmiast go rozbudził, poderwał się na równe łapy i przywdział nerwowy uśmiech.
— Gąbko! Czy coś się stało? — zapytał szybko, ledwo łapiąc oddech między słowami. Dymna pokręciła głową, po czym uniosła uszy do góry.
— Nie, nie! Ale chodź za mną, szybko! — popędziła go z błyskiem w oczach. Pręgowany był wyraźnie zaskoczony, ale nie protestował. Ruszył krok w krok za uczennicą, która właśnie wybiegła z obozu.
Po jakimś czasie, kiedy cisza zaczęła się przedłużać, Szczawiowe Serce w końcu zapytał:
— O co to całe zamieszanie? — mruknął niepewnie, jakby bał się, że urazi ją tym pytaniem.
Księżniczka obejrzała się przez ramię i posłała mu tylko uśmiech. Nie odpowiedziała, a zamiast tego przyspieszyła, drepcząc po wydeptanej ścieżce.
Cały czas zmierzała w jedno, konkretne miejsce – nad jezioro. Gdy wreszcie tam dotarła, zatrzymała się przy brzegu i z szerokim uśmiechem spojrzała na wojownika.
— Ta-da! — zawołała, ruchem ogona zapraszając go bliżej. Oba koty spojrzały na swoje wzburzone odbicia w tafli wody. — Naprawdę ładnie razem wyglądamy, mam rację? — mruknęła, a jej wibrysy drgnęły z rozbawienia. — Masz bardzo ładne futerko, wiesz? W Klanie Nocy pewnie wrzuciliby cię do bajora za takie! — dodała żartobliwie, zerkając na niego już nie w odbiciu, a prosto w oczy.
Kiedy nakazała mu usiąść, kocur posłusznie to zrobił, a ona pochyliła się, by wyczyścić mu językiem brązowe fragmenty futra.
— Naprawdę? — wydusił z siebie pomarańczowooki.
— Naprawdę! Mamy taką piękną historyjkę w Klanie Nocy, która opowiada, skąd wziął się każdy kolor futra…! — zaczęła z entuzjazmem. — A wy? Macie coś podobnego? Może opowiesz mi, jak to wszystko działa u was? Widzisz, jestem tu już od kilku księżyców, a wciąż wiem o was tak mało! Chciałabym lepiej poznać swoich sojuszników, wiesz?
Szczawiowe Serce skinął głową ze zrozumieniem, ale się nie odezwał. Czyżby Gąbczasta Łapa kompletnie odebrała mu mowę?
— Ale jeśli chcesz, to ja mogę zacząć! — zaproponowała, a gdy kocur się zgodził, od razu kontynuowała:
— Świetnie! U nas, w Klanie Nocy, jest bardzo ciekawie. Wiele kotów ma imiona od ryb albo morskich roślin! Fajne, prawda? Dzięki temu łatwo nas rozpoznać na zgromadzeniach! — zaśmiała się lekko. — Wiesz, że u nas odbywają się śluby? Gdy dwa koty bardzo się kochają, mogą się tak ze sobą oficjalnie związać! Zapraszają wtedy bliskich, szykują mnóstwo jedzenia… i wiesz, co jeszcze robią? Rzucają żabą! — roześmiała się, kładąc łapę na grzbiecie łaciatego. — Goście mogą się o nią bić!
Wojownik wyglądał na szczerze zaintrygowanego, co tylko dodało jej otuchy.
— No i mamy też królewski ród! — pochwaliła się z dumą. — Jestem księżniczką, wiesz? To znaczy… moja prababcia była przywódczynią! Srocza Gwiazda była taka mądra, silna, odważna! To dzięki niej Klan Nocy wygląda tak, jak teraz. Czy to nie piękne? — zapytała, spoglądając w niebo. — Wiesz, czasami tęsknię za swoim klanem... Za mamą, za znajomymi… Ale nie narzekam! W Klanie Wilka też jest dobrze, choć przyznam, trochę się przeraziłam, kiedy musiałam zobaczyć egzekucję na własne oczy. Czy to u was normalne? — spytała z przejęciem, nawet nie dając mu dojść do słowa. Nie, żeby wyglądał, jakby miał coś przeciwko – wydawał się raczej oniemiały. Po chwili jednak Szczawiowe Serce odchrząknął i odpowiedział:
— Nie… nie. Raczej nie. W Klanie Wilka rzadko dochodzi do egzekucji. To był pierwszy raz, kiedy widziałem coś takiego na żywo. Przysięgam, że jesteśmy normalni! Nikła Gwiazda po prostu… bardzo nienawidzi zdrajców. Dlatego tak potraktował Pokrzywowego Wąsa.
Gąbczasta Łapa skinęła głową.
— To dobrze! Bo przez chwilę myślałam, że jesteście jakimiś krwiożerczymi bestiami! — zażartowała. — Nie, żebym ciebie widziała jako kogoś takiego. Ty od początku wydawałeś się bardzo porządny! Na pewno nie byłbyś za przeprowadzeniem takiej egzekucji, prawda?
Pomarańczowooki umilkł, najwyraźniej rozważając odpowiedź. Ale zanim zdołał coś powiedzieć, Gąbka skoczyła na niego i oboje z pluskiem wylądowali w wodzie, zanurzeni aż po brody.
— Może poćwiczymy jakieś techniki walki? — zaproponowała, puszczając Szczawika ze swojego uścisku. — Na pewno znasz jakieś fajne! A jeśli chcesz, w zamian mogę opowiedzieć ci trochę o ziołach!
<Szczawiowe Serce? Szybko! Musimy wykorzystać czas, nim zacznie się robić zimno!>
[1028 słów do treningu wojownika]
[przyznano 21%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz