Mgiełka nie zdążyła się dobrze wyspać, a już do legowiska medyka wparował jakiś kot, niosąc ledwo przytomnego Szronka. Kotka od razu podbiegła przerażona do brata. Co mu się stało? Czemu z takim trudem nabiera powietrze? Poranna Zorza wskazał ogonem posłanie z mchu, na którym ów kot miał położyć Oszronioną Łapę. Gdy jej brat leżał już co chwila, kaszląc na mchu, medyk zbliżył się do niego, a co za tym idzie również Mgiełka.
- Czy jesteś w stanie powiedzieć, gdzie cię boli? - medyk dotknął czoła Szronka. - masz dużą gorączkę... - zrezygnowany rzucił bardziej w stronę swojej uczennicy aniżeli pacjenta.
- W-wszę-ędzie - wycharczał niebieski i zarzucił się falą kaszlu. Nawet według niedoświadczonej czarno-białej nie wyglądało to dobrze. Poranna Zorza pokiwał twierdząco głową.
- Obawiam się, że twój brat ma nawrót choroby, a co za tym idzie, zielony kaszel - bez emocji powiedział medyk i wskazał ogonem, by Mgiełka poszła za nim. Zrobiła to, a Poranna Zorza już grzebał pośpiesznie w ziołach. - Kocimiętka na zielony kaszel - zaczął urywkowo pokazywać Mgiełce roślinki - Wrotycz maruna, to już znasz, Lubczyk z floksem wiechowatym na kaszel, już też wiesz, do tego nektar wrzosowy na lepszy smak i podbiał pospolity tym razem, żeby się twój brat nie udusił. - Mglista Łapa starała się wszystko szybko zapamiętać. Wrotycz maruna, wrotycz maruna... Czy pamiętała, na co była wrotycz maruna?... Na gorączkę! Tak, na gorączkę. Mgiełka pierwszy raz widziała takiego spiętego Poranną Zorzę, czy z jej bratem było aż tak źle? Spojrzała na wyćwiczone i szybkie ruchy medyka, który starał się wszystkie zioła porządnie wymieszać. Po chwili wszystko nałożył na liść i niemal biegiem podszedł do pacjenta. Prosto za nim pobiegła Mgiełka.
- Musisz to zjeść - nakazał dość surowym tonem. Oszroniona Łapa ledwo obecnym wzrokiem spojrzał na medyka i jego uczennicę i bardzo słabo wziął się do jedzenia. Szło mu to ociężale, ale dał radę. Miała dzielnego brata.
- Będzie dobrze Szronku... - pogłaskała łapką po główce brata. Nie wiedziała czemu, ale ten rozbudził w niej już dawno nieodczuwane emocje. Kochała brata i nie chciała go stracić. Poniekąd cieszyła się, że teraz może mieć go cały czas na oku, a nie bezgranicznie ufać Porannej Zorzy, jak za kociaka. Nie, żeby nie ufała kocurowi, ale sama wolała mieć wgląd w zdrowie Szronka.
- Twój brat musi odpocząć - rzucił na odchodnym medyk. Mgiełka zrozumiała przekaz, poniekąd płowy miał racje. Zajrzy do Szronka potem i tak nic nie przyspieszy, a każdy wie, że trzeba dać medykamentom zadziałać. Spojrzała jeszcze raz na niebieskiego, który był na granicy krainy morfeusza. Zdecydowanie nie mogłaby stracić kochanego braciszka. Dopiero, co zaczął trening, a już wylądował w legowisku medyka. Trudno. Wykuruje się i wtedy wróci, w końcu zdrowie jest ważniejsze. Opuściła pomieszczenie, w którym leżał jej brat i udała się w główną część legowiska, gdzie czekał już na nią Poranna Zorza. Po chwili oboje oddali się tak dobrze znanemu zajęciu czarno-białej, a mianowicie segregowaniu ziół. Podziwiała obecnego medyka, że ten potrafi siedzieć przy roślinkach cały dzień. Nie, żeby sama uważała to za coś dziwnego, ale naprawdę Poranna Zorza był w tym niezwykły. Kotka uważała go za dobrego medyka i chciałaby być jak on.
Wyleczony: Oszroniona Łapa
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz