No, co. Myślicie, że się tylko lenię i nie wystawiam nosa poza obóz? Jeżeli tak myślicie, to jesteście w wielkim błędzie. Dlaczego ja akurat mam taka być. Uwielbiam wprost przygody i wycieczki, a przechadzki to już w ogóle. Nie żeby coś, polować też lubię i potrafię. Chociaż trzy zdobycze na stosie są starannie wyszukane w runie leśnym i szybko zabite. Choć nie wiadomo, bo wiewiórki na przykład nie chowają się zaraz przy ziemi, tylko wysoko, wysoko na drzewach. Ale noł problemo! Rozmyty Pył nauczył mnie jak wspinać się na drzewo, więc umiem złapać też te rude stworzonka z puchatą kitą. Wsparta długimi przemyśleniami wstałam i wyszłam z Zacienionej Nory i już miałam skierować się do wyjścia, kiedy coś pstryknęło mi w głowie. O czymś zapomniałam, znowu. Tylko o czym? No oczywiście. Zapomniałam o moim uczniu. Od razu zmieniłam kierunek i zaczęłam iść w stronę legowiska terminatorów. Akurat jak byłam blisko wyszedł z niej Jałowcowa Łapa.
-Pamiętaj! Wstawaj tak jak wstaje słońce, ono na Ciebie nie zaczeka. Chociaż szkoda, sama wolałabym wstawać dopiero o szczytowaniu. - Zaśmiałam się wesoło, popychając swoim puchatym ogonem młodego. I wtedy podeszła do nas Biała Mgła. Posłała mi krótkie spojrzenie zaraz potem mówiąc, że mam iść na patrol razem z Jałowcową Łapę i jakimś wojownikiem na poranny patrol. Nie powiedziała jakiego, co z pewnością oznaczało, że mogę go sama wybrać. Dobrze, mój brat Lampartek na pewno będzie z tego zadowolony, jeśli go wybiorę. On wprost uwielbia być przydatny dla klanu. Albo takie po prostu sprawia wrażenie.
-Lamparci Kroku!
Czarny kocur akurat jadł jakąś mysz, bo pewnie był już na polowaniu i zgłodniał. Nie rozumiem jak można tak wcześnie wstawać... Mój brat pojawił się już zaraz obok mnie. Oho ho, czyli możemy iść. Wyszłam pierwsza z obozu, a za mną mój uczeń i brat. Skierowałam się w stronę Drogi Grzmotu, której stłumiony dźwięk zaczął szumić w uszach.
-Co to jest? - Zawołał błękitny kocurek, a ja spojrzałam przed siebie. Odgłosy stawały się coraz głośniejsze, a zza drzew widać było czarny pas.
-To Droga Grzmotu. Zbudowali ją dwunożni, chyba wiesz co to jest? To duże stwory, które chodzą na dwóch nogach i nie mają futra. Karmią złapane koty, mysimi bobkami... Przejeżdżają tutaj potwory dwunożnych.
Wspominając o pieszczochach spojrzałam ponuro i smutno na Lamparci Krok, szybko jednak wgoniłam z głowy wspomnienia. Tego już nie ma.
-ODSUŃ SIĘ! - Wrzasnął po chwili mój brat, a ja spojrzałam z przerażeniem jak nadjeżdża z oddali potwór. Jałowcowa Łapa stał niebezpiecznie blisko drogi, ale słysząc ostrzeżenie odskoczył w tył, jeżąc sierść. Czerwony stwór przejechał na Drodze Grzmotu, a jego smród uderzył mnie w nos. Fe!
<Jałowcowa Łapo? Lamparci Kroku?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz