BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)

Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

02 marca 2014

Trójoki Zając

Autor grafiki: _misha.13 (discord)
OGÓLNE
TRÓJOKI ZAJĄC
*Poprzednie imiona: Zajączek, Zajęcza Łapa, Trójoki Zając, Lekkomyślna Łapa
Płeć: Kocur
Orientacja: Heteroseksualny, heteroromantyczny
Przynależność: Klan Klifu
Ranga: Wojownik

- - - -

Właściciel: baroksi (discord)
CHARAKTERYSTYKA

APARYCJA
Opis ogólny - Trójoki Zając to jasny, chudy kocur z długimi łapami, pomiędzy którymi posiada trochę puchu. Dzięki swoim kończynom jest nieco wyższy od przeciętnego kota. Sierść ma półdługą, zakręconą w okolicach brody oraz uszu. Pręgi wymalowane na jego ciele są w stylu klasycznym. Oczy ma nienamiętnie zielone. Biel wita na jego lewym boku pyszczka, zaczynając się tuż pod uchem, kończąc na połowie brody. Dalej ciągnie się przez pierś nie dotykając grzbietu, a rozpływa dopiero na całym odcinku brzucha. Zauważyć można także jego śnieżnobiałe łapy i gdzieniegdzie siwe włoski z powodu wieku. Ogon ma krótki, przypominający taki zajęczy.
Cechy szczególne - Kręcone wąsy, krótki ogon, blizna na pysku, a także na prawym barku, które zyskał po walce z gangiem białowron, jak i również oklapnięte ucho, które nigdy nie zagoiło się poprawnie po walce z mewami.
Kolor sierści - Kremowa pręgowana klasycznie bicolor
Długość sierści - Półdługa
Kolor oczu - Zielone
Problemy zdrowotne - Brak
CHARAKTER

Od zawsze mało co było w stanie przestraszyć Trójokiego Zająca. Odkąd jednak przyszedł na świat w Klanie Klifu, życie dało mu wiele powodów do obaw, im bardziej świadomy się stawał z wiekiem. Obecnie zrobiłby wszystko dla swojej rodziny, często jednocześnie poświęcając swoje zdrowie dla dobra bliskich, w szczególności kociąt i partnerki. Nagły atak na klan lub obcy samotnik grożący, że skrzywdzi jego bliskich, również wywołałyby w nim niepokój, jednak nie od razu. Gdyby coś takiego doleciało do jego uszu, najprawdopodobniej na początku by nie uwierzył, ale jeśli kot by się upierał wystarczająco długo, to kremus zacząłby to brać pod uwagę. W młodzieńczych latach bezgranicznie ufał swojemu braciszkowi, długo nie zdając sobie sprawy, że ten potrafił wykorzystywać jego zaufanie, tym samym odciągając go od relacji z innymi kotami i próbując zatrzymać przy sobie. Teraz, odkąd Króliczek odszedł z klanu, Zając czasami zastanawia się, czy bardzo wpłynęło to na ich relację, kwestionując, czy brat nadal o nim myśli. Kiedy Zajęcza Łapa zaczął zbliżać się do Kukułczej Łapy, brat zasugerował mu, by odsunął uczucia na bok i skupił się na treningach. Nie dlatego, że to było najlepsze, ale dlatego, że chciał go mieć tylko dla siebie. Niską bojaźliwość zawdzięcza swojej umiejętności dawkowania stresu, by się nie przemęczać nadto. Widać to często podczas jego interakcji z innymi, gdy nie przeciąża umysłu zwiększoną ilością zmartwień – dlatego też przykładowo nie wyrywał sobie kępek futra z paniki, gdy dowiedział się o zaginięciu Siewczego Letargu. Co prawda był zaniepokojony tym faktem. Gdyby nie Króliczek, istnieje wielka szansa, iż nie zrobiłby nic, a samą nieobecność nadal naiwnie tłumaczyłby sobie zaginięciem "ciotki", tylko dla spokoju umysłu. Jeśli Króliczek się stresował, Zajączek zawsze starał się uspokoić swojego brata, zmieniając temat na inny, mniej inwazyjny. Obecnie nadal służy pomocom tym, którzy jej potrzebują, chociaż samemu również nie gardzi otwartą w jego stronę łapą. Za czasów kocięcych był z natury dość leniwy. Wstawanie zawsze przychodziło mu z trudem, jednak parę kotów, dla których nie marudził pod nosem i wysłuchiwał każdego słówka z uwagą, nie rozpraszając się, z biegiem księżyców wpłynęły na niego diametralnie – dla Kukułki robił co w swojej mocy, żeby zmienić swoją naturę i częściowo mu się to udało. Teraz jego brak siły nie wynika z lenistwa, a raczej z tego, że nie jest on najmłodszy. Słucha każdego z uwagą, rozmyślając nad tym, co drugi kot ma mu do przekazania, samemu również chętnie opowiadając o przeróżnych rzeczach. Pewne rzeczy jednak się nigdy nie zmieniły – nie lubi rozmyślać nad nieprzyjemnymi rzeczami zbyt długo, bo powoduje to u niego straszne nerwy, których nie umie wyładować w mało szkodliwy sposób. Gdy coś naprawdę zaczyna go dręczyć, jego strategia unikania przestaje działać i wtedy dopiero odczuwa prawdziwe napięcie. Od zawsze był on kotem pełnym ciekawości względem świata, jednak długo nie miał w sobie na tyle energii, by go zwiedzić w takiej ilości, jaka by go cieszyła. Teraz, blisko wieku starszyzny, czuje się spełniony. Zwiedzał miejsca, o których innym się nawet nie śniło, chociaż sam nie jest też z niektórych z nich szczególnie dumny. Ciekawość, która długo walczyła z apatią, wreszcie wygrała, przeganiając niesprzyjającą mu frustrację. Jego niedoinformowanie jest już dużo mniej widoczne, a o nurtujące go wątki pyta tylko wtedy, jeśli rzeczywiście czuje potrzebę, żeby się dowiedzieć. Trójoki Zając to wyjątkowo spokojny kocur, nielubiący się we wdawaniu się we wszelkiego rodzaju sprzeczki. Gdy tylko takowa ma miejsce, stara się z niej wycofać jak tylko może, nie tracąc przy tym za wiele godności. Dobrym przykładem będzie walka z mewami, na którą poszedł z ogromnymi wyrzutami sumienia, jednak jako członek klanu, musiał się jej podjąć, mimo zmuszenia go. Do tej pory żałuje każdego wyrwanego pióra tamtego dnia. Jeśli musi wybierać między godnością a życiem, wtedy wybór jest dla niego oczywisty. To jedyne sytuacje, kiedy naprawdę porzuca swoje zasady; gdy nie ma wyjścia. Jest on pacyfistą; pokojowe rozwiązywanie konfliktów mu niezwykle odpowiada, a w bójki się nie wdaje praktycznie w ogóle. Chyba że naprawdę nie ma już wyboru. Woli, gdy ktoś krzyczy na niego, niż jakby to on miał komuś zepsuć dzień swoim donośniejszym tonem. Zazwyczaj to on jest tym, który obrywa, a nie tym, który kogoś karze. Jeśli byłoby na odwrót, czułby się ze sobą niezwykle źle.

MORALNOŚĆ

Trójoki Zając nigdy nie zamordowałby kocięcia, nawet jeśli byłaby to latorośl jego największego wroga jaki stąpał po tej ziemi. Podczas epidemii byłby w stanie zjeść klanowicza tylko wtedy, kiedy nie poznaliby się za dobrze, znali jedynie z widzenia. Wtedy też byłoby to dla niego ciężkie, ale nie jak np. zjedzenie własnej matki. Poczucie winy prześladowałoby go po tym długo. Kocur do tej pory traktował wiarę dość neutralnie, ze spokojem. Nie mówił otwarcie, że nie wierzy, ale również nie powiadał, że wierzy. Raczej unikał tematu wiary, bo miał świadomość, że mógł być to częsty powód do kłótni. Przy wierzących zachowywał się tak, by nie urazić ich wiary. Momentami wręcz udawał dla nich, że wierzy bardziej, niż w rzeczywistości. Odkąd wrócił do klanu i przeżył tak długo czasu w Siedlisku Dwunożnych jako samotnik, jego wiara zmieniła się – już nie musi udawać. Czasami zdarza mu się myśleć, że to właśnie dzięki Klanowi Gwiazdy przeżyli, że gdyby przodkowie nie czuwali nad nimi, już dawno gangi by ich pogoniły, zmuszając do głodówki, tułania się albo przeżycia mrozów bez schronu. Mimo to, przy niewierzących nie mówi niczego odnośnie przodków, a własne myśli o tym zostawia dla siebie. Wyjątek robi przy swoich kociętach, dla których chce jak najlepiej i opowiada im o Klanie Gwiazdy, ale nigdy nie narzuca im tej wiary. Trzyma się kodeksu wojownika, a wszelkie złamanie go ze strony bliskich traktuje jako coś przykrego, jednak nie wypomina im tego. Czuje jedynie zawstydzenie. Odkąd odszedł z klanu, a potem do niego wrócił, długo czuł duże obrzydzenie sobą, a także zdarzało mu się myśleć o sobie i nazywać siebie zdrajcą, mimo że robiło co może aby odzyskać swoje miejsce na terenach, na których przyszło mu się urodzić. Teraz myśli te ustąpiły i ponownie odnalazł spokój.

CIEKAWOSTKI

⪼ Kiedy się denerwuje, liczy oddechy, by się opanować. Nie działa często, ale za każdym razem sięga po ten sposób w razie potrzeby.
⪼ Gdy był młody uwielbiał słuchać opowieści starszych od siebie. Miał wrażenie, że wiedzieli, o czym mówią; nie starał się nawet podważać ich słów czy poddawać wątpliwości. Dlatego też do kary z wyjmowaniem kleszczy starszym podchodził dość pozytywnie – czasami koty mu coś opowiadały, a czasami jedynie zbywały go ciszą, gdy kończył swoją robotę. Mimo to, nadal bardzo lubił ich odwiedzać i towarzyszyła mu cicha nadzieja, że Klifiacy się do niego z powrotem przekonają. Teraz, kiedy sam jest blisko wieku starszyzny, uwielbia opowiadać własne historie najmłodszym i dzielić się z nimi wiedzą. Klifiacy przekonali się do niego z powrotem i obecnie mało kto pamięta, że kiedyś opuścił klan razem z bratem na kilka księżyców.
⪼ Czasami śniły mu się rzeczy, o które nie zapytał. Teraz jego sny są spokojniejsze.
⪼ Nierzadko woli nie wiedzieć, niż się martwić.
⪼ Chociaż nie bierze udziału w kłótniach, uwielbia analizować dynamikę między bliskimi.
⪼ Momentami szeptem zwraca się do przodków, gdy jest sam, ale nigdy nie przyznałby się do tego publicznie – gdy był młodzikiem, nawet nie był pewien, czy ktoś go słuchał, ale sprawiało mu to pewną ulgę. Naśladował to, co zaobserwował już od najmłodszych lat. Kiedyś czuł też lekką presję, że musi w nich wierzyć, choć nie wychodziło mu to za dobrze. Teraz już nie musi się tym zamartwiać aż tak bardzo. Myśl, że gwiezdne koty nad nim czuwają przynosi mu poczucie bezpieczeństwa oraz spokój.
⪼ Wyobrażał sobie często różne scenariusze zagrożeń, by być gotowym, choć jednocześnie te myśli go paraliżują.
⪼ Przywiązuje się do miejsc, a nie rzeczy.
⪼ Jest lewołapny.
⪼ Mimowolnie płaszczy uszy. Nie tylko ze złości, smutku czy niepokoju, a z radości czy wzruszenia.
⪼ Uśmiecha się w dość specyficzny sposób. Czasami krzywi pyszczek, co jest dalekie od rozpromienienia, jednak jemu przynosi radość.
⪼ W większych tłumach czuje się niekomfortowo. Zdarza mu się mieć wtedy nawet problemy z oddychaniem, jeśli jest zbyt tłoczno.
⪼ Gdy był młodszy, niekiedy próbował przeróżnych ziół dla smaku. Ciekawiło go to, czy wszystkie są równie obrzydliwe oraz gorzkie. Odkąd wrócił do klanu, zaprzestał temu przez obawę, że znowu spożyje kocimiętkę i nagada głupot, które tylko zrujnują mu życie. Przez to też podchodzi dość specyficznie do przyjmowania papek od medyków, jeśli musi je spożyć.
⪼ Gdy potrzebuje się szybko przemieścić, zamiast typowego biegu, wybiera ogromne skoki, niemal naśladując ruchy zająca.
UMIEJĘTNOŚCI

Poziom medyczny: ///
Poziom wojownika: VI
Słabe strony: ⪼ Przez to, że tak dużo skacze, jego łapy zazwyczaj się męczą, co prowadzi do ich częstego bólu i wyczerpania.
⪼ Nie jest nadzwyczaj silny. Jeśli chce komuś zrobić większą krzywdę, zazwyczaj wbiega na niego, starając się powalić przeciwnika.
⪼ Brak asertywności - jego niechęć do konfliktów sprawia, że czasem daje się wykorzystywać lub podporządkowuje się innym, nawet jeśli nie zgadza się z ich decyzjami.
⪼ Niska odporność psychiczna - skumulowany stres, którego unika, może nagle wybuchnąć w najmniej odpowiednim momencie, przez co traci panowanie nad sobą.
Mocne strony: ⪼ Wysoko skacze, najczęściej lądując wręcz idealnie.
⪼ Mimo męczliwości łap, potrafi przyciskać siebie aż do granic możliwości, byleby tylko zadowolić mentora i zrobić postęp w nauce.
⪼ Jest niesamowicie szybki, mimo własnego nietypowego sposobu przemieszczania się.
⪼ Jest gibki, a jego refleks jest nienaganny.
⪼ Jego wzrok i słuch są świetne - niekiedy potrafi dostrzec lub usłyszeć zagrożenie nieco szybciej niż reszta.
⪼ Dzięki niesamowitej szybkości i zdolności do skoków jest mistrzem w wymykaniu się przeciwnikom.
⪼ Jak już mu na czymś zacznie zależeć, to nie poddaje się łatwo.

RELACJE

RODZINA

Ojciec - Błahostka
⪼ Trójoki Zając nie miał nigdy okazji go poznać, nawet nie interesował się nigdy za bardzo kim jest kocur. Od zawsze wystarczyła mu obecność brata, a także Pikującej Jaskółki. Lubi myśleć, że jest do niego podobny. W głowie wytworzył sobie pewien obraz kocura, który podpowiada mu, że jest wspaniałym ojcem dla swoich kociaków, a nie dorastał nigdy razem z rodzicem dlatego, że spotkała go jakaś przykrość, a nie dlatego, że ich opuścił.
Matka - Siewczy Letarg
⪼ Nie rozmawiał z nią nigdy za wiele, dlatego też nie przywiązał się do niej nadto. Gdy dowiedział się o jej zaginięciu, zaczął czuć ogromny niepokój, jednak nie było to na tyle nasilone, by wyrywał sobie kępki futra z grzbietu. Zależało mu na tym, by dowiedzieć się, co mogło sprawić, że kotka zaginęła. Ma wrażenie, że z każdym dniem obraz "ciotki" zaciera się w jego umyśle coraz bardziej, szczególnie teraz, kiedy nikt o niej nie pamięta albo przynajmniej nie wspomina.
Przybrana matka - Pikująca Jaskółka
⪼ Traktował ją od zawsze z szacunkiem. W jego oczach od zawsze była i będzie kotką, w której ślady chciałby pójść, nie był nigdy świadomy krzywd, jakie wyrządziła innym kotom. Mimo braku energii na wiele rzeczy, chciałby kiedyś być szanowany tak, jak Pikująca Jaskółka. Działać jak ona, mówić tak mądrze, zachowywać się może odrobinę inaczej, jednak nadal z ogromną pewnością i gracją. Stratę "matki" bardzo długo przeżywał i ma wrażenie, że nigdy w pełni nie pogodzi się z tym, że została zamordowana. Lubi myśleć, że czuwa nad nim ze Srebrnej Skóry, razem z Króliczkiem.
Rodzeństwo - Gasnąca Prawda
⪼ Króliczek od zawsze był wyjątkowy dla Zajączka. Ma specjalne miejsce w jego sercu, nawet jeśli już nie mają żadnego kontaktu. Mieli moment, w którym Zajączek poświęcał mu mniej czasu, mimo to nie zapomniał o nim nigdy. Jego opinia przez praktycznie całe życie liczyła się dla niego najbardziej, znaczyła najwięcej. Dlatego też, gdy opuścił klan, Zajączek poczuł się odrobinę zagubiony, ponieważ nie miał już nikogo, do kogo mógłby zwrócić się o radę, a przynajmniej w każdym temacie. Jeśli nie był czegoś pewien, szedł najpierw zapytać jego, a dopiero potem coś wykonywał. Teraz jednak polega na tym, czego dowiedział się do tej pory, na sobie i na swojej ukochanej. Wyjątkiem było, jeśli uprzednio sam podjął decyzję; wtedy nie potrzebował aż takiego zapewnienia. Jego relacja z bratem znacząco poprawiła się, gdy opuścił klan i zamieszkał z nim w Siedlisku. Czuł się przy nim bezpiecznie i wiedział, że mógł na niego liczyć, mimo nieprzyjemności z Dyniową Skórką. Po powrocie do klanu czuł się tak, jakby został mu na całym świecie tylko Króliczek. Trzymał się go blisko i w razie niepewności, szukał go, byleby tylko bursztynooki mógł go jakkolwiek pocieszyć i zapewnić, że jeszcze się polepszy, mimo że sam pewnie w to nie wierzył na początku. Teraz, odkąd go nie ma, Zając ma wrażenie, jakby wraz z nim odeszła część jego, co wprawia go w smutek. Tęskni za bratem bardzo, a wszelkie pytania na jego temat ze strony kociaków odpowiada pozytywnie, nie wspominając o żadnych negatywach na jego temat. Nie chce, żeby jego rodzina kojarzyła go jako tego złego.
Partner - Kukułczy Wdzięk
⪼ Trójokiemu Zającowi zawsze rośnie serce na myśl o jego przepięknej ukochanej. Jest ona tą jedyną i dla niej oddałby wszystko, byleby tylko była szczęśliwa. Uwielbia spać obok niej, rozmawiać z nią i spędzać u jej boku tyle czasu, ile tylko jest w stanie. Przeprowadził z nią już tak wiele konwersacji, a nadal ma wrażenie, że z każdym dniem zakochuje się w niej coraz bardziej, niczym uczniak, który chowa się przed interesującą go kotką. Jej uśmiech sprawia, że ma ochotę wstawać następnego ranka i starać się dla klanu, a przede wszystkim dla niej i dla ich pociech. Jej rozpromienienie również odpędza wszelkiego rodzaju troski. Zając niezwykle troszczy się o liliową, żyje jednocześnie w przekonaniu, że z rodziny tak naprawdę nie został mu nikt więcej, poza nią, co również sprawia, że chciałby być przy niej jak najdłużej. Mieli moment, w którym Klifiaczka nie odzywała się do niego wcale, gdy uciekł wraz z bratem do Siedliska Dwunożnych, a potem wrócił jak gdyby nigdy nic i próbował z nią naprawić kontakt, mimo że "wybrał". Długo starał się o to, żeby go zauważyła i mu wybaczyła tak podłe zachowanie. Pewnego razu wreszcie, gdy zaprosił ją na spacer, przeprosił ją szczerze i obiecał poprawę, czego do tej pory się trzyma. Kukułczy Wdzięk wybaczyła mu, dając mu ostatnia szanse. Od wtedy zbliżyli się do siebie bardzo, wreszcie nazywając swoją relację tym, czym była – byli w sobie zakochani, ale długo nie potrafili tego nazwać wprost. Zachowywali się jak partnerzy i cały Klan Klifu to dostrzegał, poza Trójokim Zającem, który martwił się, że sobie wmówił ich bliską relację i że to pewnie nie jest jeszcze to, o czym marzy. Jest jej nadal niezwykle ciekaw i mimo że wiedzą o sobie tak wiele, nadal znajduje tematy, które sprawiają, że jest zdziwiony i zapisuje sobie w głowie coraz to więcej informacji na temat żółtookiej. Podczas codziennych czynności nadal myśli o niej dużo, aczkolwiek potrafi już skupić się również na tym, czym zajmuje łapy, a nie tylko latać w obłokach. Gdy był zdegradowany do roli ucznia bez mentora, wykonującego karne obowiązki, zostawiał jej przy legowisku najcenniejsze skarby, jakie był w stanie znaleźć, nie kradnąc żadnego nikomu. Do tej pory koteczka trzyma jeden z nich blisko, a jest to skorupa kraba. Zając lubi myśleć, że jest to ten, którego podarował jej, gdy jeszcze byli uczniami. Był to również jego pierwszy rozłupany krab. Uczucie, jakie pojawiło się w jego sercu za ucznia, nie minęło, nadal chciałby spędzić resztę swoich dni u boku Kukułczego Wdzięku, kocha ją jak nikogo innego i pozostaje jej wierny.
Potomstwo - Słonkowa Łapa
⪼ Kocha Słonkową Łapę całym swoim sercem i próbuje okazać jej wsparcie, widząc w niej odrobinę małego siebie, niepewnego świata dookoła i nieśmiałego, unikającego uwagi reszty, zamkniętego w sobie malucha, mimo że żółtooka jest już w wieku uczniowskim. Dostrzega, że młódka często spina mięśnie przy innych i powstrzymuje się przed powiedzeniem czegoś, jednak kocur nie jest pewien, jak mógłby zachęcić córeczkę do tego, żeby zwierzyła się, co siedzi jej na sercu. Widzi również, gdy na jej mordce pojawia się zmartwiony wyraz i próbuje być dla niej zawsze, kiedy tego potrzebuje. Dlatego też jego głównym sposobem wsparcia jest obserwowanie, co robi, jednak nieoceniająco i próba poprowadzenia jakiejś konwersacji, która może, chociaż troszkę pocieszy szylkretkę. Zależy mu na tym, żeby czuła się dobrze w Klanie Klifu, przy rodzinie. Koteczka nie otacza się zbyt wieloma kotami w swoim wieku, Trójoki Zając dlatego też próbuje znaleźć jej znajomości, jednak nie na siłę. Nie chce jej przytłoczyć. Dba o to, żeby rozmawiali przynajmniej raz dziennie, odkąd została uczennicą.
- Mysikrólicza Łapa
⪼ Mysikrólicza Łapa to koteczka, która od zawsze spędzała mu sen z powiek z powodu swojej natury małego rozrabiaka. Wyglądem jest najbardziej podobna do Kukułczego Wdzięku, dlatego też kojarzy mu się z nią, jednak charakterem nie mogła różnić się bardziej od matki. Zawsze gryzła mu uszy, rozrywała mech w posłaniu, kochała taplać się w kałużach, roznosząc wilgoć na wszystkich dookoła, dokuczać Firletce, a nawet kłóciła się z Kukułką, gdy coś jej nie odpowiadało, stanowczo zaznaczając i trzymając się własnego zdania w danej sytuacji. Mimo tego wszystkiego, kremus kocha ją równie mocno, co resztę swoich kociąt. Zielonooki zawsze pilnował, żeby przypadkiem nie zawędrowała poza ramy żłobka sama, ponieważ wiedział, że jeśli tylko jej się to uda, będzie się plątać innym pod łapami, przysparzając... niestety problemów. Dlatego też gdy jej się to udało, zaczepiła Mniszkowy Nektar, a starszy w odpowiedzi kopnął ją z całej siły w brzuch, gdy była malutka. Pierwszą myślą kocura było pognanie po pomoc, dlatego tak też zrobił. Pochwycił małą za skórę na karku i zaniósł ją pospiesznie do legowiska medyczek, trwając przy niej po to, żeby zapewnić jej komfort, że nie musiała przebywać w jamie zupełnie sama, ranna. Bał się, że tego dnia ją straci i od tamtej chwili żywi urazę do Mniszkowego Nektaru, pilnując, żeby maluchy nie zbliżały się do niego za bardzo, jeśli jest w pobliżu, przynajmniej dopóki nadal się uczą klanowych zasad. Odkąd szylkretka została uczennicą, przeprowadza z nią dużo konwersacji, które głównie opierają się na jej chwaleniu się, czego danego dnia udało jej się nauczyć pod okiem Bukowej Korony. Odkąd mała zaczęła budzić się w nocy, jakby towarzyszyły jej częste koszmary, Trójoki Zając pozwolił jej na to, żeby spała obok niego w legowisku wojowników, przynajmniej dopóki nikt nie wyraża względem tego wyraźnego sprzeciwu. Martwi się o zdrowie córeczki i często składa wizyty Jagnięcemu Ukłonowi w celu pozyskania ziarenek maku dla Mysikrólika.
- Ćmia Łapa
⪼ Ciemka, razem z Mysikrólikiem często rozrabiały razem, głośno trajkocząc na najróżniejsze tematy, często nie dbając o to, że ich braciszek obok chciał wypocząć. Koteczki, zdawało się, zawsze były najbliżej siebie, chociaż dbały o to, żeby nikt z miotu nie poczuł się odtrącony. Trójoki Zając bardzo kocha córeczkę, jest ona niezwykle podobna do niego, przynajmniej wyglądem, ponieważ charakterem również się różnią, co wydaje się kremusowi dość zabawne, ale w pozytywnym znaczeniu. Odkąd dostrzegł, że młódka nie opowiada tak zawzięcie o planach na zostanie wojowniczką, a raczej składa częste odwiedziny w legowisku medyka, w dodatku z takim zawzięciem opowiada o wszystkich ziołach, jakie poznała danego dnia... postanowił, że musiał coś z tym zrobić. Dlatego też udał się do Jagnięcego Ukłonu w celu zaproponowania swojej córeczki jako przyszłej uczennicy medyczki, licząc na to, że właśnie taką ścieżkę chciała obrać kremuska. Gdy przy mianowaniu dowiedział się, że będzie szkolić się właśnie w tym kierunku, poczuł się tak, jakby wybrał ją sam Klan Gwiazdy. Dumna niezwykle go rozpiera za każdym razem, kiedy odwiedza ją w norze. Ma świadomość jak wiele muszą uczyć się medycy, dlatego też wierzy, że mała podoła zadaniu i że nie była to jedynie kocięca zajawka. Jest dla niej ogromnym wsparciem i często rozmawiają w ciągu dnia, jeśli kremowa nie jest akurat zajęta zadaniem od swojej wspaniałej mentorki.
- Firletkowa Łapa
⪼ Mały Firletka różnił się umaszczeniem najbardziej z całego miotu, w dodatku jako jedyny odziedziczył oczka po Trójokim Zającu. Kocur zawsze starał się, by młodziak czuł się wysłuchany i chciany w rodzinie, dlatego też wspierał każdy jego pomysł, jeśli nie był on szkodliwy dla klanu. Niespodziankę w żłobku w postaci "stojaka" na piórka uznał za wspaniały wynalazek, z którego korzystali, zostawiając go teraz dla przyszłych pokoleń. Uwielbia opowiadać mu o ptakach i każde pytanie o skrzydlatych istotach traktuje na poważnie, tłumacząc niebieskiemu ze spokojem o danym gatunku. Podczas treningów zabiera go w miejsca, w których jest najwięcej danych dziobatych i wymieniają się wiedzą, również szlifując umiejętności, które przydadzą mu się, kiedy wreszcie zostanie wojownikiem. Kremus poczuł radość, gdy Lśniąca Gwiazda przydzielił mu synka jako ucznia. Chce wyszkolić go jak najlepiej i być przy nim zawsze, kocha go bardzo mocno, tak jak resztę swoich kociąt i chce, by wyrósł na porządnego kocura. Nie nakłada na niego nacisku i pilnuje, żeby wypoczywał i nie męczył się nadto podczas szkoleń. Próbuje urozmaicić każde ich zajęcia, żeby pręgus nie poczuł się nimi znużony i chętnie wstawał kolejnego dnia z myślą, że dowie się czegoś nowego.

INNE

Kocimiętkowy Wir i Makowa Iluzja (siostrzenice)
⪼ Lekkomyślna Łapa, przebywając jeszcze w Betonowym Świecie, szybko przyzwyczaił się do obecności koteczek. Uczył je, jak polować na śmieci i sprawiało mu to dużo radości. Myślał, że przyda im się to w przyszłości w razie, gdyby zostały uczennicami w klanie i ma nadzieję, że rzeczywiście jakoś im to ułatwiło życie, odkąd odeszły razem z Dyniową Skórką. Uwielbiał opowiadać im przeróżne historie. Odkąd Dyniowa Skórka odeszła ze swoimi córkami, kremus bardzo za nimi tęskni. Zaczął czuć się tak, jakby odebrano mu kawałek siebie. Dni w Betonowym Świecie stały się montonne i przykre. Nadal czasami o nich myśli, jednak już nie aż tak dużo.


SZKOLENIE

Mentor - Mysi Postrach
Uczniowie obecni - Firletkowa Łapa
Uczniowie dawni - Bukowa Korona (Tiramisu) - chwilowo, Oszroniony Kieł
HISTORIA

Urodzony w Klanie podczas panowania Liściastej Gwiazdy. Przyszedł na świat wraz ze swoim braciszkiem - Króliczkiem jako kocię Siewczego Letargu. Wychowywał się w przekonaniu, iż jego biologiczną matką jest Pikująca Jaskółka. O ojca nigdy nie dopytywał szczególnie. Jego pierwsze księżyce życia wyglądały dość podobnie. Można nawet pokusić się o słowa, że były monotonne. Nie zaczepiał innych kociąt, obecność jego braciszka mu w zupełności wystarczała. Gdy został uczniem, tym samym dostając Mysi Postrach jako swojego mentora, jego życie się zmieniło, ale tylko trochę. Nadal ciężko było mu wstać, jednak z czasem i to uległo aksamitnej zmianie. Niebieskooki go motywował wystarczająco do działania. Zielonooki uwielbiał uczyć się nowych rzeczy, nawet jeśli momentami wydawało się, że to dla niego za wiele. W pewnym etapie życia ucznia zaginęła jego "ciotka" - Siewczy Letarg. Zajączek zdziwił się, jednak pierwsze lepsze wytłumaczenie było w stanie go uspokoić na jakiś czas. Nie pojmował jednego; dlaczego koty Klanu Klifu po prostu się pogodziły z jej zaginięciem? Dlaczego nikt nie szukał jej, mimo że była częścią ich zżytej społeczności? W dodatku nie była dla niego byle kim, nawet jeśli nie rozmawiał z nią za wiele. Wkrótce wraz z Króliczą Łapą dowiedzieli się, że Siewczy Letarg nie była jedyną wojowniczką, jakiej zabrakło. Doszło do morderstwa, licznych plotek, od których dudniło w uszach zielonookiemu. Miał tych wszystkich negatywności niezwykle dość. Jego niepokój stawał się coraz większy, niekiedy nawet jego liczenie oddechów nie przynosiło rezultatów takich, jakie były przez niego pożądane. I wtedy poznał kogoś, kto wywrócił jego świat do góry łapami. Kukułcza Łapa - kotka, którą widywał dosyć często z racji, że pochodzili z tego samego Klanu, jednak nie odnalazł w sobie do tej pory wystarczająco odwagi, ani większego powodu, by do niej zagadać. Wpadła mu w oko. Jej charakter, sposób wypowiadania się i wiele innych rzeczy niezwykle mu imponowały. Zaczął myśleć o szylkretce coraz więcej i więcej, nierzadko odpływając myślami nawet podczas treningów czy spędzania czasu z bratem. Ich pierwsza rozmowa była niezręczna, aczkolwiek niezwykle znacząca dla Zajączka. Podarował jej swojego pierwszego otwartego kraba. Tego samego dnia, kiedy nauczył się je otwierać. Pomyślał, że może taki nietypowy podarunek by się jej spodobał. Nie mylił się; nie wyśmiała go, potraktowała to jako coś co prawda nietypowego, ale nie odrzuciła go. Pochłonięty przez niezręczność, ale i swego rodzaju wstyd, Zajączek wyszedł z legowiska, prędko tego żałując. Króliczek, widząc to, doradził mu przy najbliższym wspólnym treningu, by na jakiś czas odsunął romansowanie na bok i zajął się nauką. Zajączek opowiedział mu, jak czuł się przy szylkretce. Jak bardzo go onieśmielała, podejrzewając nawet zakochanie się. Tym samym nie wyczuł, że pod słowami pręgusa kryje się coś więcej - bursztynooki chciał sprawić, by kremus był przy nim jak najdłużej. By przypadkiem nie został "zamieniony". By ktoś inny "nie zajął jego miejsca". Ufając bratu, nie rozmyślał nad tym długo i z bólem serca się zgodził niepewnie. Mimo danego słowa, niedługo po poszedł na spacer z kotką, o którym marzył już od dłuższego czasu. Zachowując to w tajemnicy przed bratem, cieszył się wspólną chwilą, poznając coraz lepiej kotkę, która tak zawróciła mu w głowie. Gdy wrócił, poprosił o dodatkowy trening, byleby tylko uniknąć spotkania z Króliczkiem. Czuł wyrzuty sumienia, że złamał dane mu słowo. A potem, po powrocie z treningu, był na tyle zmęczony, że nie znalazł nawet w sobie krzty ochoty na tłumaczenie się przed bursztynookim. Od tamtego momentu zaczął unikać bliźniaka, mając nadzieję, że go nie spotka – nie teraz, jak wytworzyła się między nimi taka dziwna atmosfera. Posunął się do proszenia o dodatkowe treningi z Mysim Postrachem, byleby tylko nie musieć rozmawiać z pręgusem. Chociaż Zając czuł się dzięki temu spokojniejszy. Po powrocie z treningu nie miał siły rozmyślać, dlatego nie było mowy o stresie związanym z natrętnymi myślami. Nie trwało to jednak długo. Wyruszył na kolejne szkolenie pod czujnym okiem mentora, jednak nie spodziewał się, że nie szli sami. Nie wiedział też, że szkolenie dotyczyło jego oceny, czy gotów jest zostać wojownikiem. Udało mu się upolować nornika, aczkolwiek nie udało mu się uniknąć spotkania z bratem. Bliźniak powiedział mu, że zawiódł się na nim, pytając, dlaczego mu to zrobił. Skonfundowany Zając zapytał go o to, a w odpowiedzi usłyszał, że Króliczek się dla niego wcale nie liczy. Nie zdążył się dowiedzieć, ponieważ zraniony kremus wycofał się w krzewy, znikając tak szybko, jak się pojawił. Po tym udało mu się wyłapać także pulchną mysz, Mysi Postrach aż pękał z dumy. Nadszedł dzień mianowania na wojownika – Zajęcza Łapa otrzymał imię Trójokiego Zająca, tym samym kończąc swoje szkolenie. Jego brat również był mianowany, chociaż zielonooki nie miał okazji mu pogratulować właściwie. Wyglądał z obozu z zaniepokojeniem za bratem. Ostatnio wcale nie rozmawiali, nawet jeśli przebywali w obozie. Trójokiego Zająca bardzo męczyły wyrzuty sumienia, a także ogromnie martwił się, co działo się z jego bliźniakiem. Królicza Ułuda ostatnio sporo wychodził z obozu, Zając prędko przyjął, iż było to spowodowane stresem, do którego on sam się przyczynił w pewnym stopniu. Każdy kot radził sobie z nerwami inaczej, bursztynooki najwidoczniej obrał taki sposób. Nocne spacery. W dodatku odeszła Gasnący Promyk, ich babka, a mentorka jego brata. To również musiało na niego wpłynąć. Wojna, która wydarzyła się nie tak dawno temu, również odebrała więcej, niż powinna była. Wychodząc odrobinę poza obóz, nagle z krzewów wyłonił się Króliczek. Wyglądał na naprawdę zadowolonego. Tak, jakby wrócił z niezwykle udanego spotkania. Zając, zdziwiony, zapytał go z troską gdzie się podziewał, posyłając w niepamięć ich przykre, nieprzedawnione interakcje. Pręgus, zamiast odpowiedzieć mu, poprosił, by poszedł za nim. Zielonooki zgodził się, idąc za bliźniakiem. W pewnym momencie znaleźli kocimiętkę. Królik zachęcił brata do spożycia jej – Zając, mimo wątpliwości, zjadł zioło. Poczuł się po tym niezwykle spokojnie, a świat naokoło niego stał się miękki, aksamitny i przyjemny. Nie myślał już o niczym szczególnym. Wrócili do obozu. Pręgus prędko rozpoznał kotkę, która do nich podeszła. Skomplementował ją, uśmiechając się szeroko, jakby nie było w nim ani odrobiny oporu, co było dziwne. Zazwyczaj musiał dobrze zastanowić się nad tym, co mówi. Teraz wcale nie potrzebował. Mówił to, co mu na język przychodziło. Kukułka oznajmiła mu, że się o niego martwiła. Zorientowawszy się, czego dopuścił się kremus, zezłościła się na niego konkretnie. Padły słowa: “Nie poznaję cię, Zajączku. Jeśli masz choć odrobinę szacunku do siebie i do mnie, to nie rób tego więcej”. Wojownik stał tak, niczym wryty w ziemię. Powoli docierało do niego, co najlepszego zrobił. Króliczek przekonał go, że w Klanie Klifu nie ma już czego szukać. Że Kukułka mu już nie wybaczy, więc równie dobrze powinni uciec. Zając początkowo podchodził do tego opornie, prawie w ostatniej chwili rezygnując, jednak odszedł razem z bratem. Przekroczyli drogę grzmotu, a sama wędrówka nie była łatwa. Zmęczeni, musieli odpocząć. Wreszcie znaleźli się w Siedlisku Dwunożnych – razem z Dyniową Skórką, partnerką Króliczka. Ich pierwszy dzień w tym miejscu nie był wcale przyjemny. Napadł ich gang białowrona, nie obeszło się bez paskudnych szram, które zostawiły po sobie widoczny ślad. Zabliźniły się i cudem nie wdała się w nie infekcja. Dni mijały im monotonnie – musieli jakoś zdobywać jedzenie. Dyniowa Skórka spodziewała się kociąt Króliczej Ułudy. Zając myślał, że śni. To były dobre wieści, jedyne dobre od tak dawna. Niedługo po tym na świat przyszły dwie koteczki – Mak oraz Kocimiętka. Zielonooki poczuł się przywiązany do nich w momencie, gdy przyszły na świat. Dołączył się do nich także młody samotnik, który został znaleziony przez jego bliźniaka – Tiramisu. Koteczki rosły pod czujnym okiem wojowników, szkolone przez starszych – Tiramisu także się załapał, z czego Zając był naprawdę zadowolony. Miał wrażenie, że nawet odnajduje się w roli mentora. Jednak sielanka nie trwała długo. Coraz więcej kłótni zaczęło wybuchać pomiędzy parą. Zmęczona tym wszystkim, Dyniowa Skórka odeszła z Siedliska w nocy, zostawiając samotników samych. Zrozpaczony Zając czuł się tak, jakby odebrano mu kawałek siebie. Królicza Ułuda, nie mogąc znieść tego, że jego decyzje miały wpływ na życia innych kotów, zaproponował dwóm pozostałym, by wrócili do Klanu Klifu. Zając, nie zastanawiając się długo, zgodził się energicznie. Musieli pokonać tę samą drogę, którą kroczyli nie tak dawno temu. Jednak nie to sprawiło im największy kłopot – największym kłopotem było spotkanie patrolu, który musiał składać się akurat z kotów, których znali. Mysi Postrach, a także Kukułczy Wdzięk, a wraz z nimi uczennica, której kocury nie znali za dobrze. Mysi Postrach rozpoznał ich, próbując przekonać szylkretkę, że to nie byli byle samotnicy, jednak żółtooka tkwiła twardo przy swoim. Odprowadzili trójkę do obozu, gdzie czekała ich rozmowa z Judaszowcową Gwiazdą. Przywódca Klanu Klifu nie był zadowolony, gdy ich ujrzał. Zażądał wyjaśnień, których udzielił mu Królicza Ułuda. Przyjął ich do klanu, jednak od teraz mieli wykonywać obowiązki uczniów, otrzymując karne imiona. Trójoki Zając od dzisiaj znany był jako Lekkomyślna Łapa, a jego bliźniak Niesforna Łapa. Zielonooki stara się jak może, by Klan Klifu ponownie mu zaufał. Ma nadzieję, że kiedyś mu się to uda, a także poprawi mu się relacja z wybranką jego serca. Stara się jak może, właśnie w głównej mierze dla niej, by spojrzała na niego przychylniej i znowu zaufała…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz