BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?

W Klanie Nocy

Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.
Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 7 grudnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

05 marca 2023

Od Aitala CD. Szczurka

 Pokiwał głową. Musiał zadbać o swój nowy nabytek. Chciał mieć szczura, a nie skoconego szczura. Jeszcze umrze przez to bycie kotem i co? 
- Tak... Może w jedzeniu ci coś takiego dali... - mruknął po czym zbliżył się do jego ogona i zaczął go skubać, pozbywając się futra. Nie rozumiał dlaczego maluch nagle zaczął płakać i piszczeć. Niepojęte jak dla niego.
- Ja nie chcę! Już wole mieć taki ogonek kotkowy! Psze pana!
- Nie możesz mieć kotkowego, bo ci odpadnie! Twoja szczurza natura stwierdzi, że ogon nie pasuje i ci odpadnie!- kontynuował zabieg, dopóki ogonek nie stał się cały łysy.- No, od razu lepiej.
- Odpadnie?! - kociak wydawał się przerażony. Dziwne. W sumie chciałby zobaczyć odpadający ogon. To by mogło być ciekawe. Może następnym razem to zrobi?
- D-dziękuję. U-uratował pan mój ogonek! - siorbnął nosem, wycierając łapkami łezki. - Rzeczywiście jestem szczurem. Przepraszam, że ci nie wierzyłem. - Zwiesił smutno łeb.
Uśmiechnął się szeroko. Wyglądał rzeczywiście jak szczur! Nie wiedział kto go zamienił w kota, ale gdyby dorwał tego drania... Teraz tylko musiał go porwać. To będzie proste. W końcu, kto by nie chciał z nim iść na przygodę?
- Dobrze Szczurku. Wybaczam ci. A teraz musisz sobie zrobić kąpiel w śmieciach by pachnieć jak szczur. Przy okazji znajdziemy ci zabawkę i nową klatkę!
- Jaką klatkę? Ja... ja nie chcę... - cofnął się o krok. - Um... Ja... Ja nie rozumiem... - wymiauczał. - No i... Nie znam pana... Dziękuje, że pokazałeś mi, że jestem szczurkiem, ale... Muszę już wracać...
- Nie możesz uciekać! Jesteś szczurem, nie mieszkasz z Dwunożnymi! Wiesz co robią Dwunożni ze szczurami?! Dają w jedzeniu truciznę i umierasz w męczarniach!- miauknął, wlepiając w niego gały.- Skręca cię od środka, nie możesz zwymiotować... Wypala cię od środka... I umierasz! A szczury jeżeli są udomowione chociaż na chwilę, to trzymają je Dwunożni w klatkach. A jeżeli są mniej mili, to przytrzaskują takimi zabawnymi rzeczami tak, że wykręca ci nogi i kręgosłup! Ze mną będzie ci lepiej, pokaże ci jak być szczurem!
W sumie, to może trochę przesadził, ale widział szczura w pułapce jak go przytrzasnęło i jak inny szczurek zjadł takie śmieszne zatrute jedzenie, bo w jego dawnym domu trochę ich było a mu się nie chciało ich łapać. Dwunożni poradzili sobie w inny sposób i tak to działało. Czemu mordowali szczury to się nie dowie, ale przynajmniej wychowa dobrze malucha i pokaże mu bycie szczurem! Maluszek wydawał się być przejęty tym wszystkim. Zwiesił smętnie uszka i wydawał się być najsmutniejszym gryzoniem na świecie.
- Ja nie chcę mieć wykręconych łapek i kręgosłupa! - pisnął żałośnie, podchodząc do niego i przytulając się do jego sierści. - Proszę! Ja nie chcę! Nie chcę tam wracać! Ale... ale ja nie umiem żyć poza swoim domem. Nie znam świata... I... I czemu ci zależy na mnie? Na szczurze? Jesteś przecież kotem... Skąd wiesz jak żyją szczury?
Pogłaskał go po głowie. Był z niego taki biedny szczurek... Nic nie wiedział o życiu… Do czasu. Wszystko będzie wiedział o szczurowaniu! 
- Widziałem szczury wiele razy... Mieszkałem przez długi czas na ulicy, więc poznałem je dobrze. A teraz muszę cię naprowadzić na dobre tory. Będę się tobą opiekować, bo... Bo zawsze chciałem mieć zwierzątko- przyznał się.- A ty potrafisz mówić i w ogóle... To jest bardzo fajne! Szybciej nauczysz się sztuczek!
- D-dziękuję. Pewnie bym zginął gdyby nie twoja pomoc, dziękuję - dalej chował swój pyszczek w jego sierści. To było miłe… - T-tylko... Tylko co teraz? Mówiłeś, że mieszkasz bardzo daleko, a ja mam krótkie łapki... Nie wiem czy nadążę.
- Hm... Na pewno znajdziemy jakiś sposób! Mogę cię spróbować pociągnąć w klatce! Ale najpierw śmieci. Musisz się bardzo dobrze wytarzać. Nie wiadomo co ci się może stać, jeżeli dalej będziesz kotem... Może ci wyskoczą bąble na ciele? Będziesz mieć trzecie oko?- snuł swoje rozważania, patrząc na każdy skrawek futerka jego małego szczurka. W końcu się od niego odsunął i przeleciał wzrokiem po jego nóżkach. Rzeczywiście miał krótkie łapy... Jak to szczur! Nie rozumiał jak jakiś Dwunożny mógł być tak głupi i uważać go za kota! Idioci.
W sumie to nie sądził, że Szczurek się na serio wytwarza w jakiś śmieciach, ale zrobił to. Pobiegł szybko zanurzyć się w śmieciach jakby to była sprawa życia i śmierci. Mógł zostać czysty, to mógłby zauważyć, czy jego ciało się zmienia. Dodatkowy ogon byłby ciekawy.
- Już nie mam żadnych bąbli?! Zniknęły?! - wymiauczał z paniką.
Skrzywił nochal. Fuuuj, jak cuchnął! Ale to dobrze. Szczury takie były. Spotykał je co chwilę, jak przemykały przez miasto i śmieci. Zawsze były jakieś agresywne i śmierdzące, więc pewnie maluch też taki będzie.
- Tak, już ich nie masz... Oko też ci się nie pojawiło. No, już prawie przygotowany jesteś na podróż! Tylko znajdź sobie jakieś zabawki i powiedz jaki rozmiar klatki chcesz...- podreptał w stronę innego śmietnika w poszukiwaniu kartonu. Musiał przygotować dla szczurka jak najlepsze warunki do życia. Miał już w końcu całą jego resztę spędzić wraz z nim… Chciał być dla niego dobrym tatą!
- A może... pójdę do domu i stamtąd wezmę swoje zabawki? - zaproponował, podchodząc do niego, przyglądając się zaciekawiony co takiego robił. Odwrócił się do niego nagle i wzdął policzki. Wrócić?! No chyba nie! Nie mógł pozwolić, by uciekł i został zabity!
- Nie możesz wracać! Dwunożni cię złapią i zjedzą! Poza tym, tutaj masz dużo zabawek! Butelki, druty, puszki, gazety... Właśnie, muszę wziąć gazety, żebyś miał na co sikać!- złapał jakieś stare egzemplarze i wrzucił do pudła, w którym już był metalowy fragment jakiegoś czegoś dla Dwunożnych i nadawało się do tego, by pudło stało się klatką.- Zmieścisz się tu?
Maluch podszedł do kartonu, zaglądając do niego, po czym wszedł do środka. 
- Um... Chyba się zmieszczę... Ale czemu miałbym siedzieć w kartonie? - zapytał nie za bardzo rozumiejąc o co chodziło. Przecież to było takie logiczne… Naprawdę nie rozumiał głupich szczurków. Myślały jakoś inaczej chyba. Karton mógł służyć do różnych rzeczy, to fakt, ale… Najważniejszym jego zastosowaniem to wykorzystanie go jako miejsce do spania.
- To będzie twoja klatka. Będziesz tam spędzać czas. Dlatego musisz mieć zabawki, bo się zanudzisz na śmierć! Nie narzekaj, szczury nie narzekają tylko biorą! Musisz być grzecznym szczurem!
- Ale ja nie jestem takim... szczurem, szczurem. Skociłem się i ja nie rozumiem... - przypomniał mu o tym, wychodząc z kartonu i patrząc na to wszystko z niepewnością. - Uh... A jak chcesz ten karton przenieść do swojego domu?
- Przeciągnę go! Będzie dobrze. I teraz to mnie obrażasz. Skociłeś się i co? Ja ci tu pomagam się zeszczurzyć z powrotem, a ty odrzucasz moją pomoc... Nie chcę być dla ciebie niemiły!- fuknął i popchnął go do kartonu.- Właź i idziemy!
Zeszczurzy go jeszcze! Będzie świetnym szczurkiem, bo go rozumiał. Inne były głupie, a ten chociaż nauczył się kociego. Jedynie irytowało go to, jak negował jego rasę. Udawał dalej kota!
- Nie odrzucam! Jestem wdzięczny, naprawdę! - pisnął. -  Ale... ale na pewno dasz radę mnie w nim przetransportować? - miauknął sceptycznie, wpadając do kartonu, potknąwszy się o swoje łapki. Przekrzywił łeb. To nie mogło być takie ciężkie… Szczurek był maluteńki więc pewnie i leciutki.
- No... Chyba powinienem dać radę. Trochę nam to zajmie, ale cię przeciągnę...- powiedział, po czym zaczął pchać karton wraz z dzieckiem w środku. Uh, ale to było ciężkie! Nie spodziewał się tego! O zdrowie czy życie malucha który musiał sie tam w środku męczyć niezbyt się bał, bardziej o to czy nie padnie w połowie drogi. Stęknął głucho. Uh, to było za ciężkie! Nie mógł tego tak ciągnąć! Bylica dawała sobie radę, ale on nie umiał  pchać, bo był mały... Ale w sumie, mógł wykorzystać jakiegoś starszego kota do roboty... Tylko, że musiałby się wrócić do stodoły a co jeżeli Szczurek ucieknie? Nie mógł na to pozwolić.
- Musisz wyjść i iść sam. Albo... Albo na mnie wskoczyć. Jesteś malutki to może mnie nie zgnieciesz Szczurku- sapnął, przestając pchać karton. Całe szczęście maluch się nie stawiał i po chwili stanął obok niego. Już umiał wykonywać rozkazy!
- Wejde na ciebie - stwierdził. Po chwili poczuł Szczurka na swoich plecach. Dotyk jego malutkich łapek był z początku wielkim zaskoczeniem, ale chyba przywyknie do noszenia malucha. On żeby mieć jeszcze lepszą stabilność objął jego szyję. 
- Już jestem. Um... A jak się pan nazywa? Bo nie mówiłeś.
Musiał ugiąć łapki, bo jednak nowy ciężar był dla niego zbyt duży i nie potrafił ustać na wyprostowanych łapach. Przynajmniej szczur nie był aż taki duży... Podszedł do kartonu i zaczął go lekko pchać z gryzoniem na plecach. Imię? W sumie… Czy pamiętał? Chyba tak! Nie używał go bo ta stara baba nazywała go inaczej, ale Szczur mógł. Był jego, więc takimi rzeczami mógł się dzielić.
- Ja jestem Aital... Ale nie mów tego tej starej pani co ją zobaczysz. Ona nie może wiedzieć, bo tak mogą na mnie mówić tylko Dwunożni i teraz ty, skoro jesteś moim zwierzakiem.
- Nie powiem. A ta starsza pani... To kto to? Dlaczego z nią mieszkasz? To twoja babcia? - wypytywał, To było trochę nachalne, ale… Musiał się z nim wszystkim dzielić. Mieli być nierozłączni.
- Taka miła babuńka, ale za dobrze jej nie znam. Ona mnie adoptowała i jest teraz moją mamą, ale... Tak naprawdę nią nie jest. Po prostu się mną opiekuje. Ale ma tragiczne dzieci! Jest taka Krokus, która co chwilę mnie bije i zmusza do jakichś ble treningów! Straszne- parsknął na wspomnienie o burej.- A sam dom ma fajny. Taki duży, jest pełno siana, można robić różne ciekawe rzeczy... Rozwalać wszystko dookoła... Więc wolę stodołę niż miasto, bo tam jest bezpieczniej. Choć od jakiegoś czasu muszę chodzić do miasta, by Krokus nie mogła mnie uczyć- powiedział dlaczego się zjawił w mieście i dalej pchał karton. Mogło to trochę zająć, ale... Da sobie radę. Nie był taki słabiutki!
- Och... To brzmi smutno. Dlaczego cię bije? Przecież... nie jesteś zły. Pomogłeś mi i uratowałeś życie! - pisnął. - A twoja mama nie może jej coś powiedzieć? Czy będzie też moją mamą skoro będę z wami mieszkać? Myślisz, że nie będzie zła, gdy się u was pojawie? Niektórzy nie lubią niespodzianek... - wypowiedział swoje obawy. W sumie miał rację… Może ktoś będzie mu chciał go zabrać? To by była tragedia.
- Nie będzie zła, jesteś mój więc nie ma nic do gadania. Jeżeli się będzie wściekać, to cię obronię. I nie, nie będzie twoją mamą tylko... Babcią? Bo wiesz, jestem twoim opiekunem to prawie jak tata... Nawet więcej niż tata! No i wiesz, ona nic nie powie bo to jej biologiczne dziecko. Faworyzuje ją. Mam nadzieję, że Krokus się ciebie nie doczepi... A jak spróbuje, to ją spiorę! 
‐ To miłe co mówisz... - powiedział. - Och... To babcia jest bardzo be, be. I... i dziękuję, że chcesz mnie chronić. Nie każdy chciałby adoptować szczurka.
- Ja zawsze chciałem mieć szczurka... Jesteś szczęściarzem, że na ciebie wpadłem! Inaczej Dwunożni by cię otruli... A tak to cię ochronię przed tym losem! Tylko musisz być grzeczny. Nie przejmuj się babcią ani nikim tam, jesteś mój, jasne?- dreptał dalej, uśmiechając się. Miał własne zwierzątko! Ale świetnie!- Jeżeli jesteś śpiący, to możesz iść spać. Jeszcze długo będziemy chodzić, ale obudzę cię jak będziemy na miejscu.
- Jestem wdzięczny - miauknął, po czym kiwnął łebkiem. - Mhm... Prześpie się - ziewnął, zamykając oczka. - Jesteś mięciusi - dodał jeszcze, po czym poczuł, jak oddech kociaka się uspokaja. Szybko zasnął. Miał nadzieję, że uda mu się wejść do szopy niezauważonym.


***


Po długiej wyczerpującej podróży, dotarli w końcu na miejsce. Sam nie wiedział ile zajęło im dopchanie kartonu do szopy, ale z pewnością nie było go przez długi czas. Zrzucił ze swoich pleców Szczurka i zerknął do środka. Uf, nikogo nie było. Musieli pójść na polowanie albo jakiś spacer. Mógł w spokoju się zająć szczurem.
- Wstawaj!- krzyknął na niego.- Jesteśmy już! Za chwilę zrobię ci tą klatkę i dalej poduczę bycia szczurem! 
Chyba obudził go trochę… Za głośno. Maluch wydawał się być bardzo zaskoczony, ale po chwili wstał i uniósł ten swój śliczny łysy ogonek. Jego kochany szczurek…
- To tu? Wygląda... inaczej niż w mieście. Tak... dużo tu przestrzeni.
- Tak, tak, tak- mruknął i popchnął go do środka. Wziął jego karton i położył koło swojego kartonu. Obrócił na bok i sprawdził czy kratka pasowała. Całe szczęście tak. Wyścielił pudło gazetami. Świetne miejsce dla szczura! Zaopiekuje się nim idealnie. Będzie najlepszym ojcem na świecie i w ogóle… Musiał tylko przypilnować malucha, bo wydawał się być bardzo podekscytowany zmianą miejsca zamieszkania i wszędzie się wciskał.
- Szczurku!- krzyknął na niego. Jeszcze zaśmierdzi całą szopę i Bylica będzie miała pretensje...- Chodź tutaj. Mam już dla ciebie klatkę.
Będzie miał przerąbane jak go poczują, a już się szczurzył w sianie! Tragedia… 
- Ale tu fajnie! Lepiej niż w moim poprzednim domu! Tu jest tak wiele norek do ukrycia się i zabawy! 
- Tak, będziesz mógł się bawić i śmierdzieć jak przystało na szczura. Teraz musimy ustalić zasady- zrobił bardzo poważną minę.- Po pierwsze, jedzenie i picie dostajesz tylko wtedy kiedy sobie zasłużysz. Umiesz robić jakieś sztuczki?
- Um... A co masz na myśli? Nie za bardzo rozumiem... Dwunożni dawali mi zawsze miseczki i tam zawsze było jeść. Nie musiałem nic robić.
Pacnął się łapą w głowę. Jak to? Był przecież szczurem! Prawdziwe szczury dostawały jedzenie za zrobienie czegoś. Widział to! Był taki szczur, który w sumie wyglądał jak pies ale był szczurem i zawsze jak się turlał to dostawał coś do jedzenia! Sam próbował przekonać tych losowych Dwunożnych, że on też umie sztuczki, ale ten szczur prawie go zagryzł. Cóż…
- Jak ci wyprali mózg... Udawali, że jesteś kotem i jeszcze dawali jedzenie bezinteresownie? Tragedia jakaś. Szczurku, jeżeli chcesz dostać jedzenie musisz robić sztuczkę. Tak robią szczury, jeśli mają właściciela.

<Szczurku?>

1 komentarz: