Przeszłość
Skowronkowa Łapa z zaciekawieniem przyglądał się Dymówce, słuchając jej opowieści o rodzinnych ozdobach. Szczególnie spodobało mu się to, że niebieskie pióra i kwiaty miały dla niej tak duże znaczenie. Sam również przywiązywał się do swoich znalezisk, choć zazwyczaj wystarczył mu ich ciekawy kształt lub kolor, żeby uznał je za warte zachowania.
— Myślę, że niebieski zdecydowanie do ciebie pasuje! Ale może dodałbym też coś zielonego. Taki mały listek albo pędy, które będą wyglądały, jakby wyrastały spomiędzy piórek! — odpowiedział z entuzjazmem, przekrzywiając łeb. — A moim ulubionym kolorem jest chyba zielony. Tylko nie taki zwyczajny, bardziej ten głęboki, jak mech po deszczu albo liście w środku lasu!
Zerknął na własne ozdoby, jakby właśnie wpadł na kolejny pomysł. Rozmowa z Dymówką sprawiała mu coraz więcej przyjemności. Nie musiał tłumaczyć, dlaczego tak bardzo lubił zbierać drobiazgi ani przekonywać jej, że nawet zwykłe piórko mogło być czymś wyjątkowym. Ona po prostu rozumiała jego pasję, a on z przyjemnością poznawał jej własną.
Z czasem jednak musieli się rozstać. Skowronek niechętnie spojrzał w stronę terenów Klanu Wilka, wiedząc, że powinien już wracać. Nie chciał kończyć rozmowy, która sprawiła mu tyle przyjemności. Dymówka naprawdę przypadła mu do gustu – nie tylko ze względu na wspólną pasję do ozdób, ale również przez jej spokojne usposobienie i sposób, w jaki go słuchała. Czuł, że chciałby poznać ją lepiej, dowiedzieć się o niej więcej i ponownie spędzić z nią czas. Nieczęsto spotykał koty, przy których tak szybko czuł się swobodnie.
— Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, Dymówko! I następnym razem pokażę ci więcej moich ozdób. Może nawet uda mi się zrobić coś specjalnie dla ciebie! — miauknął z szerokim uśmiechem.
Pomachał jej ogonem na pożegnanie, po czym ruszył w stronę obozu. Jeszcze przez dłuższą chwilę zerkał za siebie, a w jego głowie już układały się pomysły na kolejne spotkanie. Nie wiedział, kiedy znów będzie miał okazję porozmawiać z nową znajomą, ale był pewien, że bardzo chciał ją jeszcze zobaczyć.
Zgromadzenie
Los sprawił, że kolejne spotkanie nastąpiło podczas zgromadzenia. Skowronek odnalazł Dymówkę wśród zebranych kotów i szybko przypomniał sobie ich wcześniejszą rozmowę. Tym razem nie ograniczyli się jednak do wymiany uprzejmości. Rozmawiali o swoich zainteresowaniach, ozdobach i o tym, jak wiele radości mogło przynieść wspólne poszukiwanie ciekawych skarbów. Dymówka przyznała mu nawet, że go polubiła, ponieważ nie oceniał jej ani nie wywierał na niej presji. Te słowa zostały z nim na dłużej, niż sam początkowo przypuszczał. Ucieszyło go, że ich sympatia była obustronna. Sam naprawdę ją polubił i nie chciał, żeby ich znajomość skończyła się na przypadkowych spotkaniach podczas zgromadzeń.
Właśnie wtedy pojawił się pomysł konkursu. Mieli kiedyś spotkać się przy granicy i poszukać wyjątkowych piór, liści, kamieni czy gałązek. Postanowili, że przygotują własne ozdoby, a zwycięzca otrzyma specjalny podarunek wykonany przez przegranego. Nie chodziło im o to, żeby udowodnić, kto był lepszy. Najważniejsza miała być zabawa i możliwość stworzenia czegoś, co będzie przypominało im o wspólnie spędzonym czasie. Zdecydowali również, że odnalezione przedmioty mogą stać się inspiracją do krótkich historii, które być może kiedyś przekażą dalej.
Skowronek wrócił ze zgromadzenia z głową pełną pomysłów. Przez kolejne dni zastanawiał się, jaką ozdobę przygotuje na konkurs. Nie chciał przynosić Dymówce czegoś przypadkowego. Skoro miała być to specjalna nagroda, musiała mieć w sobie coś wyjątkowego. W końcu zdecydował, że wykorzysta pióra dymówki i połączy je z najpiękniejszym kwiatem, jaki uda mu się znaleźć. W ten sposób ozdoba będzie jednocześnie jego własnym dziełem i nawiązaniem do ich wcześniejszych rozmów.
Niedługo przed ceremonią na wojownika
Zanim dotarł do granicy, zatrzymał się na chwilę przy niewielkim skupisku roślin. Przez dłuższy czas przeglądał kwiaty, szukając takiego, który naprawdę przykułby jego uwagę. Nie zamierzał zadowalać się pierwszym lepszym napotkanym okazem. Jeden był zbyt mały, drugi miał nadłamane płatki, a kolejny nie pasował mu do odcienia piór. W końcu jednak dostrzegł kwiat, który wydał mu się niemal idealny. Ostrożnie zerwał go, starając się nie uszkodzić delikatnych płatków, po czym z zadowoleniem obejrzał swoje znalezisko.
— No, teraz to już wygląda jak coś! — mruknął do siebie z dumą.
Usiadł na chwilę, żeby połączyć kwiat z piórami. Nie miał przy sobie zbyt wielu materiałów, więc musiał wykazać się pomysłowością. Wykorzystał cienkie źdźbła trawy i delikatne włókna roślin, by wszystko utrzymać razem. Kilka razy poprawiał ułożenie piór, zanim w końcu uznał, że efekt był wystarczająco dobry. Ozdoba nie była idealnie symetryczna, ale właśnie to podobało mu się w niej najbardziej. Miała swój charakter, a każdy jej element przypominał mu o czymś innym.
Przez chwilę przyglądał się swojemu dziełu, po czym ostrożnie odłożył je obok siebie. Był ciekaw, co przygotuje Dymówka i czy jej ozdoba okaże się równie pomysłowa. Nie zamierzał jednak przejmować się wynikiem. Nawet jeśli przegra, będzie miał okazję zobaczyć coś stworzonego przez przyjaciółkę, a to samo w sobie było wystarczającą nagrodą.
Podniósł wzrok na drugą stronę granicy. Dymówki jeszcze nie było, więc ułożył się wygodniej na ziemi, owijając łapy ogonem. Co jakiś czas zerkał w stronę, z której mogła nadejść, a jego uszy poruszały się przy każdym szmerze dobiegającym z pobliskich zarośli. Miał nadzieję, że nie pomylił miejsca ani pory spotkania.
Poprawił jeszcze raz piórka w swojej ozdobie i spojrzał na nie z zadowoleniem. Tym razem nie zamierzał się nigdzie spieszyć. Miał przed sobą całe spotkanie, konkurs i mnóstwo pomysłów do podzielenia się z Dymówką. A przede wszystkim cieszył się, że znów będą mogli spędzić trochę czasu razem.
— Ciekawe, czy jej też udało się znaleźć coś ładnego… — mruknął pod nosem, po czym uniósł głowę i ponownie wypatrywał znajomej sylwetki po drugiej stronie granicy.
<Dymówkowa Łapo?>