BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

20 kwietnia 2023

Od Słoneczka Do Gradu

*dawno temu*
Świat zdawał się dziwnym miejscem. 
Mama była cicha i niechętna do nich odkąd pamiętała. Za każdym razem gdy próbowała się przytulić - odpychała ją. Wtulić się w miękkie futerko - to samo. Nieważne czego próbowało kończyło się tak samo. Lecz nie zamierzała się poddawać. O nie. Miała zapór i błogosławieństwo od samego Klanu Gwiazd. Jeszcze mama oszaleje na jej punkcie. Pokocha ją jak gwiazdy niebo! 
Jako, że Słoneczko nie miała zbyt wiele akcesoriów pod łapką, złapała wystający z legowiska mech. Zerkając ukradkowo na mamę, zaczęła go ugniatać i miętolić w pyszczku. A wszystko to by osiągnąć jeden efekt. Dla większego podobieństwa wtarła gdzieniegdzie mokrą ziemię i spojrzała dumnie na swe dzieło. 
Była idealna. 
— Mamo patrz! — zawołała rodzicielkę.
Kotka niechętnie spojrzała na kupkę mchu o dziwnym kształcie. Równie szybko odwróciła łeb ku ścianie. 
— Mamo! No spójrz. To ty! Sama zrobiłam, wiesz? Jesteś dumna? — nie poddawała się. 
Szylkretka nie odpowiedziała. Dopiero jak złapała ją za ogon z uśmiechem, biała łapa uderzyła w nią. Zaskoczona upadła na ziemie. 
— Ale super zabawa! Jeszcze raz. — znów złapała kitę rodzicielki, czekając na powtórkę. 
Trójkolorowe futro zjeżyło się. 
— Z-zostaw mnie! —  krzyknęła załamującym się głosem kotka.
Słoneczko położyło uszy. Niezbyt rozumiało humorki mamy. Przecież super się bawiły, a teraz była zła. 
—  Graaad~ Pobaw się ze mną. — zażądała od rodzeństwa, tupiąc łapkami. 

<Grad?>

Od Traszki

Woda skryła się pomiędzy kłębami trawy. Nieprzyjemnie brodziło się z przemarzniętymi łapami już drugi raz z rzędu. Zamarzłe, mokre i łamliwe gałęzie drzew były zbyt zdradliwe, szczególnie na polowanie. Traszka już raz się zraziła. Prawie spadła z drzewa podczas polowania na wiewiórkę. Winogrono do dziś wypominała jej tą nieuwagę. 
— Skup się. — burknęła mentorka. 
Traszka z grymasem wykrzywiła pysk, parodiując kotkę. Burej nie spodobało się to. 
— Jak tak dalej pójdzie Komar wywali cię z klanu na zbity pysk. I Jaskółka cię nie uratuje przed tym. — ostrzegła ją.
Pointka spuściła ogon. Dobrze o tym wiedziała. Sama nie wiedziała czemu tak beznadziejnie jej szło. Może zbyt często błądziła oczami ku pięknym morskim ślepiom, zamiast patrzeć na bure myszy w krzakach. Marzyła o ponownym spotkaniu kotki i nie mogła doczekać się zgromadzenia! Lecz Komar przestrzegał przed wojną czterech klanów. Nie wiedziała co zastanie. A co jeśli kotka została zabita?! Serce bolało ją na samą myśl o tym. Nie chciała jej tracić. Jeszcze przez coś takiego jak głupia wojna. Nie rozumiała rozbójnickich postępowań leśnych klanów. Sami wysyłali swoich bliskich na bezsensowną śmierć w imię durnej idei. 
— Halo? Traszka! — krzyknęła jej do ucha Winogrono. 
Kotka aż podskoczyła, łapiąc się z bólem ucha.
— Co?
— Znowu odleciałaś. Skup się na polowaniu. — rozkazała bura. — I to już.
Traszka położyła uszy, lecz zaczęła węszyć. Nie miała innego wyjścia. Jeśli chciała zostać Zwiadowcą musiała pierw ukończyć podstawowe szkolenie. 

* * *

Nie minęło parę zachodów słońca, a Komar wezwał ją do siebie. Bała się najgorszego. Siwe futro zmieszało się z szarym kocura. Wyglądał mega staro. Była w szoku, że jeszcze trzymał się na łapach. Zastanawiała się kto przejmie po nim władzę, gdy on zaczął coś do niej stękać. Albo coś opowiadać. Nie wiedziała. Nie wsłuchiwała się. Dopiero gdy padło słowo "mianowanie" niebieskie ślepia spojrzały na lidera.
— Naprawdę? — aż trochę nie dowierzała.
— Tak, jutro. Przygotuj się. 


[Przyznano 5%]

Od Traszki CD. Larwy

—...Tęsknie za wami. — wbił w nią ogromne, smutne oczka.
Poczuła, jak rozpada się na milion małych kawałeczków. Złapała kociaka i przytuliła mocniej. 
— Oh ja za tobą też! Każdym dniem i nocą, mój mały Wróbelku! — zamiauczała, jak rodowita ciotka. — Jak urosłeś, jejku. Zaraz zaczną się za tobą panny rozglądać. 
Kociak zdawał się być zdezorientowany z lekka. 
— Jakie panny?
Traszka uśmiechnęła się głupio. 
— Nieważne, słuchaj! Treningi są zajebiste! Tyle się dzieje. Skaczemy, polujemy, biegamy wśród gałęzi drzew tuż przy gwiazdach... Na Wszechmatkę! Jest cudownie. Naprawdę nie mogę się doczekać aż dołączysz. Czuję w tobie wielką moc, me kocię. Szybko awansujesz. — puściła mu oczko.
Larwa otworzył szerzej ślepia.
— Naprawdę? — dopytywał nie wierząc. 
Traszka wygładziła dumnie futerko.
— Wszechmatka nigdy się nie myli. — wyszeptała tajemniczo. 
Kociak wesoło zatupał łapkami. 
— Ale super. Już nie mogę się doczekać. — miauknął, przytulając się do kotki. 
Pointka polizała go po czubku łebka. 
— Ja też. — przyznała.

* * * 

Nie spodziewała się, że skończy się to tak, że Wróbelek ukończy szkolenie przed nią. Oczywiście, była z niego bardzo dumna, a na mianowaniu jak najgłośniej umiała wiwatowała. Lecz gdzieś w środku było jej cholernie wstyd. Niegdyś była dla niego autorytetem, a teraz on ją prześcignął. Ten malutki do niedawna kociak, którego tuliła. Już był dorosłym wojownikiem, a ona wciąż uczniem. Miała ochotę zapaść się gdzieś głęboko pod ziemię! Słysząc głos Larwy, szybko schowała się za drzewem. Nie chciała by widział jak zżera ją zazdrość. 


<Wróbelku?>

[Przyznano 5%]

Od Traszki CD. Agresta

— A ty? Znasz może jakieś słowa w ich języku?
Traszka położyła uszy zawstydzona. Kiedyś tata coś jej mówił, ale niestety wyleciało jej z głowy. 
— Niestety nie. Wszystko przede mną. — dodała optymistyczniej. 
Czekoladowy spojrzał ponownie na lisa.
— Dawno już ich nie widzieliśmy.
Pointka nastawiła uszy. 
— A czemu się rozdzieliście? Ciocia mówiła, że kiedyś dzieliliśmy razem tereny i więzy. — dopytywała kocura.
Zastępca westchnął cicho.
— Lisy postanowiły pozostać na starych terenach. Piołun najwidoczniej miał inne zdaniem. 
Traszka obeszła by zbliżyć się bardziej do lisa. 
— Dzień dobry! Jestem Traszka! Miło poznać. — ukłoniła się nisko, tak, że prawie upadła na pyszczek. 
W ostatniej chwili odzyskała równowagę i nie ośmieszyła się przed nieznajomym. Lis coś odpowiedział. Niewiele zrozumiała, więc przekręciła łebek pytająco. 
— Także się z tobą wita, Traszko. Dałabyś nam chwilkę? Muszę o czymś porozmawiać z Piołunem. — poprosiła Jaskółka. 
Kotka niechętnie kiwnęła łbem. 
— Panie Agreście! — zawołała do zastępcy, który zdążył się już oddalić od lisa. 
Czekoladowy zatrzymał się i spojrzał się na nią pytająco. 
— Tak? 
Traszka podskoczyła wesoło. Miała już w głowie super plan. Przygodę życia. Tylko dla nich. 
— Może... może poszukamy razem lisów? To super pomysł, serio. Wystarczy spojrzeć ile radości przyniósł jeden. A jak będzie ich więcej? Jejku Jaskółka chyba oszaleje ze szczęścia. Albo szczeniaczki!! One są pewnie jeszcze śliczniejsze! — próbowała zachęcić kocura, wpatrując się w niego oczekująco. 
Nie zamierzała przyjmować odmowy!


<Agrest?>

[Przyznano 5%]

Od Niedźwiedziej Siły

 Dzisiejszy dzień był dość ciekawy, mianowicie do klanu dołączył chorowity samotnik, który dość długo rozmawiał z Grzybową Gwiazdą. Nie znał go, ale od Pluskającej Krewetki dowiedział się, że na imię mu było Kania. Nic mu to imię nie mówiło. Za to jego towarzyszka, która się do niego dosiadała z pajęczyną na łapie, miała o nim dużo do opowiedzenia. 
— Miał potworny katar i ból głowy. Musiał biedaczek cierpieć tyle księżyców bez pomocy medyka —  miauczała mu nad uchem. 
— A tobie co się stało? — Zerknął na jej zranienie. 
— Ah... Omsknęła mi się łapa na głazach, gdy przeskakiwałam rzekę i się zraniłam. Ale to nic! Północny Szlak dostała infekcji przez jakiś kolec! To takie małe, a tyle zła narobiło. Śliwowa Ścieżka też nie lepszy. Kleszcz go załatwił. Za to Lamparta użarł szczur, gdy tylko wyszedł z Jelenią Cętką na spacer! — trajkotała mu nad uchem o klanowych problemach. — I jeszcze Szarżujący Bizon skręcił łapę, jak próbował wydostać się z więzienia, rozumiesz to? 
Westchnął cierpiętniczo. Przypominała mu pod pewnymi względami Aksamitną Chmurkę. Ciekawe czy były przyjaciółkami. Nie zdziwiłby się gdyby tak było.
— Muszę już iść. —  Podniósł się na łapy, bo przypomniał sobie, że właśnie nadeszła ta chwilę, gdzie on skończy w żłobku z dzieciakami. Były już wystarczająco duże, by nie pić mleka, chociaż opieki potrzebowały tak czy siak. 
— Do dzieci? Słodkie szkraby. Pozdrów ode mnie Aksamitkę — zaćwierkotała.
Pokiwał łbem, po czym skierował kroki ku partnerce, która już z daleka go wyglądała. Ah... No to się zacznie becikowe... 

Wyleczeni: Kania Łapa, Pluskająca Krewetka, Śliwowa Ścieżka, Północny Szlak, Lamparci Ryk, Szarżujący Bizon

19 kwietnia 2023

Od Mleczyk CD. Gwiazdnicy

Kiwnęła głową na przywitanie. 
- Gotowa na dziś? - Nie czekając na reakcję uczennicy, ruszyła. 
Gwiazdnica szła za nią. Doszły do Owocowego Lasku. Ptaki śpiewały. Łatwa zdobycz krążyła nieświadomie nad nimi. Idealnie na trening. Mleczyk usiadła wygodnie na trawie. Gwiazdnica robiła postępy. W końcu. Może niedługo uda się do Komara porozmawiać o jej mianowaniu. Ten trening i tak trwał zbyt długo. Jeszcze miała na głowie Bryze, który wcale nie był lepszy. Sapnęła zmęczona. Miała większe problemy na głowie niż niańczenie tej dwójki. 
- Zobaczymy jak dobrze polujesz na drzewach - postanowiła. 
Liliowa zdawała się lekko zmieszana. Mleczyk położyła uszy. 
- Na drzewach? Czyli na ptaki? - spytała liliowa niepewnie.
Mleczyk westchnęła, by spojrzeć na kotkę. Taka duża, a wciąż taka tępa. Może powinna jednak cofnąć ją do rangi kocięcia. Gwiazdnica zaraz będzie ją pytać czy ryby pływają w rzece, a zające szybko biegają.
- Nie, na bobry - odpowiedziała sarkastycznie. - Oczywiście, że na ptaki. 
Na pysku Gwiazdnicy pojawiło się zmieszanie. Nie spodobało się to szylkretce. Uniosła pytająco brew.
- Co?
- Ja nie poluje na ptaki. To wbrew wierze - wypaliła uczennica. 
Mleczyk zjeżyła się. Znów te bzdury.
- Czyli jak nasz klan będzie umierał z głodu wolisz pozwolić na śmierć niewinnych kociąt niż zabić nic nieznaczące zwierzę? - syknęła zła na kotkę.
Kręcąc nerwowo ogonem wyczekiwała odpowiedzi uczennicy.

[Przyznano 5%]
 

Od Księżycek

Koteczka otworzyła oczka przeciągając się. Przytuliła mocniej mamę domagając się uwagi. Ssała mleko. Było pyszne. Takie jak zawsze. Myślała o tym, kiedy zostanie wojowniczką. Będzie polować i bronić klanu, nawet za cenę życia. A jeśli tego nie chce? A jeśli woli zostać medyczką? Grzebać w ziołach, widzieć ranne i chore koty? To chyba też nie było dla niej. Z kolei protektorką nie mogła zostać, bo nie umiała sprawiać, że inne koty czują się komfortowo. To raczej rola jej mamy. Była chyba optymistką. Ogólnie Księżycek miała miłych rodziców. Mamę, którą bardzo kochała i tatę, którego też lubiła. Może czasami trochę ją irytował w swoim zachowaniu, na przykład kiedy mruczał coś do siebie albo rozmawiał z mamą o tym, że potem to on będzie ich wychowywał. Oprócz tego chciała, aby był z niej dumny. Znudziło jej się rozmyślanie i wyszła ze żłobka. Zobaczyła patrol wchodzący do obozu, który niósł dużego ptaka. Ona też chciała polować! Zauważyła mrówkę. Spróbowała ją zmiażdżyć, ale ta jak gdyby nigdy nic przeszła pomiędzy jej pazurkami.
– Robaki są nieśmiertelne! – syknęła z frustracją. 
Stała akurat obok legowiska medyczki. Może wejdzie? Gdy Księżycek niepewnie wkroczyła do legowiska, od razu dobiegła ją woń ziół. Morskie Oko była nieobecna, jej asystentka również. Czyli mogła się spokojnie rozejrzeć. Od razu jej uwagę przykuły czarne ziarenka. Chyba nic się nie stanie, jeśli jedno zje? Ostrożnie wzięła jedno językiem. Nic. Ziewnęła. Może lepiej już zacznie wracać… Włócząc łapami z półprzymkniętymi oczami weszła do żłobka. Kiedy tak bardzo się zmęczyła? Jeszcze nigdy nie była aż tak śpiąca. Kiedy położyła się w legowisku obok rodzeństwa, od razu zasnęła.

17 kwietnia 2023

Nowa członkini Pustki!

 
Powód odejścia: Decyzja administracji
Przyczyna odejścia: Nieleczona infekcja

Odeszła do Pustki!

Zimowe Dolegliwości!

  Nadeszła Pora Nagich Drzew, a z nią kolejne dolegliwości!
Dolegliwości odczuwają wymienione niżej koty z:

Klanu Burzy:


Gronostajowa Bryza - wyczerpanie
Rumiankowy Wschód - odwodnienie
Płonąca Pożoga - zwichnięcie ogona
Ostowy Pęd - odmrożenie części ciała
Makowa Furia - przemrożenie


Klanu Klifu:


Szarżujący Bizon - skręcenie przedniej łapy
Lamparci Ryk - ugryzienie przez szczura
Klonowy Upadek - zwichnięcie ogona
Pluskająca Krewetka - zranienie łapy/ogona


Klanu Nocy:


Czapli Taniec - wyczerpanie
Skrzeczący Pysk -  zwichnięcie ogona
Makowe Pole - ból stawu
Śnieżne Wspomnienie -  wybicie barku


Klanu Wilka:


Gronostajowa Łapa - katar
Chryzantemowa Krew - zwichnięcie ogona
Cedrowa Łapa - odwodnienie
Jadowita Łapa - ugryzienie przez szczura


Owocowego Lasu:


Lisówka -  odmrożenie części ciała
Gwiazdnica - Wybicie barku
Lśniąca Tęcza - Zwichnięcie ogona
Jarząb - Przemarznięcie


Samotnicy i Pieszczochy:


Ryś - wybicie barku
Jeżyk - Przemrożenie


Choroby kotów, które nie poszły ze swoimi dolegliwościami do medyka i nie zostały wyleczone, przechodzą w II lub III stadium. Dotyczy to kotów z :

Klanu Burzy:


Koniczynowa Łąka - infekcja ucha > tymczasowa głuchota na ucho
Długie Rzęsy - skręcenie tylnej łapy > zwyrodnienie
Czajkowe Zaćmienie - odwodnienie > omdlenia
Sójczy Szczyt - skręcenie przedniej łapy > zwyrodnienie




Klanu Klifu:


Północny Szlak - kolec w łapie > infekcja
Śliwowa Ścieżka - kleszcz > infekcja
Koperkowe Wzgórze - wybicie barku 
Fioletowe Spojrzenie - przegrzanie > omdlenia
Urdzikowy Deszcz - skręcenie przedniej łapy > zwyrodnienie 
Oliwkowa Łapa - ból głowy > osłabienie > migreny > nudności > niedowłady



Klanu Nocy:


Mysi Okruch - wzdęcia > niestrawność
Zdradziecka Rybka - biegunka > odwodnienie
Przyczajony Drozdoń - skręcenie przedniej łapy > zwyrodnienie
Gawroni Obłęd - zranienie łapy/ogona > infekcja 



Klanu Wilka:


Jaszczurzy Syk - ból stawu > zwyrodnienie


Owocowego Lasu:


Szpak - zatrucie pokarmowe > wymioty
Krecik - skręcenie tylnej łapy > zwyrodnienie
Wanilia - zranienie łapy/ogona > infekcja



Samotnicy i Pieszczochy:


Szczekuszka - bezsenność > wyczerpanie
Aital - przegrzanie
Jeżyk - wybicie barku > sztywność kończyny > trudności z poruszaniem się
Kania Łapa - katar > trudności z oddychaniem > zapalenie zatok > ból głowy
Deszcz - kleszcz > infekcja > gorączka > śmierć 



Koty z dolegliwościami powinny udać się do medyka zimą.
W przypadku grywalnej postaci należy napisać opowiadanie skierowane do medyka w klanie (jeśli jest on grywalny) lub opisać samemu wizytę u niego. Objawy nie muszą wystąpić od razu po rozpoczęciu zimy - mogą w połowie a nawet i pod koniec.
Jeśli kot zlekceważy dolegliwości (tzn nie zostaną wyleczone w danej porze roku), mogą się one zaostrzyć i/lub przemienić w gorsze i niebezpieczniejsze choroby.
WAŻNE! Osoby, które same wstawiają swoje opowiadania proszę o dodawanie pod opowiadaniami z leczeniem etykietkę "choroby".
UWAGA! Proszę, żeby pod opowiadaniami z leczeniem (szczególnie NPC!!!), były w liście wymienione imionami koty, które otrzymały kurację!

16 kwietnia 2023

Od Kuniej Norki CD. Wiśniowej Iskry

— Zdajesz sobie sprawę, co zrobili twoi pobratymcy? Na moich oczach rozszarpywali bezbronnych członków klanu. Tych, których chroni kodeks wojownika. Tych, którzy w świetle prawa są nietykalni. Zbezcześcili to prawo. — Kocica zerknęła w stronę wyjścia, gdzie stał jeden z wilczaków. Nie był zainteresowany tym, co działo się w środku. — Dlaczego na to pozwoliliście? By ten wariat doszedł do władzy?
Kuna nie poruszyła się ani o długość wąsa.
— Nie pozwoliliśmy — odparła szeptem po kilku sekundach ciszy. Miała w głowie moment przejmowania władzy. Oszpeconych, upodlonych przyjaciół kończących jako niewolnicy. Nagle jej oczy rozszerzyły się. One wszystkie już odeszły. Wszystkie zdążyły umrzeć i uciec. Jak długo panował Mroczna Gwiazda? Zupełnie straciła rachubę czasu. Księżyce. Sezony. Lata... Taką część historii Klan Wilka spędził już pod jego łapą. I spędzi jeszcze więcej. — Przy wyborze lidera taki szary członek tłumu nie ma nic do powiedzenia.
— Jesteś medyczką — zauważyła Wiśniowa Iskra, przyglądając się burej kocicy. — Mogłaś wyrazić sprzeciw. Wielka Gwiazda nie wyglądała na kogoś, kto wybrałby na swego zastępcę kogoś takiego jak on.
— Chciałam być medyczką. To marzenie jednak nigdy do końca się nie spełniło — odpowiedziała miękkim, przygnębionym głosem. — Nie zastanawiało cię dlaczego tu jesteś? 
Wiśniowa Iskra jedynie oplotła ogon wokół swoich łap, nie wyrażając wyrazem pyska nic. Kuna cicho westchnęła.
— Mroczna Gwiazda zostawiłby cię w Klanie Burzy, bądź podobnie jak innych pozbawił życia, jednak z jakiegoś powodu... tu jesteś. — Jej oczy wpatrywały się w ziemię, jakby widziała w niej ducha. — W Klanie Wilka jest wiele kotów, które z łatwością mogłyby przejąć twoje miejsce. Lecz z jakiegoś powodu woli na swego medyka osadzić obcoklanowca niż wilczaka — parsknęła, jednak był to bardziej śmiech przez łzy. — Nienawidzi mnie jak karmy dla wron.
Nie słysząc ani jednego słowa w odpowiedzi, bura po prostu pokręciła zrezygnowana głową i odeszła w głąb nory. Nie powinna im wszystkim ufać. Gdy zaczyna to robić wszystko tylko się sypie.

***

Podała kilka ostatnich listków wrotyczy Ważkowemu Skrzydłu. Odkąd Deszczowa Chmura odszedł ich zapasy tak wyglądały – szarpane, nieświeże, ususzone, pełne braków i nadwyżek. Kunia Norka nie radziła sobie z regularnym zbieraniem. A teraz nadchodziła zima... być może wszyscy mieli rację? Nie nadawała się wcale na medyka? Czuła pustkę. Pustkę i ciszę w głowie, która stopniowo, jak płomień papier, wypalał i zamieniał w pył wszystkie myśli. Do jej uszu dochodził zgiełk rozmów w obozie, jednak w tym gąszczu dźwięków i bodźców nadal grzmiała w niej głucha cisza.
Nie do zniesienia.
— Jak było w Klanie Burzy? — zapytała szylkretkę, która leżała na swoim legowisku z przymrużonymi oczami. Prawdopodobnie próbowała zasnąć. — Przepraszam, nie chciałam cię budzić — położyła po sobie uszy.

<Wiśniowa Iskro?>

Wyleczeni: Ważkowe Skrzydło