I pewnego dnia po prostu stanęli. Nie tak od razu oczywiście, najpierw przez klan przetoczyła się fala szeptów i nerwowego podniecenia, gdzieniegdzie pomieszanego z nadzieją i oddechami ulgi. W końcu byli na miejscu. W domu.
Inne klany dotarły już wcześniej (co zrozumiałe, Klan Lisa wyruszył jako ostatni) i niepisany pokój przestawał obowiązywać. Czy Iskra miała w jakikolwiek sposób to odczuć? Zobaczymy. Na razie biegała od jednego końca obozu do drugiego, wściubiając wszędzie swój różowy nos. Horyzont wyznaczał właśnie miejsca, w których miały znaleźć się kolejne, niezbędne punkty ich nowego domu: legowiska, stos ze zwierzyną, miejsce przemówień lidera. Uznając, że nic tam po niej, ruszyła na poszukiwanie swojego (swojego!) ucznia.
- Co powiesz na małe zwiedzanie, Kogucie? - W jej oczach błysnęła radosna iskierka.
- O tak, chętnie! - Kocurek rzucił niepewne spojrzenie mamie. Płomykówka tylko westchnęła ciężko. Dalej miała do czekoladowej pretensje o stan syna, gdy wrócił z polowania, które mentorka postanowiła urządzić mimo lejącego deszczu. Ledwo poznała arlekina, bo arlekinem być przestał, oblepiony od łap po koniuszek ogona błotem. Wybaczyła mentorce chyba tylko dlatego, że był szczęśliwy jak nigdy.
Iskra ruszyła przed siebie, po chwili dogoniona przez ucznia (któremu trening miał okazać się bardzo na łapę, bo reszta uczniów w tym czasie została zagoniona przez Horyzonta do pracy przy urządzaniu obozu). Przymknęła ślepia, rozkoszując się wiatrem muskającym jej futro. Pogoda uspokoiła się gdy tylko pojawili się w okolicy - wypogodziło się, a nieznośny skwar zmienił się w przyjemne ciepło. Rozejrzała się, wybierając kierunek, w którym ruszą.
- To co, pora zapoznać się z naszymi terenami? - Uśmiechnęła się do kocurka. - Kto drugi przy drzewie ten krowia kupa! - Puściła się pędem przed siebie.
- Ej, to nie fair! - usłyszała za sobą i się zaśmiała. Ona też tak mówiła. Kiedy to było? Gdy próbowała walczyć z Sokołem?
Arlekin zaczął ją doganiać, więc całkowicie skupiła się na biegu, zapominając o swoim mentorze i treningu. Miała wyścig do wygrania!
Nowe tereny oczarowały kotkę. Ich bagna były piękne (tym surowym pięknem charakterystycznym dla wymagającej okolicy), ale w gruncie rzeczy były dosyć monotonne. Tutaj - to co innego. Mieli rzekę, łąkę, liściasty lasek, zupełnie różny od tych posępnych borów, które mijali po drodze i… bagna. Dużo mniejsze niż te poprzednie, ale koteczka zakochała się w nich od pierwszego wejrzenia.
- Iskrooo - miauknął prosząco Kogut. - Może będziemy już wracać?
Przyjrzała mu się zaskoczona. Kociak oddychał ciężej niż zwykle, a jego kroki były pozbawione charakterystycznej dla niego energii. Czyżby był… zmęczony? W jej pamięci zamajaczył obraz, gdy po całym dniu wędrówki marudziła rodzicom, że bolą ją łapy.
- Okej - stwierdziła po prostu. - Czyli bagna odwiedzimy następnym razem.
Kocurek przyjął jej słowa z wdzięcznością i bez narzekania doszedł do obozu. Tego, że bardzo szybko padł na świeży mech, kotka już nie widziała.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz