Czwórka przekroczyła progi obozu z powagą wymalowaną na pyskach, wojowniczka od razu skierowała się do legowiska przywódczyni, ignorując już nawet fakt, że nie przepadała za burym kocurem. Musiała odstawić swoje humorki na później, w końcu jeśli ją już przydzielono do patrolu, to nie mogła wybrzydzać.
Drogę zagrodził jej Krucze Pióro, który spozierał na nią teraz ze zmarszczonym nosem.
— Kto to jest? — zapytał chłodno, mierząc kocicę od stóp, aż po końcówki uszu.
— Przyszła na nasze tereny i powiedziała, że chce do nas dołączyć. Domaga się rozmowy z naszą przywódczynią — wyjaśniła ze spokojem.
— Wejdę z tobą, wprowadź ją — oznajmił po chwili namysłu, ruchem ucha nakazując im podążenie za sobą. Jego końcówka kity zniknęła w półmroku. Ognikowa Słota popchnęła delikatnie nosem Kasjopeję, stojącą przed wejściem do nory. Brązowooka weszła tuż za nią.
W ciemności zaświeciły czekoladowe ślepia matki, lustrujące każdego z nich. Szylkretka poczuła, jak robi jej się cieplej na sercu. Uwielbiała ją odwiedzać, rozmawiać z nią. Nawet jeśli ostatnio nie miała na to aż tak wiele czasu, jak przykładowo za czasów, kiedy była kocięciem, to i tak nigdy nie gardziła nawet chwilą pogawędki ze starszą. Najbardziej podobały jej się momenty, kiedy vanka ją chwaliła i była z niej dumna. Ostatnio obdarzono ją największym zaszczytem – stała się mistrzem, kotem, który odpowiadał za szlifowanie do tej pory nabytych umiejętności wojowników i nie tylko. Pochyliła przed nią łeb w geście szacunku oraz powitania. Szturchnęła tylną łapą lekko Kasjopę, która nie schyliła łba wystarczająco szybko, przynajmniej w jej odczuciu. Nie próbuj teraz nawet warczeć — pomyślała, posyłając jej ostrzegawcze spojrzenie.
— Ognikowa Słoto, kogo przyprowadziłaś? — zapytała Wilczaczka, mierząc nieprzychylnym wzrokiem samotniczkę.
— Przyszła na nasze tereny z chęcią dołączenia do naszego klanu, matko — wyjaśniła jej prędko, wpatrując się w kocicę.
— Przedstaw się — poleciła, przenosząc ślepia teraz na nieznajomą. Łaciata pręguska napuszyła delikatnie sierść na piersi, jakby chcąc zrobić lepsze wrażenie.
— Jestem Kasjopeja, chciałabym do was dołączyć — oznajmiła pewnie liliowa kocica, unosząc kitę lekko do góry. — Słyszałam o was wiele historii, jestem w stanie zaoferować wam wiele. Potrafię polować na króliki, wszelkiego rodzaju ptactwo. Posiadam również siłę fizyczną, niejeden kocur by mi jej pozazdrościł — zaczęła wymieniać swoje pozytywne cechy.
Zalotna Gwiazda zamyśliła się na moment, jej wzrok wydawał się nieobecny. Nikt nie odważył się przerwać ciszy, jaka zaistniała pomiędzy czwórką. Rozmowy pobratymców w centrum niosły się cichym echem, gwar zlewał się w jeden, niezrozumiały dźwięk, jednak nie to było teraz ważne. Wreszcie łaciata kiwnęła głową. Ognikowa Słota spojrzała na nią z lekkim zdziwieniem, czekając na wszelkiego rodzaju polecenia.
— W porządku. Kasjopejo, jeśli chcesz dołączyć do naszych kręgów, musisz wyrzec się swojego samotniczego pochodzenia. Pokaż, że możemy ci ufać. Musisz pokazać mi, że to, co nam przekazałaś, nie jest jedynie bajeczką i udowodnić, że jesteś godna życia w Klanie Wilka. Zostaniesz odprowadzona teraz do nory więźniów, w której będziesz mieć czas na namysł. Po tym czasie, jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, zostanie przypisane ci imię uczniowskie oraz dostaniesz mentora, który nauczy cię wszystkiego, co musisz wiedzieć, żeby móc stać się jednym z nas — powiedziała poważnie, unosząc jedną z łap. — Ognikowa Słoto, odprowadź ją — dorzuciła jeszcze, spozierając na swoją córkę.
Szylkretka kiwnęła głową, przepuszczając liliową pierwszą. Posłała matce delikatny uśmiech, czując narastającą radość w jej sercu. Dostała zadanie do wykonania! Musiała zrobić to dobrze.
Dwie kotki przeszły przez centrum, Słota miała futro dumnie napuszone, a brodę uniesioną wysoko, czując wzrok pobratymców na sobie. Gdy wreszcie dotarły do dziury, kiwnięciem głowy nakazała Kasjopei wejść do środka.
— Nie zawiedź nas. Będziemy cię pilnować. Zobaczymy, czy nie przyniosłaś ze sobą pcheł — miauknęła, szczerząc się.
<Kasjopejo, nie zmarnuj tej okazji>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz