BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisowa Kołysanka x Mroczny Omen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisowa Kołysanka x Mroczny Omen. Pokaż wszystkie posty

09 stycznia 2022

Od Mrocznej Łapy CD Cisowej Kołysanki

 Młodziak nieźle się zdziwił, gdy zobaczył, gdzie zaprowadziła go Cisowa Kołysanka. Starał się po sobie tego nie pokazywać. Wygładził futro na grzbiecie. 
Cóż... Ta sytuacja była dość niezręczna dla vana. Co nie zmienia faktu, że nie rozumiał, dlaczego wojowniczka postanowiła przyprowadzić go do lidera. Uczeń podniósł brew.
- Co się dzieje, Cisowa Kołysanko? - Miauknął Jastrzębia Gwiazda.
Spojrzał się w stronę kotki. Mroczna Łapa stał w bezruchu, oczekując na przebieg sytuacji. Cisowa Kołysanka posłała mu spojrzenie. Ten westchnął cicho.
- Nie wiem, Jastrzębia Gwiazdo - miauknął obojętnym tonem.  - Z jakiegoś powodu zostałem tu przyprowadzony. Dlaczego? Powinna to wyjaśnić Cisowa Kołysanka.
Czegokolwiek by nie mówił, nie kłamał. Rozmowa z Cis, była rozmową - ale z jakiego powodu kotka go tu przyprowadziła? Może powiedzieć to, co on powiedział jej w rozmowie. Albo poskarżyć się jak kocię, że pewien uczeń oczekiwał wiedzy. Albo... właśnie. Zgadnięcie zamiarów ślepej było dla niego ciężkim wyzwaniem, więc jedyne, co mógł zrobić, to czekać, aż ona podejmie głos. 
- Jastrzębia Gwiazdo. Muszę coś ci wyznać. Coś co skrywałam przez wiele księżyców. Ale nadszedł ten czas. Tak. Musisz w końcu poznać prawdę. Prawdę, którą znam tylko ja. - Kotka wstrzymała oddech, przerywając monolog. - Spójrz na tego malca. Spójrz jak patrzy na ciebie z miłością i szacunkiem. Jego jedynym marzeniem jest mieć tatę jak ty. Razem możemy dać im lepsze jutro. Z nami wyjdą na koty. Na porządne koty, których jest tak mało... Musimy ich przygarnąć, Jastrzębia Gwiazdo. Ja i ty i oni. Razem będziemy idealną rodziną.
Nawet Mrocznej Łapie ciężko było ukryć zdziwienie. Końcowo tylko niespokojnie poruszył ogonem, jednak jego wzrok pozostał taki sam. Obojętny. Mimo to jego pysk mimowolnie i tak się otworzył. Spojrzał się na kotkę z pytającym spojrzeniem, ta jednak nie spuszczała wzroku z lidera. 
Okej. To było... cholernie dziwne. Kocur wręcz wyzwałby ją od wariatki, ale nie w tym miejscu  i nie w tym czasie, poza tym lepiej chować negatywne uczucia w środku, by zgrywać wrażenie spokojnego i rozsądnego. Jednak jakaś jego część wręcz śmiała się z pogardą. Chciała być jego matką?
Nie wiedział, co czuć w tym momencie. Opuściłby to miejsce i posłuchał tej fascynującej rozmowy z ubocza, jak gdyby go ona nie dotyczyła. 
Jastrzębia Gwiazda był mentorem. A ona zwykłą wojowniczką, która dała mu się na moment sprowokować, a teraz zaskoczyła ją tym dramatycznym wyznaniem uczuć. Nie chciał być tego świadkiem.
Samo czucie do kogoś miłości było dla niego wystarczająco upokarzające. Ale żeby musiał w tym jeszcze uczestniczyć i być tego częścią? 
- Nie. Lider nie ma czasu bawić się w rodzinę. Jak chcesz kocięta to sobie je przygarnij, mnie w to nie mieszaj - Odparł chłodno Jastrzębia Gwiazda. Kocur odwrócił się bezceremonialnie i pozostawił ich samych.
Parsknął cicho, nie odwracając się nawet w stronę Cis. Niezłe wyznanie miłości. 
- Wygląda na to, że dał ci kosza - Miauknął van. - Smutne.

<Cis?>

08 stycznia 2022

Od Cisowej Kołysanki CD. Mrocznej Łapy

Pokazała młodemu język. Tyle kłapania pyskiem i tak mało treści, która by jej się spodobała. Zmarszczyła brwi. Spojrzała prosto w tą rozmazaną wkurwiającą mordę. W sumie. Uśmiechnęła się lekko. Może dzięki temu obecny lider podzieli los jego matki. Będzie nową "Skalnym Szczytem". Odmieni Klan Wilka na lepsze! Jej dziadek był dobrym liderem. Więc chyba wiadome, że ona też. 
— Po co zlewać do treningu. Chodźmy teraz. — miauknęła. 
Ów osobnik nie zareagował na to w żaden specjalny sposób. Niczego nie podejrzewał. Nieświadome kocie. Za krótko było na tym świecie, żeby zrozumieć potęgę prawdziwego geniuszu. 
— Dobrze. Chodźmy do niego. 
Cisowa Kołysanka kiwnęła łbem i ruszyła w stronę legowiska lidera. Mroczna Łapa tuż za nią, uważnie przyglądając się kotce. Srebrna już żyjąc chwilą swojej chwały, tanecznym krokiem zmierzała do Jastrzębiej Gwiazdy. Oh, bury pożałuje, że przejął stołek po matce. Może powinna jeszcze wciągnąć w to Wiśniowy Świt? Choć w sumie nie wiadomo czy zastępczyni nie uderzy władza do łba i nie będzie chciała ją wykiwać. Lepiej jednak nie ryzykować. Wystarczy jej ten uczeń jako żywa tarcza. 
Podeszli pod łoże ich pana. 
— Jastrzębia Gwiazdo! — zawołała. 
Odpowiedziała jej cisza. Zmarszczyła brwi. A on gdzie się szlajał? Pewnie założył sobie własną sektę w lesie. Było widać w jego rozmazanych żółtych ślipiach, że szaleństwo władzy przejęło nad nim kontrole. 
— Chyba go nie ma. — mruknęła, przekrzywiając łeb. — Trudno. Wpadniemy kiedy indziej. 
Mroczna Łapa nie był najwidoczniej tego samego zdania. 
— Nie. Poczekajmy. Jastrzębia Gwiazda pewnie niedługo wróci. — stwierdził uczeń. 
— Wróciłem. — odezwał się za nimi chłodny głos. 
Cisowa Kołysanka odwróciła się za siebie. Zmrużyła oczy, widząc rozmazany kształt. Wyglądał mimo wszystko groźnie. Spojrzała w stronę ucznia oczekująco. Przemowa ułożona już we łbie, teraz wszystko zależało od niego. 


<mrok?>

Od Mrocznej Łapy CD Cisowej Kołysanki

— Tylko, eee, jakby to powiedzieć. Czasem uczą nas niepotrzebnych bzdur. Na przykład takie polowanie na ptaki. Każą ci durnie za nimi biegać, skakać, czy co tam robicie, a porą zielonych liści wystarczy dobrze przypatrzeć się drzewom, żeby mieć łatwy łup. - Miauknęła do niego Cisowa Kołysanka.
Uczeń Jastrzębiej Gwiazdy się uśmiechnął. 
Zaciekawiło go, gdy wojowniczka starała się wybrnąć z tego, co powiedziała niemal dwa uderzenia serca wcześniej. Ale postanowił tego nie komentować. Zamiast tego popatrzył się na nią ukosem.
- Więc sądzisz, że Jastrzębia Gwiazda uczy mnie niepotrzebnych bzdur? - Powtórzył van. Cisowa Kołysanka już otworzyła pysk, jednak czarny nie dał jej zacząć. - W porządku. Rozumiem twoje zdanie. Myślę, że Jastrzębia Gwiazda również by zrozumiał. Chętnie mu powiem przy następnym treningu. Na pewno doceni, że jego klanowicze mają własne zdania odnośnie sposobu trenowania uczniów.
- Nie! - Szybko powiedziała kotka, po czym chrząknęła. - Nie mówię, że nasz mądry lider źle cię uczy. Ale, że ten czas można by było wykorzystać na bardziej korzystne rzeczy.
- Co masz na myśli, mówiąc ,,korzystne"? - Zapytał kocur, starając się bardziej pogrążyć kotkę w dyskusji. - Polowanie również jest ważne. Być może nie tak ważne, jak walka, ale jak ktoś może walczyć, nie wiedząc, jak się poluje?
Cisowa Kołysanka wyglądała, jakby miała zaraz złapać się za głowę. 
- Wiesz co, młody, chyba mi starczy tej rozmowy - prychnęła.
- Tak? To przykre - Stwierdził Mroczny, świdrując ją oczami. - Liczyłem, że dowiem się od ciebie czegoś mądrego. Dostałem niestety tylko lekcję, że polowanie, będące głównym środkiem życia kotów, jest niepotrzebne. To dość rozczarowujące.
- Polowanie na ptaki jest bezsensowne, dur... - Parsknęła wojowniczka, nie kończąc ostatniego słowa. - Szukasz mądrej rady, więc ją dostałeś. Nie denerwuj mnie już.
- Denerwuję cię? Och, przepraszam - Miauknął kocur, ale nie przestał spoglądać jej w oczy. - Mogę sobie pójść. Faktycznie przekazujesz bardzo mądre rady, Cisowa Kołysanko. Przy następnym treningu z Jastrzębią Gwiazdą odmówię polowania na ptaki i przekażę mu to, czego się od ciebie nauczyłem.  Wspomnę, od kogo dostałem tę wiedzę. Pewnie się ucieszy, nie sądzisz?
Oczywiście, że tylko ją podpuszczał, bo chciał ją zirytować. Bezsensowne byłoby utrudnianie sobie treningu tylko dlatego, że rozmawiał z jakąś kotką, która widocznie była głupsza niż głaz. Ale cóż, zaczął rozmowę, więc chciał ją doprowadzić do końca.
Nie mógł się doczekać, co odpowie. A może sobie pójdzie. Chciał zobaczyć, jak łatwo ją sprowokować.

<Cis?> 

01 stycznia 2022

Od Cisowej Kołysanki CD. Mrocznej Łapy

Zaśmiała się. 
— Zabawny jesteś. Zawsze tyle paplasz? — mruknęła, zerkając chyba na kocura. 
Przynajmniej jego dało się zauważyć. Białe futro wręcz raziło po ślipiach. Cis zastanawiała się czy będzie z niego jakiś pożytek na polowaniu inną porą niż nagich drzew. 
— To jaką wiedzę mam ci przekazać? Czego oczekujesz? — dopytywała. 
Podrapała się tylną łapą za uchem. Może być ciekawie z tym młodzikiem. 
— Wiedza, którą uważasz za słuszną czy przydatną. Muszę oczekiwać czegoś konkretnego, by otrzymać słuszną poradę od wojownika? Być może nie chcesz przekazać mi wiedzy, lub jej nie masz. Rozumiem to.— odparł uczeń. 
Cisowa Kołysanka przewróciła ślipiami. 
— Na Klan Gwiazd. Jesteś sztywniejszy niż Jastrzębia Gwiazda. — burknęła. 
Zamyśliła się na uderzenie serca. Kusiło ją wcisnąć kocurowi jakiś kit, żeby się odczepił i miał nauczkę za bezczelne szczeniackie odzywki. To musiało być coś solidnego. Żeby nie połapał się aż do swojej porażki. Uh, ale co takiego mogło być. Nie wydawał się naiwnym mysim bobkiem, żeby od tak wchłonął każde jej słowo. 
— Chcesz porad od wojownika. Proszę bardzo. Nie mogłeś lepiej trafić. Zaraz ci strzelę taką, że nim się zorientujesz będziesz wojownikiem. 
Uczeń wydał z siebie pomruk. Trudno było stwierdzić czy był zirytowany czy zaintrygowany. Lecz czy obchodziło to Cisową Kołysankę? Nie. Sam się do niej dotelepał. 
— Kto jest twoim mentorem, co? — zapytała. 
— Jastrzębia Gwiazda. — odparł kocur. 
Cis zapowietrzyła się. 
Co.
Od kiedy on miał niby ucznia. Na Klan Gwiazd. I jeszcze tego smarka. Przodkowie chyba ją opuścili. No trudno, zaraz się z tego wykaraska. 
— Żartowałam z tym o Jastrzębiej Gwieździe, jeśli nie załapałeś. — dodała z powagą. — No więc. Myślę, że sama pozycja ucznia tego bu... naszego szanownego lidera to już życiowy traf. Jeśli mu zaimponujesz przed tobą świetlana droga rozkoszy i wysokiej pozycji w Klanie Wilka. — zaczęła paplać. 
Uczeń w milczeniu jej słuchał. 
— Tylko, eee, jakby to powiedzieć. Czasem uczą nas niepotrzebnych bzdur. Na przykład takie polowanie na ptaki. Każą ci durnie za nimi biegać, skakać, czy co tam robicie, a porą zielonych liści wystarczy dobrze przypatrzeć się drzewom, żeby mieć łatwy łup. — miauknęła z powagą, powtarzając ukradziony pomysł Suślego Nosa. 

<Mroku?>

19 grudnia 2021

Od Mrocznej Łapy CD Cisowej Kołysanki

Kocur przeciągnął się, gdy poczuł lekki wiatr na swoim futrze, przedostający się ledwo przez szparki między liśćmi okalającymi legowisko uczniów. 
Przyzwyczaił się do systemu klanów. Ba, nawet mu się on całkiem podobał. Oprócz tkwiących w swoich pociesznych legowiskach, bezużytecznych kotów. Jeśli można byłoby opisać jedną z rzeczy, których Mroczna Łapa najbardziej nie lubił, to byłoby to lenistwo. Lenistwo i bycie nadmiernie miłym. A takich kotów nie brakowało w Klanie Wilka. 
Na miejscu Jastrzębiej Gwiazdy, przydzielałby uczniów tylko dla najodważniejszych wojowników. Co się stanie, gdy ciepły wojownik będzie szkolił ciepłego ucznia? Logiczne, że ciepło się w nim zakorzeni. A van, obserwując już przez dziewięć księżyców zachowanie klanu, nie sądził, by bycie szczególnie wrażliwym miało być korzystne i dla kota, i dla klanu.

Spojrzał błękitnymi oczami na wyjście z legowiska i podniósł się na łapy w mgnieniu oka. Tylko raz odwrócił się za własne ramię, by spojrzeć na resztę uczniów. Jego towarzysze z sekty, Mała Łapa i Borówkowa Łapa, i do tego reszta nieco starszych terminatorów. Całe to towarzystwo sprawiało, że Mroczna Łapa wręcz nie mógł spać. Wiecznie po legowisku roznosił się odór - bo zapachem nazwać tego nie mógł - tych sierściuchów. 
Nie chciał sobie wyobrażać, jak pachniało  w legowisku wojowników, skoro sypiało tam tak dużo kotów.
Mówiąc już o legowiskach, Mroczna Łapa skierował się w stronę leża medyków. Nigdy tam nie był. Nie miał takiej potrzeby w ostatnich księżycach, które spędził w Klanie Wilka. Ciekawił się, czy medycy są otwarci na dzielenie się wiedzą o ziołach. Znajomość przynajmniej niektórych mogłaby być dla niego przydatna i korzystna.
- Przyszedłem po pomoc na bolące stawy - Miauknął tak obojętnie, jak tylko mógł. Samo słowo ,,pomoc" budziło w nim obrzydzenie. Nienawidził, gdy ktokolwiek mu pomagał. W sekcie nikt o to przynajmniej nie dbał. Tutaj - cóż, nie miał zbyt dużej wiedzy o ziołach, więc musiał zdać się na uzdrowicieli. 

**
Wracał z treningu. Zmęczony, ale wystarczająco usatysfakcjonowany. Czuł, że posiadanie lidera jako mentora przyniesie mu dobrą przyszłość w klanie. Rzecz jasna, zawsze był na baczności i starał się rozszyfrować jego myśli.
Nigdy nie można było komukolwiek ufać zbyt szybko. Nawet, jeśli dany kot byłby świetnym i przydatnym narzędziem. Mroczna Łapa przyzwyczaił się do tego, jak wiele różnych kotów tkwi w Klanie Wilka. Niektórych łatwo owinąć sobie wokół palca, innych trudniej. 
Jego uwagę przykuła wojowniczka, która szła pewnym siebie krokiem.
Mroczna Łapa musiał przyznać, że był pod wrażeniem, że w Klanie Wilka gościły też koty, które potrafiły chociaż sprawiać wrażenie odważnych.  Większość tych pseudo-pewnych siebie kotów, jakich znał - Mówiąc tu szczególnie o Małej Łapie - były zabawne swoim zachowaniem.
Usiadł, gdy zobaczył, jak do kotki podchodzi Gepardzia Cętka. Van musiał przyzwyczaić się, że w klanie rozmowy nie były niczym rzadkim. 
Był zbyt daleko, by słyszeć, co koty mówiły między sobą, więc nieco ostentacyjnym krokiem podszedł do wojowniczki, gdy bury odszedł, by posilić się ze stosu.
- Witaj - Miauknął dość niewinnym głosem. Był ciekawy, czy wojowniczka należy do typów, które okrzyczą go, czy też nieco mniejszych mysich móżdżków, którzy będą prowadzili rozmowę jak szanujący się wojownicy.
- Przychodzisz do mnie po coś konkretnego? - Powiedziała nieco chaotycznie. 
Korciło go, by sprowokować ją do dalszej rozmowy. W ten sposób lepiej było można poznać kota. Jego złe i dobre cechy, jego słabości. Skoro żył teraz z innymi w Klanie Wilka, powinien znać wszystkich. Znać wszystkich tak dobrze, jak tylko mógł.
- Muszę przychodzić po coś konkretnego? - Miauknął, przekręcając głowę. - Na tym chyba polega wasz system, żeby ze sobą rozmawiać. Nie odmówisz rozmowy z uczniem? To nietaktowne, podobno starsi powinni przekazywać swoją wiedzę młodszym.

<Cis?>
wyleczony: Mroczna Łapa