Drzewa szumiały nad ich głowami, świerszcze cykały w zaroślach, a ptaki ćwierkały, co chwilę trzepocząc skrzydłami i przelatując z jednej gałęzi na drugą. Delikatny wiatr poruszał wibrysy wojownika, niosąc ze sobą zapachy informujące o miejscu przebywania potencjalnej zwierzyny czy zagrożenia.
Przez chwilę Kamienne Pióro pogrążył się w tym spokoju, pozwalając wszelkim myślom odejść w zapomnienie i po prostu skupił się na przyjemnych zapachach i odgłosach lasu, które do niego docierały. To go zawsze uspokajało i poprawiało mu nastrój, nieważne czy był smutny, zły czy wesoły.
— Lubię z tobą polować — miauknął nagle kocur, powracając do rzeczywistości, a jego słowa odbiły się echem od pobliskich pni, kiedy przeniósł spojrzenie swoich żółtych oczu na wojowniczkę.
Od razu zobaczył uśmiech na jej pysku, z początku delikatny, potem coraz szerszy. Często dawał innym komplementy, czy mówił miłe słowa, ponieważ lubił sprawiać bliskim mu kotom radość, a Korowy Szept z pewnością się do takich zaliczała.
— Ja z tobą też — odparła, patrząc na kocura delikatnie błyszczącymi oczami.
Kamienne Pióro zamruczał cicho, po czym na jego pysku pojawił się lekko tajemniczy uśmiech, kiedy wpadł na pewien pomysł.
— Chodź, pokażę ci coś — rzucił, po czym skręcił, przeskoczył nad zwalonym pniem i zaczął prowadzić przyjaciółkę w pewne miejsce.
Już wcześniej myślał nad tą chwilą nie jeden raz, zastanawiał się, jak poprowadzić to bardzo ważne dla niego wydarzenie, jakie konkretne słowa wypowiedzieć i w jakich okolicznościach, o jakiej porze i w jakim miejscu, rozgrywał w głowie różne scenariusze, przygotowywał się na różne zakończenia. Wszystko po to, żeby nareszcie powiedzieć Korowemu Szeptu, co do niej czuje.
Po chwili dotarli na miejsce. Znaleźli się na niedużej polance, która mieściła zaledwie kilkanaście kotów. Była ona otoczona świerkami, a przez jej środek przepływał maleńki strumień, cieniutka struga wody. Spomiędzy trawy wystawały kolorowe kwiaty. To miejsce wydawało się zwyczajne, wyglądało ono jak każde inne, jednak było to najlepsze i najmniej oklepane z tych, które Kamienne Pióro mógł wybrać.
Zatrzymał się i odwrócił, a wtedy jego oczy spotkały się z oczami wojowniczki. Kotka patrzyła się na niego z zaciekawieniem, pewnie zastanawiała się, dlaczego ją tutaj przyprowadził.
— Korowy Szepcie, bo ja… Wiesz… Muszę ci coś powiedzieć i… I uznałem, że tutaj… Że tutaj będzie najlepiej, bo… Bo lubię to miejsce i… I jest ładne, prawda? — wyjąkał, unikając spojrzenia szylkretki.
Nigdy by nie pomyślał, że wypowiedzenie tych słów sprawi mu taki kłopot. Nie zdążył jednak odpocząć, bo zaraz wojowniczka pokiwała głową i Kamienne Pióro musiał kontynuować.
— No bo ja… — przestąpił z łapy na łapę. — No wiesz, przyjaźnimy się i… I bardzo cię lubię, uwielbiam z tobą spędzać czas i z tobą rozmawiać. Tylko że od jakiegoś czasu czuję coś, czego wcześniej nie czułem, takie dziwne uczucie, niby fajne, niby nie, bo się bardziej stresuję, ale w sumie sam nawet nie wiem czym, ale jeszcze bardziej cię lubię i mi tak serce szybciej bije i jakby cały świat jednocześnie przyśpiesza i się zatrzymuje, jak jesteś obok i nad tym dużo myślałem i się zastanawiałem i teraz już wiem, co to jest, bo po prostu ty jesteś dla mnie bardzo ważna, ale nie w taki zwykły sposób, w jaki jest dla mnie ważny przyjaciel, tylko w taki specjalny, bo ty jesteś kimś specjalnym w dobrym sensie, jesteś po prostu dla mnie najważniejsza na świecie i to uczucie to miłość, bo ja… Kocham cię. — wydusił w końcu z siebie i wziął nareszcie wdech, bo podczas tego długiego zdania w ogóle nie oddychał.
<Kora?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz