Nie była przecież uczennicą, więc nie powinna mieszkać z innymi uczniami. Nie była starszą, a tym bardziej zasłużoną starszą, aby pomieszkiwać w legowisku starszych. Pozostał, więc żłobek, w którym jedynie tylko spała i odpoczywała między przydziałem pomniejszych zadań, którym była w stanie sprostać. No, chyba że… nie. Nie zasługiwała na swoje własne prywatne legowisko, nawet jeśli jako jedyna w klanie była odrzutkiem. Prywatne legowisko mógł mieć przecież tylko lider.
Fląderka przeniosła spojrzenie na Złocistego Widlika. Kocur właśnie pielęgnował futerko jednego z kociąt. Nerwowo zastrzygła uchem, na powrót przenosząc spojrzenie na Dryfującą Łapę.
– N-nie powiem – zająkała się w odpowiedzi na błagalny ton kocura. Nie chciała, aby uczniowi odebrano prawo do posiłku, ale również nie chciała słuchać, jak ten narzeka i zadaje niekomfortowe pytania. A może pytał ją o to, aby przekonać się, czy Fląderka wykazywała objawy klątwy, która mogła ją prędzej lub później dotknąć? – D-dla mnie decyzja Mandarynkowej Gwiazdy nie jest wcale głupia – wyznała cicho, zgodnie z prawdą. – A opowieść o stworzeniu barw futerek to nie bzdura… ale najprawdziwsza prawda. Koty z błota są niebezpieczne… – Zwiesiła łebek. – K-karmią mnie.
Jej futro było co prawda brązowe z elementami rudych pasm, lecz wciąż było zdradzieckie niczym podmokły teren. Niczym najprawdziwsze błoto, które wciąga i odbiera życie biednym istotom, które w nim ugrzęzły.
Najpierw odebrała życie swojej mamie, a później zmarła Centuriowa Łapa. Im dłużej Fląderka myślała o śmierci siostry, zaczęła się zastanawiać, czy drapieżnik omyłkowo nie wziął ją za kogoś z własnego gatunku. I dlatego nie wyrządził jej większej krzywdy. A futro jej mamy było w kolorze ognia. Może i nie była złą samotniczką, na tyle, na ile słyszała na jej temat, ale jej obecność w Klanie Nocy dołożyła rodzinie królewskiej i jej podwładnym masę problemów. Ktoś musiał zająć się trójką osieroconych kociąt! I to jednym zrodzonym z błota!
Dostrzegła, jak Dryfująca Łapa strzepuje uchem i zaciekawiona przygląd się Fląderce. Kotce wydawało się, że niebieski intensywnie myśli o czymś, jednak nie potrafiła odgadnąć, o czym.
– Hm, no tak – mruknęła, przenosząc spojrzenie na Złocistego Widlika – A wiesz, że w Klanie Klifu liderem jest czekoladowy kocur?
– Czeko-czekoladowy... – wydukała nieco głośniej, niż zamierzała. Wyznanie Dryfującej Łapy sprawiło, że poczuła zawrót w głowie. Nie potrafiła pojąć jakim cudem koty w Klanie Klifu pozwoliły dojść do władzy komuś, czyja sierść była w odcieniu błota. – J-jesteś pewien?
Nigdy nie była na zgromadzeniu i prawdopodobnie nigdy się na nie nie uda. Mimo to cieszyła ją każda historia, która miała miejsce na Bursztynowej Wyspie. Ta wiadomość jednak sprawiła, że o mało co się nie przewróciła.
– Mhm. Jeśli mi nie wierzysz, możesz zapytać innych kotów.
Widziała, że inne klany miały własną kulturę, jednak słowa Dryfującej Łapy brzmiały absurdalnie i niedorzecznie.
* * *
Przed spotkaniem liliowego samotnika
Od Złocistego Widlika dowiedziała się, że stres u królowej, gdy ta oczekuje młodych, może doprowadzić do przedwczesnego porodu i powikłań. Fląderka przeraziła się na żarty, nie chciała, aby coś się stało partnerce Błękitnej Laguny, jak i również jego dzieciom.
– N-nie wygłupiam się, tylko zapobiegam nieszczęściu… Złocisty Widlik powiedział, że stres u królowych nie jest wskazany. A moja obecność w kociarni stresuje Wężynowy Kieł – wytłumaczyła, sama walcząc ze stresem, wpatrując się w parę złotych oczu. Dryfująca Łapa na pewno słyszał plotki na jej temat. Czyżby niebieski uznał je za bzdury? Podobnie jak kiedyś fragment o "kotach z błota"? – P-przykro mi, że twój mentor okazał się zdrajcą. – dodała, dostrzegając, że mimika kota uległa gwałtownie zmianie po jej wytłumaczeniu, dlaczego chciała wynieść legowisko. Może to właśnie Rozpromieniony Skowronek starał się wpoić uczniowi, że wierzenia i historia klanu są bzdurami? Podburzał go? Na szczęście Mandarynkowa Gwiazda w porę zareagowała i uchroniła Dryfująca Łapę przed zniewoleniem na wyspie, dając szansę, jak i nowego mentora.
<Dryfująca Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz