Nocna Gwiazda najwidoczniej miał jej dosyć. Nie zdążyła bowiem na dobre stanąć w jego leżu, kiedy wypalił zirytowanym głosem "Tak, Ciernista Łodygo, W I E M. Mianuję je.". Bura uśmiechnęła się ze zwycięską satysfakcją, a następnie opuściła lidera. Gdzieś z tyłu głowy przeszło jej przez myśl, że Nocna Gwiazda już dawno był nim tylko z nazwy. To ona rządziła Klanem Burzy. Może to i lepiej.
Niewielka kocica stała teraz wśród innych kotów ze swojego klanu, obserwując, jak lider wzywa dzieci Tulipanowego Pąku do siebie, aby dodać do ich imion człony "Łapa". Ich matka spoglądała na nie z dumą i miłością, mimo lekkiej irytacji spowodowanej opóźnieniem mianowania. Brzozowa Łapa otrzymała na mentorkę Błękitną Cętkę, natomiast Sosna... No właśnie.
— Twoim Mentorem Zostanie Ciernista Łodyga. Niech przekaże ci wszystko, co sama wie.
Cierń nie zdziwiła się jakoś specjalnie. Możliwe, że nawet było jej to na rękę. Potrzebowała jakiegoś zajęcia, byleby tylko zająć czymś myśli. Ostatnio myślała za dużo, a jadła zdecydowanie za mało, chociaż chyba każdy współklanowicz już przyzwyczaił się do jej burzliwej diety.
Podeszła do swojej nowej uczennicy i zetknęła się z nią noskami. Uśmiechnęła się ciepło w kierunku kotki, która z ekscytacji nie mogła ustać w miejscu. Biedactwo. Nocna Gwiazda kazał jej czekać tak długo...
~*~
Gdyby ktoś zapytał Ciernistą Łodygę, co czuła, widząc, jak jej dziecko mdleje, całe umazane krwią, bez jednego oka, prędzej dostałby odpowiedź, czego nie poczuła. W jednej chwili przez jej duszę przebiegło tyle emocji, że trudno uwierzyć, iż pomieściły się w tak niewielkim ciele. Przerażenie i ból, na widok rannej kotki przeplatało się z miłością do szylkretki, która to zaś toczyła spór z nienawiścią w kierunku bengalskiego ścierwa, spotęgowaną ogromną złością i chęcią mordu, jakiej przez te wszystkie księżyce swojego życia jeszcze nie poczuła. Miała głęboko w dupie fakt, że jej dziecko mogło sprowokować tę starą prukwę. Co z tego? Zapyziała menda była dorosła i powinna panować nad swoimi emocjami. Gdzieś w tle, jakby na drugim planie, kocica słyszała bolesne zawodzenie swojej partnerki. Cierń w dwóch susach pokonała przestrzeń, jaka dzieliła ją oraz Fiołek i przyłożyła swoją głowę do zakrwawionego czoła córeczki. Z jej oczu popłynęły gęste łzy, gdy poczuła na pyszczku ciepły, acz słaby oddech.
Żyła.
Fiołkowa Łapa żyła.
Kocica wzięła głęboki wdech. Teraz, bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, musiała zachować zimną krew.
— Burzowe Serce — powiedziała, odwracając łeb w kierunku medyka — proszę, zajmij się nią najlepiej, jak potrafisz. Wy — zwróciła się do gapiów, którzy w kółku obserwowali całe wydarzenie — rozejść się. Tutaj nie ma czego oglądać. A ty — jej wzrok wbił się w Żmijową Łuskę zupełnie tak, jakby chciała nim przeciąć kocicę na pół — ty tutaj zostajesz. Drgnij chociaż na krok, a obiecuję, że rozoram ci gardło i nakarmię nimi szczury.
Nikt nie dyskutował. Nikt nie podważał jej pozycji. Wszyscy, nie licząc najbliższej rodziny Fiołka, rozeszli się, co najwyżej oglądając w kierunku całej akcji. Żmijowa Łuska bluzgała coś pod nosem, ale faktycznie, ani drgnęła, bardzo możliwe, że przerażona tym, co właśnie zrobiła. To oczywiste, że nie bała się Ciernistej Łodygi. Mała, wątła i wychudzona zastępczyni, która się wozi, jakby to wszystko już było jej, nie stanowiła dla niej wielkiego wyzwania. Bała się, że jeśli gwiezdni jednak istnieją, n i g d y nie wybaczą jej czynu, jaki popełniła. Nocna Gwiazda niechętnie wyszedł ze swojego legowiska.
— Co to za ha-- — urwał w pół zdania, patrząc na pobojowisko, które znajdowało się w samym centrum obozu swojego klanu. Otwierał i zamykał pysk, nie umiejąc wydusić niczego konkretnego.
— Mamy do pogadania — warknęła Ciernista Łodyga. Kocur z niepokojem spojrzał na uczennicę Lamparciej Gwiazdy.
— Na gwiezdnych, Żmijowa Łusko — wydukał, zrezygnowanym głosem — coś ty najlepszego zrobiła?
~*~
Buraska, bengalka, oraz cętkowany siedzieli w leżu lidera już od dłuższego czasu. Kiedy tylko Ciernista Łodyga upewniła się, że Burza robi, co w jego mocy, aby ratować Fiołka, chciała ukarać tę wariatkę za to, co zrobiła jej dziecku. Tym razem nie ujdzie jej to na sucho.
— Nic mnie nie obchodzi, że jest doświadczona, Nocna Gwiazdo — oznajmiła, wyjątkowo spokojnym i lodowatym głosem — ma odejść do starszyzny i nigdy więcej nie zbliżać się do mojej córki.
Bengalka żachnęła się.
— Nocna Gwiazdo, czy ty ją w ogóle słyszysz?! — zawołała — Ta gówniara od KSIĘŻYCÓW tobą pomiata, a ty jej na to pozwalasz. Powinienneś ją degradować, a te jej dzieciaki cofnąć do kociarni! — wrzasnęła. Cierń uśmiechnęła się krzywo.
— Posłuchaj mnie, suko — zwróciła łeb w kierunku kocicy — jeśli moja córka umrze, z powodu twojej nadpobudliwości, to ty zginiesz chwilę po niej i gówno mnie obchodzi zdanie gwiezdnych, klanu, czy Nocnej Gwiazdy. Powinienaś się cieszyć, że proponuję ci tylko zakończenie kariery wojowniczki, a nie wygnanie, abyś na stare lata zdechła, dusząc się własnymi wymiocinami.
Starsza już otwierała pysk, aby coś powiedzieć, gdy nagle odezwał się Nocna Gwiazda.
— Jak bardzo niepochlebnie moja zastępczyni nie wypowiadałaby się na twój temat, Żmijowa Łusko, ma rację. Przesadziłaś i jedynie kwestią naszego dobrego serca jest fakt, że nie wyrzucamy cię za to z klanu. Ocenę twoich czynów pozostawię Gwiezdnym, oni najlepiej będą wiedzieć, co z tobą zrobić. Wiem jednak, że na pewno nie chcą, abyś dalej nosiła tytuł ich wojowniczki. Dlatego zrezygnuj. Jeśli tego nie zrobisz, będę zmuszony cię wygnać.
Ten jeden, jedyny raz od śmierci jej siostry, Ciernista Łodyga dziękowała w duszy, że Nocna Gwiazda tutaj był. Gdyby nie on, zabiłaby tę kocicę na miejscu, jeśli ta powiedziałaby chociażby jeszcze jedno słowo.
~*~
Ciernista Łodyga obserwowała z legowiska medyka to, co działo się na zewnątrz. Chciała być tutaj, gdy jej mała się obudzi i powiedzieć jej, że już po wszystkim, że nigdy więcej nie będzie musiała trenować z tą wariatką. Chciała powiedzieć jej, jak bardzo ją kocha i jak żałuje, że nie zrobiła z tym nic wcześniej. A najbardziej chciała po prostu usłyszeć jej głos, nawet, jeśli byłby słaby i zmęczony.
Nocna Gwiazda przywołał do siebie Żmijową Łuskę.
— Żmijowa Łusko, czy chcesz porzucić swoją rolę wojowniczki i dołączyć do grona starszych?
— Skoro muszę — wycedziła zirytowana kocica. Cierń pomyślała, że gdyby Fiołek to widziała, bardzo możliwe, że uśmiechnęłaby się szeroko.
— Twój klan dziękuje ci za wierną służbę, jaką mu dałeś. Niech Klan gwiazdy da ci wiele księżyców spokoju! — oznajmił kocur, a zdenerwowana kocica wycofała się z pola widzenia. Pozostałe dzieci Ciernistej Łodygi, oraz jej partnerka również wychyliły łby z legowiska Burzowego Serca.
— Czapli Potoku — lider zwrócił się do czekoladowego kocura — przejmiesz trening Fiołkowej łapy, jak tylko wróci do sił. Dbaj o nią.
Młodszy brat buraski pokiwał głową, a następnie skierował się do swojej rodziny, zgromadzonej w legowisku medyka, bądź przy niej. Nocna Gwiazda westchnął. Wiedział, że musi powiedzieć coś jeszcze, jednak nie był w stanie. Wydukał tylko do swoich wojowników, że mogą się rozejść i sam ukrył się w cieniu własnego legowiska. Przez jego głowę przeszła mglista myśl, że chciałby po prostu już umrzeć i nie musieć tego wszystkiego oglądać.
<Fiołek? >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz