Wojowniczka zaśmiała się ciepło, słysząc słowa przyjaciela. To było dość urocze, z jego strony. Nie spodziewała się tego, aby myślał o zwykłym kiju w ten sposób. Nie spodziewała się, aby tak przechowywał ich wspomnienia z dzieciństwa. Ona sama nie miała żadnych pamiątek, rzadko kiedy w ogóle interesowała się rzeczami. Wiele miejsc kojarzyło jej się z odległymi czasami i konkretnymi kotami (czasem w dość bolesny sposób), acz bura nie "kolekcjonowała" ich. Po prostu w niektórych sytuacjach one same wracały do niej, upominając się o swoje miejsce w jej umyśle. Tak, jakby ktoś zawołał "Hej, kupo futra, ja wciąż tutaj jestem, nie zapominaj o mnie!".
To oczywiste. Nigdy nie zapomni o tych, których utraciła.
Miała nadzieje, że tam, gdzie teraz są jest im lepiej.
— A niech cię — powiedziała do Burzowego Serca, uśmiechając się lekko — w życiu bym cię o to nie posądziła.
— A to dlaczego? — zapytał kocur. Cierń poruszyła wymijająco ogonem.
— Po prostu... nie myślałam, że jesteś taki sentymentalny, wiesz? — powiedziała. Burzowe Serce zachichotał.
— Miło mi, że mogłem cię zaskoczyć, burasie.
Ciernista Łodyga zmarszczyła nosek w zabawny sposób, udając złą.
— Odezwał się nie buras — oznajmiła, delikatnie uderzając go głową w bok.
Był dla niej, jak brat.
Starszy, kochany brat, z którym zawsze mogła pośmiać się, a za razem taki, który mógłby wylać jej swoje najgorsze żale, a ona nie powiedziałaby mu słowa obelgi.
Miała nadzieję, że już zawsze tak między nimi będzie.
Co by się nie stało, zawsze będą sobie dokazywać.
~*~
— Ciernista Łodygo, poczekaj!
Głos jej partnerki zadudnił za jej uszami. Rozbawiona Cierń odwróciła się, aby zobaczyć, jak Brzoskwiniowa Gałązka usiłuje za nią nadążyć.
— Masz cztery łapy, to je wykorzystaj! — zachichotała buraska. Słońce prażyło jej grzbiet i jedyne, o czym teraz marzyła, to schronić się w cieniu Burzowego Drzewa jak najszybciej było to możliwe. Kremowa mruknęła coś zirytowana pod nosem.
— Jak ci tak śpieszno, to może wymienimy się na futra, hę? — powiedziała, gdy już była obok niej. Cierń lekko liznęła ją w nos.
— Chcę po prostu już tam być, aby móc sobie prawilnie poleniuchować — oznajmiła, uśmiechając się. Kotki, teraz już wolniejszym tempem, ruszyły przed siebie, aby po krótkim czasie drogi schronić się w cieniu. Zielone liście szumiały raz za razem nad ich głowami, prócz nich jednak, nie było tutaj żywej duszy. Ciernista Łodyga wyłożyła się plackiem na trawie, o wiele mniej wysuszonej od tej, którą dosięgały promienie słoneczne, wciąż jednak delikatnie suchej. Jej źdźbła delikatnie drapały policzek uczennicy Rdzawego Ogona. Brzoskwinia zaśmiała się i o wiele spokojniej położyła się obok kotki, a ich ogony splątały się delikatnie. Bura obróciła łeb i spojrzała w jej niebieskie oczy, uśmiechając się lekko.
— Nareszcie — mruknęła — poważnie, chyba każdy miał dzisiaj do mnie jakąś sprawę.
Brzoskwiniowa Gałązka zaśmiała się.
— Nasze rodzeństwa niedługo będą mianowane. To jasne, że maluchy się stresują — powiedziała. Ciernista Łodyga kiwnęła głową. Była ciekawa, kto zostanie mentorami dzieciarni. Miała nadzieję, że Nocna Gwiazda dokona odpowiedniego wyboru, a kociakom sprawnie pójdzie wchodzenie w nowy etap swojego życia.
— Zastanawiam się... — Córka Złotej Melodii przez moment wpatrywała się gdzieś w dal — no wiesz, kiedy przyjdzie kolej na mnie? Moi bracia już mają swoich uczniów — westchnęła. Ciernista Łodyga delikatnie potrąciła ją łebkiem.
— Pewnie niedługo — rzuciła — masz dobre podejście do kociaków i jesteś w stosunku do nich cierpliwa. To na pewno nie ujdzie uwadze twojego ojca.
— Ale... jestem o wiele słabsza od większości z was. I wolniejsza. Oni... na pewno woleliby silniejszego mentora — Ciernista nie znosiła, kiedy partnerka zaczynała myśleć w ten sposób. Nie była gorsza w żadnym wypadku! Była doskonała taka, jaka była.
— Głuptas z ciebie — powiedziała, przysuwając się do niej — jesteś za bardzo spięta, wiesz? Nie musisz być nie wiadomo kim, kupo futra. Wystarczy, żebyś była sobą. Jestem pewna, że twój uczeń pokocha cię taką, jaką jesteś.
— Tak myślisz? — zapytała kotka. Bura uśmiechnęła się ciepło.
— Oczywiście. W każdym razie ja na pewno cię taką kocham — delikatnie polizała ją za uchem, uśmiechając się — przestań się stresować, dobrze?
Przez moment po prostu patrzyły, jedna na drugą, aby po chwili zmniejszyć, dzielącą je odległość. Jeszcze wiele rzeczy miało miejsce tego wieczoru.
~*~
Wiele wschodów słońca od tego wydarzenia miał miejsce dzień, w którym Ciernista Łodyga była w naprawdę kiepskiej kondycji. Słabo spała, a jej głowa bolała ją okropnie. W dodatku każdy mięsień zdawał się pulsować. Nieomal by zemdlała podczas porannego patrolu. Chyba dawno nie była aż tak zamulona. Z trudem doczołgała się do stosu, a kiedy doskoczyła do niej Ćma, mało brakowało, aby ją skrzyczała, zaraz jednak wzięła głęboki wdech i uśmiechnęła się lekko.
— Nie wydajesz się w dobrej formie — zauważyła jej starsza siostra. Cierń przewróciła oczami.
— Nic mi nie jest — mruknęła. Miała wrażenie, że jej żołądek zaraz podejdzie do gardła. Jej siostra naciskała na nią jeszcze chwilę, lecz buraska jak zawsze udawała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jak co dzień, wybrała się na trening ze swoim uczniem. Bacznie obserwowała, jak coraz to starszy kocur robi postępy, chociaż wiedziała, że przed nimi jeszcze masa pracy, nim Ziołowa Łapa otrzyma nowe imię. Już miała krzyknąć coś do zbliżającego się z królikiem z pyszczku uczniaka, kiedy przed jej oczami zatańczyły mroczki. Parę chwil potem straciła świadomość.
Obudziła się na tej samej trawie, acz z obstawą. Brzoskwiniowa Gałązka, Migoczące Niebo, Burzowe Serce i Ziołowa Łapa spoglądali na nią w taki sposób, że bura nie wiedziała, czy przypadkiem nie zobaczyli ducha. Lekko dźwignęła się na łapy.
— Co wam jest? — burknęła poirytowana tymi spojrzeniami. Burzowa Łapa nachylił się nad swoją przyjaciółką, oznajmiając.
— Ciernista Łodygo... jesteś w ciąży.
Okej, wszyscy znali prawdziwą płeć Brzoskwinki. Była kocurem, pachniała jak kocur, po prostu czuła się kotką. Tamtego wieczoru rozwiała wszelkie wątpliwości, jakie mogła mieć kiedyś mała Ciernik za kociaka co do tego, kim biologicznie jest. To jasne, że mogło dojść do zapłodnienia... a mimo to Ciernista Łodyga zastygła w bezruchu. Sama nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać. Jest w ciąży... ona jest w ciąży... będą miały kociaki...
— T-to świetnie... chyba — spojrzała na swoją partnerkę, jakby szukając potwierdzenia swoich słów. Brzoskwiniowa Gałązka uśmiechnęła się ciepło.
Kociaki.
Będą miały kociaki.
<Burzowe Serce? I stało się :v>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz