Za każdym kolejnym słowem uczennicy, oczy bicolora coraz bardziej gasły, a ból mocniej kłuł jego klatkę piersiową. Lodowate pazury owinęły się wokół jego ciała, piekąc i drapiąc. Dlaczego kotka wygadywała takie bzdury? Dlaczego nie wierzyła w siebie, w niego i w ich przyjaźń? Jak mogła mieć tak niską samoocenę i zwątpić w swój wygląd, przecież ona była idealna! Ta blizna… To tylko jedna mała rana. Nic niezmieniająca!
Gdy tylko myślał o tym, jak Korowa Łapa musiała być smutna i przestraszona, że nie będzie odpowiednio wyglądała, schło mu w gardle. Szylkretka była jego najlepszą przyjaciółką i tak bardzo nie chciał, żeby odczuwała jakiekolwiek negatywne emocje. Była dla niego najważniejszym kotem, jakiego kiedykolwiek poznał, była jego całym światem, była tą jedyną, tą najlepszą.
Zobaczył malutkie łzy w pięknych pomarańczowych oczach, błyszczących smutkiem i poczuł, jak coraz głębsze wyrzuty sumienia targają jego ciałem. To wszystko była jego wina! To przez niego Korowa Łapa tak się czuła! Gdyby nie on, nie musiałaby się chować, ani bać. Był złym przyjacielem. Nie, był okropny! Z jak słabej strony musiał się pokazać, skoro kotka myślała, że przestanie ją lubić tylko z powodu jednej blizny? Powinien bardziej pielęgnować ich więź, spędzać więcej czasu z przyjaciółką, pokazać jej, że zawsze, nieważne co, będzie u jej boku.
“Co narobiłeś, ty mysi bobku?”— powiedział sam do siebie w myślach, wściekły.
Musiał teraz jej udowodnić, że tak naprawdę zawsze będzie ją lubić, że zawsze będzie u jej boku, że nigdy jej nie zostawi i że zawsze będzie dla niego piękna. Musiał pokazać, ile uczennica dla niego znaczy i ile jest w stanie dla niej zrobić. Musiał naprawić tę relację, powiedzieć coś, coś ważnego, prawdziwego.
— Korowa Łapo, ja…
Tak właściwie nie wiedział, jak powinien się odezwać i jakich wyrazów użyć. Wszystkie słowa naraz cisnęły mu się do pyska i przez dłuższą chwilę nie potrafił sformułować z nich żadnego, nawet króciutkiego zdania.
— Korowa Łapo, przecież ty wyglądasz pięknie, spójrz tylko na siebie. I żadna nawet najokropniejsza blizna tego nie zmieni! Poza tym ja zawsze będę cię lubił, nieważne co się stanie, przecież jesteś moją najlepszą przyjaciółką i ja… Nie wyobrażam sobie, jak wyglądałoby moje życie, gdybyśmy się nie zaprzyjaźnili. Nie mam pojęcia, jak dałbym sobie radę z tym… tym wszystkim.
Miał nadzieję, że te słowa, całkowicie szczere, płynące prosto z jego serca, naprawią ich relację. Że pomogą uczennicy zrozumieć, że zawsze będzie piękna. Że Kamienne Pióro nigdy jej nie zostawi.
Patrzył w jej oczy, próbował tam dojrzeć jakieś emocje. I widział je, ale było ich tak dużo, że nie potrafił niczego konkretnego wywnioskować. Tak bardzo chciał, żeby między nimi było jak dawniej. Tak bardzo chciał, żeby mogli być znowu szczęśliwi, jako bliscy przyjaciele.
<Kora?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz