BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Burzy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Owocowym Lesie!
(jedno wolne miejsce!)

Zmiana pory roku już 3 maja, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

05 września 2025

Od Mglistego Snu CD. Brukselkowej Zadry


– Nie wiem, gdzie mógł odejść po śmierci Pokrzywowy Wąs – odpowiedział szczerze – Może okazać się, że trafił do innego miejsca, jeśli był dobrym wojownikiem i zasłużył sobie na przebaczenie przodków. Uważam, że wiara nie musi nas do końca definiować, ważne, że ktoś jest dobrym kotem i to powinno wystarczyć. Na wszelki wypadek możemy odmawiać zdrowaśki o jego duszę. Gwiezdni są litościwi i powinni usłyszeć nasze prośby. – zauważył i przytulił się do przybranej matki, chcąc pocieszyć ją swoją obecnością – Myślę, że nie powinniśmy wierzyć we wszystko, co powiedzą nam mistrzynie. Klan Wilka jest bardzo dziwnym miejscem, gdzie prawda często jest obracana w kłamstwo. Jaką masz pewność, że ktoś mógł to zaplanować lub czy nie było na odwrót? Jedynie co teraz możesz teraz zrobić, to iść zgodnie ze ścieżką, którą wyznaczyli ci przodkowie, skupić się na bliskich i na sobie. Pokrzywowy Wąs nie musiał wcale trafić do miejsca, o którym myślisz, że trafił. Zawsze można odkupić jego duszę.
Wstał z miejsca, nie wiedząc, czy rzeczywiście Brukselkowa Zadra chce z nim rozmawiać. Zrozumiałby, jeśli kotka chciałaby mieć chwilę dla siebie, jednak lepiej by było, gdyby to wykorzystała i zadbała o siebie. Kotce ewidentnie przydałaby się drzemka oraz dobra kolacja, którą zresztą jej podstawił pod nos.
Brukselkowa Zadra nie raczyła mu odpowiedzieć, smętnie patrzyła się w pozostawionego przez niego ptaka. Odszedł w kierunku legowiska uczniów, zostawiając kotkę samą. Może potrzebowała czasu oraz bycia sama ze sobą, by poukładać te wszystkie rzeczy w swojej głowie. Rozumiał ją całkowicie. Strata rodzica nie jest łatwym przeżyciem.
Kocur wszedł do legowiska i ułożył się wygodnie na swoim posłaniu, jednak nie umiał zasnąć.

***

Od jego wygranej walki i mianowania na wojownika minęły dwa wschody słońca. Już nie był z siebie tam zadowolony jak wcześniej. W legowisku wojowników miał swoje posłanie zaraz przy wyjściu, był z dala od swoich sióstr bądź Koniczynowej Łapy. Musiał znosić tam obecność Wrotyczowej Szramy, z którą jeszcze się nie pogodził, gdyż kotka nie widziała swojej winy. Jedynym pocieszeniem były odgłosy pochrapywania Pustułkowego Szponu oraz Brukselkowej Zadry, którzy mieli swoje leża w głębi legowiska. Nie mogąc zasnąć, wyszedł na polane. Gwiazdy świeciły jasno, a rześkie powietrze jeszcze bardziej rozbudziło czarnego kocura. Niektórzy wojownicy kręcili się leniwie po polanie, dbając o swoje futerka, bądź dzieląc miedzy sobą języki. Nie on jedyny był nocnym markiem, a w dodatku pogoda zachęcała wręcz koty do przebywania na dworze.
"Upierdliwa Wrotyczowa Szrama... Czy ona w ogóle rozmawiała z moim rodzeństwem? Czy zrozumiała cokolwiek z tego, co jej mówiłem?" – zatopił swoje pazury w ziemi z frustracji.
Usłyszał za sobą szelest posłania i do jego nosa doszła woń Brukselkowej Zadry.
– Hej – przywitała się cicho, siadając obok. Wzięła kilka głębokich wdechów, a jej pyszczek wykrzywił się w grymasie. – Słyszałam, że ostatnio nie dogadujesz się z Wrotyczową Szramą i... chciałabym poznać twoją wersję wydarzeń – mruknęła, wpatrując się w pyszczek Mglistego Snu z niepokojem. – Nie chcę, żebyście się kłócili. Jesteście mi wszyscy naprawdę bliscy, a jeśli sytuacja eskaluje... nie chciałabym wybierać.
Mglisty Sen przeniósł na Brukselkową Zadrę swój wzrok. Nie był zbyt chętny do mówienia jej o napiętej relacji z Wrotyczową Szramą. Przekrzywił jedynie głowę i zastrzygł uchem, wskazując na legowisko wojowników, które było tuż za nimi. Chyba nie powinien o tym mówić przy innych. Skąd mógł mieć pewność, że pozostali przypadkiem nie śpią i podsłuchują ich rozmowę.
– Tak, ostatnio w ogóle nie umiemy się ze sobą dogadać. Rozmawiałem z nią, jednak wydaje się nie rozumieć mojego punktu widzenia i nie umie mi przyznać racji ani rozwiązać problem. – Pyskiem wskazał wyjście z obozu – Mogę ci zaproponować wyjście poza obóz. Jeśli oprócz rozmowy uda nam się coś upolować, to byłbym wielce szczęśliwy. – mówił spokojnym głosem, jakby nic się nie stało.
– Jasne, możemy się przejść – mruknęła spokojnie. Wyglądała, jakby chciała coś jeszcze dodać. Oboje opuścili obozowisko.

***

Spacerowali po lesie w ciszy, w nocy. Las był śliczny, a pohukiwania sowy i delikatny wiaterek uspokajał wojownika. Nie czuł, że idzie rozmawiać z Brukselkową Zadrą o konflikcie, który wybuchł między nim, a Wrotyczową Szramą. Kocura uwagę przyciągnęła wojowniczka, która strzygąc uchem, upewniła się, że nikt nie miał zamiaru podsłuchiwać ich rozmowę.
– Jesteśmy już daleko od obozu – przypomniała, marszcząc lekko brwi. – Żadne ciekawskie uszy nie powinny nas podsłuchiwać – westchnęła, siadając i owijając ogon wokół łap. – Może polowaniem zajmiemy się później? Nie jestem teraz na siłach, żeby gonić za zwierzyną. Chciałabym za to poznać prawdę... Może... mogłabym wam jakoś pomóc?
Mglisty Sen przystanął naprzeciwko wojowniczki. Zamrugał. On preferowałby zrobić to na odwrót, jednak jeśli Brukselkowa Zadra rzeczywiście nie miała siły, by zacząć polowanie, to nie będzie jej przekonywał.
– Oczywiście, możemy później coś złapać – przytaknął.
Usiadł naprzeciwko niej i pociągnął językiem po swojej łapie, by następnie przeczesać jego bródkę, która stawała się coraz dłuższa.
– Dowiedziałem się o jej przeszłości oraz o jej poprzednim karnym imieniu. – Od razu przeszedł do szczegółów – Głupia Łapa była przyczyną kłótni i zerwania moich biologicznych rodziców. Mój ojciec nas zaniedbał, gdyż ją szukał, pewnie nie wiedział, że odeszła znów do Klanu Wilka, a moja matka w pewnym momencie nie umiała tego znieść, więc przypuszczam, że nas porzuciła, bo przypominaliśmy jej, z kim się związała. – Uniósł leciutko do góry swój pysk, by pokazać, że nie daje się ponieść emocjom. – Tylko to nie jest powód naszego konfliktu. Ja się pogodziłem już dawno z odejściem Makowca, nie wiem, jak Gwiazdnicowa Łapa, ale Zaćmiona Łapa wydaje się również pogodzona z tym faktem. Chodzi mi o to, jak długo Wrotyczowa Szrama ukrywała to przed nami. Tutaj bolącym faktem jest, że milczała, licząc na to, że problem przejdzie bokiem. Tak byśmy tylko dorośli i zapomnieli o własnej matce. – W tym momencie jego oczy się zaszkliły, aż tak nie umiał trzymać swoich emocji na wodzy – No i prawie jej się udało... Brukselkowa Zadro, ja nie pamiętam nawet, jak wyglądają ich pyski... – jego głos zadrżał, a oczy miał zamglone z żalu – Wiesz, jak to boli, kiedy kot dowiaduje się takich rzeczy i to podczas treningu? Ja musiałem naciskać, by wyjawiła mi, chociaż skrawek przeszłości o sobie, bo czułem, że nie znam kotki, którą traktowałem jak starszą siostrę, a ona ukazała się kotem, który wpakował mnie i moje rodzeństwo do lasu. Wrotyczowa Szrama nie widzi swojej winy w nie powiedzeniu nam o przeszłości i nie wygląda, by to się zmieniło... – Jego głos zadrżał.
Wojownik spuścił głowę, nie umiał patrzeć na towarzyszkę.
Głos ugrzązł Brukselkowej Zadrze w gardle. Widziała ból w oczach Mglistego Snu, słyszała wyrzut w jego słowach. Przez chwilę milczała, potem otworzyła pysk, lecz nie padło z niego ani jedno słowo. Dopiero po krótkim namyśle odezwała się cicho:
– Śnie... Przykro mi, że musisz się tak czuć, ale spróbuj spojrzeć na to z perspektywy Wrotyczowej Szramy… – zaczęła, a jej głos delikatnie drżał. – Te wspomnienia na pewno są dla niej bolesne. Przecież... ona straciła wszystko, co kiedykolwiek miała. Była tylko niewinnym uczniem, aż nagle została pobita przez samą przywódczynię, zdegradowana do roli ucznia wojownika i obarczona imieniem Głupia Łapa – mruknęła ponuro. – A kiedy wreszcie zaczęło jej się układać, musiała uciekać, bo nawet własny klan stał się dla niej zagrożeniem. Nie mogła wiedzieć, że wasz ojciec był w niej zakochany. Skąd miała to wiedzieć? Proszę cię, Mglisty Śnie... nie obwiniaj jej za coś, na co naprawdę nie miała wpływu! – Podniosła głos.
Mglisty Sen położył po sobie uszy, słysząc, jak kotka też zaczyna się denerwować.
– To czemu nie powiedziała nam prawdy wcześniej? – odpowiedział, podnosząc wzrok na Brukselkową Zadrę – Przez żłobek tyle razy odbijały się imiona naszych rodziców, a ona nie podjęła nawet inicjatywy, by cokolwiek nam wytłumaczyć! Nie wmówi mi nikt, że nie skojarzyła imion naszych rodziców z kotami, które spotkała wcześniej. – Również podniósł głos obruszony – Nie wiem, jakim trzeba być ignorantem, by nie połączyć tych faktów. Czy nie widziała, że jesteśmy podobni do Konfidenta bądź Makowca? Chociaż skąd mogę wiedzieć, skoro nie pamiętam sam, jak wyglądali! – prychnął gorzko i wstał, nie umiejąc usiedzieć z emocji.
Brukselkowa Zadra prychnęła, marszcząc brwi.
– Ale o co ci chodzi!? – warknęła sfrustrowana, podnosząc się z miejsca, by wyglądać groźniej. – Czego właściwie od niej oczekujesz? Myślisz, że Wrotyczowa Szrama jest wszechwiedząca!? – dodała ostro, smagając powietrze ogonem. Była zła, niewyspana i rozdrażniona, więc szybko puściły jej wszelkie hamulce. – Skąd miała wiedzieć, że jesteście dziećmi właśnie tamtych kotów?! Skąd miała wiedzieć, że Konfident pokłócił się z twoją matką właśnie przez nią?! Skąd miała wiedzieć, że…– urwała nagle, wbijając wzrok we własne łapy. Wzięła kilka urywanych wdechów.
– Przepraszam, Śnie, ale... naprawdę nie rozumiem twojego punktu widzenia. Wrotyczowa Szrama niczemu nie zawiniła. Z tego, co mi opowiadała, nie spędziła w mieście wiele czasu. Konfident i Makowiec musieli być dla niej tylko przelotnymi znajomymi, których nawet nie zapamiętała. – burknęła, już nieco spokojniej. – Zachowujesz się, jakby Głupia Ła-... to znaczy Wrotyczowa Szrama, celowo wyrwała twojego ojca, a ja jestem pewna, że nawet nie wiedziała, że Konfident coś do niej czuje. Rozumiem, że jesteś oburzony, ale winny jest tu twój zakłamany ojczulek, a nie ona. Proszę cię, nie wylewaj tej złości na biedną Wrotyczową Szramę! To do niczego nie doprowadzi, tylko skłóci nas wszystkich – dodała pod koniec, już niemal błagalnie.
Emocje Brukselkowej Zadry przeszły od razu na Mglisty Sen, który się zjeżył. Widział błysk złości w oczach przybranej matki.
"Może mnie jeszcze zaatakujesz, co?" – pomyślał, jednak dobrze, że tego nie powiedział na głos. Bałby się, że Brukselkowa Zadra mogłaby się na niego obrazić.
Rozmówczyni miała rację co do Wrotyczowej Szramy, jednak on nie mógł odpuścić. Nie potrafił, tym bardziej że negatywne emocje nadal utrzymywały mu się podczas rozmowy. Na błagalny ton Brukselkowej Zadry, jedynie zmierzył ją chłodnym wzrokiem.
– Czyli mam udawać, że nic się nie stało i uśmiechać się sztucznie za każdym razem, kiedy się do mnie zbliża? Mam milczeć i nic nie mówić siostrom, żeby żyły w błogiej niewiedzy, dopóki same przez jakiś zbieg okoliczności się nie dowiedzą? Wtedy one, by mnie obarczały o to, że im nie powiedziałem. – Machnął gniewnie swoim krótkim ogonem – Nie umiem wybaczyć Wrotyczowej Szramie i na pewno się to nie zmieni pod twoim naciskiem.
Brukselkowa Zadra zmarszczyła brwi, zirytowana postawą Mglistego Snu.
– Nie mówię ci, żebyś udawał, że nic się nie stało. Masz prawo gniewać się na Konfidenta, ale nie na Wrotyczową Szramę! Na litość gwiezdnych, kiedy wreszcie zrozumiesz, że ona nic wam nie zrobiła!? – wymamrotała, powoli kręcąc głową. – Jeśli chcesz, możemy rano powiedzieć Horyzontowi i Gwiazdnicy o tym, że Konfident zakochał się we Wrotyczowej Szramie, ale niech wiedzą, że to wasz ojciec zawinił, a nie ona. Wrotyczowa Szrama jest w tym wszystkim niewinna! Przecież nie potrafi kierować emocjami innych kotów – dodała nerwowo, a jej wibrysy zadrżały z napięcia. – I wcale nie miała obowiązku mówić wam o swojej przeszłości! Nie miała, bo nie była ona wcale ważna, jasne? Ona nic wam nie zrobiła, równie dobrze mogłaby to być jakaś inna kotka. Patrząc na zachowanie Konfidenta, nawet pierwsza lepsza samotniczka mogłaby wywołać w nim te same emocje. I może lepiej by było, gdybyś nie naciskał i gdybyś nigdy nie dowiedział się o tym imieniu! Bo ono wcale nie ma znaczenia! Ja... Mglisty Śnie, wiem, że jest w tobie sporo frustracji, ale możesz ją wyładować inaczej! W sposób, który nie przyniesie nikomu z nas cierpienia...
Mglisty Sen patrzył na nią spod byka. Oczywiście, że nie zamierzał ot tak przebaczyć Wrotyczowej Szramie, jednak rozmowa z Brukselkową Zadrą nie miała już sensu, wręcz zaczęła go bardziej denerwować, czego nie starał się ukryć przed przybraną matką. Naciskanie na niego, że musi przebaczyć jego byłej mentorce, było wręcz śmieszne i jego podejściu niedorzeczne. Im bardziej wojowniczka chciała wpłynąć na jego zmianę decyzji, tym bardziej czuł niechęć zarówno do Wrotyczowej Szramy, jak i samej Brukselkowej Zadry.
– Możemy jutro przekazać prawdę Zaćmionej Łapie oraz Gwiazdnicowej Łapie – odpowiedział sucho, wzruszając ramionami.
Nie zamierzał, jednak dalej rozmawiać z Wrotyczową Szramą, nie będzie jej unikał, jednak po tym, jak dowiedział się o jej przeszłości, nie umiał spojrzeć na nią w ten sam sposób, kiedy był młodziutkim uczniakiem.
Brukselkowa Zadra skinęła głową, nie dodając nic więcej. Bez słowa odwróciła się i powoli ruszyła w stronę obozu. Cóż, z polowania z kotką chyba nici, ale było to do przewidzenia. Ta rozmowa ją wyczerpała, choć i tak już wcześniej było widać po niej niewyspanie. Mglisty Sen nie zamierzał jednak iść do obozu razem z wojowniczką, szczególnie po takiej wyczerpującej rozmowie, gdzie nie poczuł się w ogóle zrozumiany przez Brukselkową Zadrę. Wolał zostać w lesie i może coś upolować. Była pora nowych liści, musiało coś się znaleźć dobrego i łatwego do złowienia. Tak, jak kotka mówiła, musiał na czymś innym się wyżyć. Skoro nie mógł być to ktoś inny w obozie, to mógł być to ktoś poza obozem. Niech tylko ktoś wpadnie mu pod pazur, to skończyłby gorzej niż Warcząca Łapa.
Czarny wojownik wtopił się w cienie nocy w poszukiwaniu tropów zwierzyny. Tej nocy żadna zwierzyna się przed nim nie ukryje.

***

Był kolejny dzień, a słońce wpadało do legowiska wojowników, budząc wszystkich po kolei. Mglisty Sen, który do tej pory spał przy samym wyjściu z legowiska, czuł, jak jego czarne futro aż pali się pod promieniami słońca. Wstał zirytowany, oczywiście, że się nie wyspał. Poprzedniej nocy po rozmowie z Brukselkową Zadrą wyżył się na polowaniu, jednak zwierzyna, którą złapał, była bardzo poharatana oraz nienadająca się do zjedzenia, dlatego zostawił ją w lesie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się tak znieważyć zwierzyny, którą zsyła Klan Gwiazdy, by nakarmić ich w głodzie. Otworzył oczy i wyczołgał się z posłania, by wrzucić coś na ząb. Po południu był wpisany w patrol graniczny, na który nie chciało mu się tak strasznie iść. Z jedzeniem ze sterty zwierzyny usadowił się w swoim ulubionym zacienionym miejscu na polanie i zaczął ją po trochu skubać. Nadal miał wyrzuty za zmarnowanie tak dobrej myszy, którą dosłownie porwał na milion kawałków. Kocur zachował się wtedy, jak wściekły kundel.
“Odrobi się na następnym polowaniu. Zwierzyny jest w bród.” – Pocieszył się w myślach.
Widząc przemierzającą przez obóz Wrotyczową Szramę, posłał jej obojętne spojrzenia. Możliwe, że zbyt obojętne, gdyż kotka zauważając go, spłaszczyła uszy oraz od razu wydawała się przybita.
“Nie podejdę do ciebie, ty zrób to pierwsza, jeśli ci zależy” – pomyślał gorzko, nadal czując wściekłość na byłą mentorkę, której nie umiał się wyzbyć. – “Może wczorajsza rozmowa z Brukselkową Zadrą była błędem. Powinienem tego nie rozdrapywać i udawać, że po prostu wydoroślałem i nie lubię pokazywać większych emocji, czy coś…”
Nawet nie zdążył zjeść do końca śniadania, kiedy poczuł kolejny wzrok na sobie. Odwrócił się i ujrzał idącą w jego kierunku Brukselkową Zadrę. Westchnął przeciągle, czując, że ta cała szopka z Wrotyczową Szramą, będzie się ciągnęła w nieskończoność, a w dodatku główna zainteresowana nie brała w tych rozmowach udziału.
“Dobra, miejmy to już za sobą…”

< Brukselkowa Zadro? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz