Po mianowaniu
Guziczek tak naprawdę… Nie tego się spodziewał po treningu na zwiadowcę. Czekał na jakieś wspinaczki, skakanie po drzewach, poznawanie tego małego królestwa kotów. Chociaż może wcale nie tak małego… Nadal nie wiedział, co jest Owocowym Lasem, wiedział tylko o innych klanach, ale nigdy nie zainteresował się szczególnie ich historią. Nie chciał słuchać, chciał ich już wszystkich zobaczyć! Poznać, porozmawiać. Może zdobyć trochę przychylności… Wizja tego, jak zostanie wielkim kotem, władcą ich wszystkich była strasznie przyjemna. To takie jego malutkie marzenie… Ale Miłostka była nudna! Na razie w życiu nie zrobili niczego ciekawego, tylko chodzili i gadali. Czasem, kocur wspinał się na jakieś niższe drzewo, ale on już chciał biegać w koronach! Dlatego, gdy znów wrócili z nudnego jak… Sam nie wiedział co, treningu to chciał więcej przygód. Tyle dobrze, że Miłostka puszczała go bez problemu poza obóz, więc mógł sobie sam biegać. Szedł do legowiska totalnie niechętnie, ale głód przezwyciężył chęć wybiegnięcia, nim jeszcze dobrze do obozu wszedł. Zaraz jednak, widząc znane liliowe futro, totalnie zapomniał o głodzie. Od zaczęcia treningu nie rozmawiał wiele z Kurką, często się mijali. Tym bardziej że Kurka był starszy i już robił dużo ważniejsze i na pewno ciekawsze rzeczy. Ale teraz miał go tylko dla siebie, bo też niedawno musiał wrócić z treningu! Podszedł do niego najciszej, jak potrafił i rozłożył się na jego plecach, jakby było to najwygodniejsze łóżko świata.
— Kurkaaaaa... Nudzi mi się — jęknął niezadowolony.
— Nie masz treningu? — Kurka pacnął młodszego łapą, na co ten ciężko westchnął. Chociaż w sumie westchnął ciężko na pytanie…
— Właśnie skończyłem. I mi się teraz nudzi — pomarudził, ześlizgując się na ziemię. — Chodźmy coś zrobić!
— Ale co?
— Nie wiem. — zastanowił się chwilę. — Możemy iść pomęczyć Czerwca?
— Czerwiec jest na patrolu. Wychodził, jak wracałem.
— No dobra — prychnął. Ten to miał ciekawie... — No, to chodźmy znaleźć coś ciekawego do roboty, a nie siedzimy tutaj! — Wstał i popchnął towarzysza zachęcająco.
— Okej, okej! — Kurka również wstał.
Zanim jednak gdziekolwiek poszli, Guziczek zauważył, że na policzkach towarzysza futro było zmierzwione i nie pasowało do ułożonej już reszty. Zmarszczył brwi i liznął liliowe futerko, aby je ułożyć. Zaraz jednak speszył się i już odbiegł kawałek dalej.
— No chodź! Pozwiedzamy trochę — miauknął, nie zerkając w tył.
— Już idę. — Kurka dogonił towarzysza i zaraz pobiegli bliżej wyjścia. Teraz przynajmniej nikt ich nie złapie.
— Twój mentor pozwala ci wyjść? Pozwiedzamy coś na zewnątrz?
<Kurko?>
[389 słów]
[przyznano 8%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz