Ostrożnie nachyliła się do szylkretowej kulki, która z tego, co się dowiedziała od Złocistego Widlika, została nazwana Pyza. Mimo że brązowe futerko zajmowało większość ciałka małej koteczki, jego odcień nie przypominał bagnistych odmętów jak w przypadku futra odrzutka, a kolor kory w piękny słoneczny dzień.
Z gardła Bzyczka i Milczka wydobył się głośny pisk. Oba małe kocurki zaczęły się na przemian uderzać łapkami, starając się uzyskać jak najlepsze miejsce u boku kocicy. I to właśnie Bzyczek wyszedł z tego starcia zwycięsko.
— Złocisty Widliku... — zwróciła się do piastuna, zmartwiona cichym popiskiwaniem Milczka, którego ponownie przysunęła do swojego boku, tym razem nieco dalej od łakomego brata, blisko sutka, z którego chwilę temu pił brązowy kocurek. — Milczek nie chce jeść... przed chwilą on i Bzyczek mieli kłótnię o lepsze miejsce przy moim brzuchu, a teraz spójrz. Grymasi i piszczy — miauknęła zmartwiona zmianą zachowania adopcyjnego synka, którego miała wykarmić. — Czy coś mu dolega? Czy Bzyczek może go zbyt mocno uderzył?
Złocisty Widlik obwąchał kocurka i delikatnie dotknął go nosem.
— Nic mu nie jest. Pachnie i wygląda normalnie jak na swój wiek... Hm, właściwie jest nieco mniejszy od swojego brata i siostry, ale to w granicach normy. Może po prostu nie chce pić twojego mleka i dlatego grymasi. A może to wina Bzyczka, który rozpycha się na wszystkie strony i uniemożliwia mu spokojne jedzenie — zamruczał kocur, po czym ostrożnie pochwycił kremowego kocurka za fałdę skóry. Wraz z nim skierował się w stronę posłania, na którym znajdowała się Senna Łza. Odstawił u boku ciężarnej kocicy kremowego kocurka, zamieniając z nią kilka słów. Czarna szylkretka spojrzała w kierunku Fląderki, po czym ponownie skupiła spojrzenie na piastunie i skinęła głową.
Piastun przez chwilę obserwował kociaka, któremu udało się doczłapać do boku czarnej królowej.
— Chyba miałem rację. — Mówiąc to, przeniósł spojrzenie na odrzutka. — Będziesz razem z Senną Łzą na zmianę go karmić, aby zobaczyć czy faktycznie chodzi o to, czyje mleko pije, czy jednak o to, że potrzebuje chwili wytchnienia od swojego rodzeństwa.
Fląderka zmartwiła się, że może jej mleko było w jakimś sposób nieodpowiednie dla kociąt o innym umaszczeniu niż brązowe. Pomyślała o swoich kociętach, których oczekiwała. Co, jeśli urodzi kociaka, któremu jej mleko nie podpasuje? Czy Senna Łza zgodzi się go wtedy wykarmić, czy jednak trzeba będzie go zmuszać, aby pił mleko swojej matki?
Ostrożnie położyła głowę na poduszce z mchu, nieco przygnębiona, że nie podołała jako zastępcza matka. Senna Łza powinna się skupić w pełni na swoich kociętach, które za około kwadrę miały się narodzić, jednak nic nie mogła poradzić na to, że Milczek nie będzie chciał pić mleka odrzutka. Może to i właściwie lepiej? Na pewno na mleku Sennej Łzy wyrośnie na zdrowego kocurka, który przerośnie Bzyczka.
— Wy nie możecie grymasić — miauknęła cicho do koteczki oraz kocurka, będąc niezbyt chętna do oddania ich pod opiekę innej królowej. — Dobrze? — Dotknęła noskiem okrągłego policzka Pyzy.
Kotka w odpowiedzi cichutko pisnęła, natomiast Bzyczek niewzruszony tym, że najprawdopodobniej z jego powodu jego brat stracił chęć do jedzenia, wtulił się w ogon Fląderki i zasnął po posiłku.
Z gardła Bzyczka i Milczka wydobył się głośny pisk. Oba małe kocurki zaczęły się na przemian uderzać łapkami, starając się uzyskać jak najlepsze miejsce u boku kocicy. I to właśnie Bzyczek wyszedł z tego starcia zwycięsko.
— Złocisty Widliku... — zwróciła się do piastuna, zmartwiona cichym popiskiwaniem Milczka, którego ponownie przysunęła do swojego boku, tym razem nieco dalej od łakomego brata, blisko sutka, z którego chwilę temu pił brązowy kocurek. — Milczek nie chce jeść... przed chwilą on i Bzyczek mieli kłótnię o lepsze miejsce przy moim brzuchu, a teraz spójrz. Grymasi i piszczy — miauknęła zmartwiona zmianą zachowania adopcyjnego synka, którego miała wykarmić. — Czy coś mu dolega? Czy Bzyczek może go zbyt mocno uderzył?
Złocisty Widlik obwąchał kocurka i delikatnie dotknął go nosem.
— Nic mu nie jest. Pachnie i wygląda normalnie jak na swój wiek... Hm, właściwie jest nieco mniejszy od swojego brata i siostry, ale to w granicach normy. Może po prostu nie chce pić twojego mleka i dlatego grymasi. A może to wina Bzyczka, który rozpycha się na wszystkie strony i uniemożliwia mu spokojne jedzenie — zamruczał kocur, po czym ostrożnie pochwycił kremowego kocurka za fałdę skóry. Wraz z nim skierował się w stronę posłania, na którym znajdowała się Senna Łza. Odstawił u boku ciężarnej kocicy kremowego kocurka, zamieniając z nią kilka słów. Czarna szylkretka spojrzała w kierunku Fląderki, po czym ponownie skupiła spojrzenie na piastunie i skinęła głową.
Piastun przez chwilę obserwował kociaka, któremu udało się doczłapać do boku czarnej królowej.
— Chyba miałem rację. — Mówiąc to, przeniósł spojrzenie na odrzutka. — Będziesz razem z Senną Łzą na zmianę go karmić, aby zobaczyć czy faktycznie chodzi o to, czyje mleko pije, czy jednak o to, że potrzebuje chwili wytchnienia od swojego rodzeństwa.
Fląderka zmartwiła się, że może jej mleko było w jakimś sposób nieodpowiednie dla kociąt o innym umaszczeniu niż brązowe. Pomyślała o swoich kociętach, których oczekiwała. Co, jeśli urodzi kociaka, któremu jej mleko nie podpasuje? Czy Senna Łza zgodzi się go wtedy wykarmić, czy jednak trzeba będzie go zmuszać, aby pił mleko swojej matki?
Ostrożnie położyła głowę na poduszce z mchu, nieco przygnębiona, że nie podołała jako zastępcza matka. Senna Łza powinna się skupić w pełni na swoich kociętach, które za około kwadrę miały się narodzić, jednak nic nie mogła poradzić na to, że Milczek nie będzie chciał pić mleka odrzutka. Może to i właściwie lepiej? Na pewno na mleku Sennej Łzy wyrośnie na zdrowego kocurka, który przerośnie Bzyczka.
— Wy nie możecie grymasić — miauknęła cicho do koteczki oraz kocurka, będąc niezbyt chętna do oddania ich pod opiekę innej królowej. — Dobrze? — Dotknęła noskiem okrągłego policzka Pyzy.
Kotka w odpowiedzi cichutko pisnęła, natomiast Bzyczek niewzruszony tym, że najprawdopodobniej z jego powodu jego brat stracił chęć do jedzenia, wtulił się w ogon Fląderki i zasnął po posiłku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz