Ostatnie dni jej ojca w Owocowym Lesie były czasem okropnie napiętym. Mrówka od kilku księżyców służyła swojej przynależności jako wojowniczka i nie bała się podejmować nowych wyzwań, rozwijać umiejętności, stawać się coraz silniejsza. Lubiła wychodzić na patrole i doskonalić się w zdobytej wiedzy, spędzała również więcej czasu z Perkozem i z nową energią przyjęła wiadomość o przeprowadzce. Długo mieszkali w sadzie, urodziła się i wychowała pośród owocowych drzew. Tak jak jej rodzice. Jednak od babci Szyszki i innych starszych kotów słyszała opowieści o dawnym życiu na bagnach, gdy jeszcze byli Klanem Lisa. Chłonęła te opowieści, wcielając się w rolę odważnych wojowników i walecznych uczniów. Ona sama nie musiała przeżywać niewoli, miała dom i stabilizację, a odkąd została wojowniczką przybyło jej obowiązków. Jednak kotka chętnie myślała o poznaniu nowego miejsca. Takiego, gdzie wszystko zacznie od nowa. Owocowy Las kojarzył jej się z porwaniem jej pobratymców przez Dwunożnych i śmiercią wielu kotów w krwawej bitwie. Wtedy zginęła jej ciotka, wujek i mama. Tęskniła za Kostką, za jej wsparciem, radami i ciepłym futrem, a nawet za stanowczym spojrzeniem i kontrolą. Wiedziała jednak, że nigdy już nie spotka matki, więc żyła teraźniejszością. Straciła również brata, który tak po prostu ją opuścił i nigdy więcej się nie spotkali. Był to dla niej cios prosto w serce, otóż ze Słonecznikiem miała wyjątkową więź, w końcu byli rodzeństwem. Wiedziała, że ją kochał, z wzajemnością, ale nie rozumiała, dlaczego postanowił ich zostawić. Ona jednak nadal za nim tęskniła i wspominała ich beztroskie zabawy w żłobku, opowieści przy wtuleniu w ciepłe futra rodziców, oraz wspólne szkolenie jako uczniowie. Może została ciocią? Może jej brat nie żył? Nie mogła być pewna żadnej odpowiedzi. Czas nie leczył ran, ale mogła przyzwyczaić się do tego, jak powinna z nimi funkcjonować.
Największym zmartwieniem Mrówki stał się jej ojciec. Orzeł bardzo podupadł na swoim stanie psychicznym i fizycznym. Kocur odmawiał posiłków, więc musiała mu je na siłę wciskać. Czasami sprzątała mech, gdy nie zdążył się załatwić w krzakach. Przestał z nią rozmawiać, jedynie mruczał coś pod nosem albo rozpaczał. Tęsknił za Kostką bardziej niż ona i to złamało mu serce. Ale też miała wrażenie, że wszystkie śmierci odbiły się na nim mocno. Kotka przestała zmuszać go do rozmów, ale opowiadała, co słychać w ich społeczności. Pilnowała również niczym oddana strażniczka, żeby tata sypiał regularnie chociaż kilkanaście uderzeń serca. Nie mógł paść ze zmęczenia ani z innych przyczyn. Nie chciała stracić kolejnego członka rodziny, miała wrażenie, że by tego nie zniosła. Orzeł był jej kochanym tatą, czuła się przy nim bezpieczna i mu ufała. Był kiedyś nadopiekuńczy, ale mogła zawsze liczyć na jego wsparcie. Teraz czas spędzony z kocurem był dla niej męczący, ale znosiła to cierpliwie, chcąc dać kocurowi do zrozumienia, że zawsze będzie przy nim. Chciała, żeby wszystko było jak dawniej albo przynajmniej żeby on poczuł się lepiej, ale księżyce mijały a stan Orła się pogarszał.
Gdy pierwszy raz usłyszała o przeprowadzce, cieszyła się z opuszczenia tego miejsca, które za bardzo kojarzyło jej się ze śmiercią matki. Będzie pamiętać te dobre wspomnienia, w końcu to Owocowy Las ją ukształtował i pozwolił dorosnąć. Czekał ją jednak nowy etap i pierwsza wielka wędrówka. Była podekscytowana. Kotkę ciekawiło, jak będą wyglądać ich nowe tereny i czy będą mieć duże terytorium pełne owocowych drzew. Wyobrażała sobie jak odbywa patrol lub trenuje przyszłego ucznia na nowych terenach, proszących o odkrycie.
Podczas podróży jeszcze bardziej pilnowała Orła. Zwykle milczała, dreptając na końcu grupy obok Orła i Bielik. Czasami jednak rzucała miłe uwagi i pytania o nowy dom (dla niej dom był tam, gdzie pobratymcy, więc każdy teren mógł nim zostać) lub pomagała przy chodzeniu cioci Bielik.
Nowe terytorium nie zawiodło jej oczekiwań. Miejsce było nie tylko piękne i bogate w zwierzynę, ale idealne do zamieszkania. Owocowy Las od razu wziął się do pracy, a Mrówka była szczęśliwa z powodu zwiększonej ilości obowiązków. Przez to, że pomagała w organizacji i sprzątaniu nowego obozu, zabrakło jej czasu na odwiedziny taty, więc przynosiła mu w prezencie jakąś drobną zwierzynę lub ziarenko maku. Orzeł mówił, że mak mu pomaga, więc mu wierzyła.
Mrówka przeciągnęła się przed wejściem do obozu. To był jej zwyczaj, gdy wracała do domu. Udało jej się upolować całkiem pulchną mysz, więc pomyślała, że zaniesie ją starszyźnie. Ciocia Bielik ostatnio narzekała na bolące stawy, ale wciąż była miła i rozmowna. Mrówka szanowała siostrę swojego ojca. Pomimo tragedii, jaką była śmierć Owieczki, opanowała swoje emocje i przeżyła żałobę. Czasami widywała płaczącą kocicę, ale przynajmniej wciąż była iskierką w ich społeczności, zamiast się załamywać. Żyła dalej i tego samego życzyła ojcu. Oczywiście to był punkt widzenia Mrówki, która nie mogła wiedzieć i słyszeć wszystkiego. Opanowała dzięki Kostce obserwacje i jej czujne spojrzenie z ukrycia śledziło pobratymców, wychwytując w każdym z nich jakąś wadę i zaletę. Mrówka przekroczyła próg legowiska starszyzny i rozejrzała się za ojcem. Leżał tam, gdzie zawsze, ale nie podobało jej się, że nie poruszył się na jej widok. Nawet jego ucho nie drgnęło. Pomyślała, że pewnie śpi i ucieszyła ją ta myśl. Może nareszcie poradził sobie z bezsennością.
- Tato, przyniosłam ci coś. - miauknęła, tykając przednią łapą bok staruszka. Powtórzyła swój gest jeszcze kilka razy na brak reakcji. Zaczynała się irytować, ale jeszcze bardziej martwić. Jego bok nie unosił się w rytmie oddechu. Mrówka cofnęła się o krok, robiąc większe ślepia.
- Mrówko? Co się dzieje? - Bielik zamrugała zaspanymi oczami. Widząc wzrok bratanicy, pełen szoku i żalu, podniosła się z jękiem na równe łapy. Bielik pokuśtykała do niej, dotykając czule ogonem futra kotki. - Znowu coś z Orłem?
Bielik błyskawicznie spojrzała na brata. Też pomyślała, że śpi, wyglądał tak spokojnie z zamkniętymi ślepiami. Mrówka pokiwała głową i zacisnęła ślepia. Łzy zaczęły cieknąć po jej policzkach, chociaż chciała być silna. Nie potrafiła. Nie była tak twarda jak Kostka. Wiedziała, że śmierć Orła oznacza ich wieczne rozstanie. Już nigdy jej nie przytuli, nie porozmawiają, nie wybiorą się razem na wspólny patrol, nie posłucha jego opowieści. Nawet jeśli ostatni okres był dla nich wyzwaniem, kotka wolałaby do końca życia opiekować się ojcem, niż go stracić. Usiadła, czując drżenie łap. Bielik straciła równowagę, gdy nie udało jej się po raz kolejny obudzić brata. Zawyła głośno. Opanowała ją rozpacz. Mrówka straciła ojca, natomiast Bielik brata. Została ostatnim kociakiem z miotu Szyszki i Sokoła, została sama bez towarzysza. Mrówka poczuła jeszcze większy żal do ojca za jego odejście. Zostawił ich same. Bielik płakała, mocząc futro dymnego kocura łzami. Jej płacz sprowadził do legowiska zaciekawionych pobratymców i ciche legowisko od razu rozniosło się od dźwięków i krzątaniny. Mieli urządzić pogrzeb jeszcze dzisiaj. Płacz Bielik sprawiał przykrość Mrówce. Teraz zostały we dwie, ciotka i bratanica, musiały zatroszczyć się o siebie nawzajem. Wtuliła pyszczek na moment w futro Orła, zanim wybiegła z legowiska. Ktoś przytulił Bielik, pozostałe koty zajęły się ciałem dawnego wojownika. Mrówka nie znalazła właściwych słów na pożegnanie. Przecież już jej nie usłyszy. Czuła, że jeśli tam zostanie, to sama popadnie w rozpacz, równie wielką jak ta jej ciotki. Musiała płakać w samotności. Wybiegła z obozu, skrywając się za jakimś drzewem i dopiero wtedy pozwoliła sobie na płacz. Oh, tato, co ja bez ciebie zrobię?
Wróciła na pogrzeb. Siedziała wyprostowała, chłodno przyjmując kondolencje zebranych i nie odzywając się do nikogo. Nie płakała, nie rozpaczała, pozwalała Bielik wtulać się w jej futro. Została z ciotką do momentu, aż ta zasnęła w posłaniu brata. Mrówka zdziwiła się małą dziurą pod posłaniem i dwoma samotnymi ziarenkami maku, ale nie drążyła tematu, to nie miało sensu. Zostawiła ciotkę, obiecując sobie w duchu, że wróci do niej następnego dnia z samego rana.
Weszła do legowiska wojowników, siadając w swoim gnieździe i spuszczając wzrok na własne łapy. Co miało ją teraz czekać? Czy nawet nowe tereny muszą ją ranić? Czy ciotka pogodzi się z kolejną stratą, jeśli będą wspierać się nawzajem? Mrówka tęskniła za ojcem, ale chciała szybko przestać za nim płakać. Powiew wiatru zerwał kilka pojedynczych listków z drzewa.
- Mrówko?
Spojrzała na Perkoza, stojącego obok niej z zatroskanym spojrzeniem. Przecież wiedział, dlaczego była w takim stanie. Miała prawo być smutna, czego on nie rozumiał? Mrówka syknęła na kocura i odwróciła pyszczek, jednak szybko zdała sobie sprawę z tego, że przecież jej nie sprowokował. To ona była zbyt wrażliwa przez śmierć ojca. Powinna ten jeden raz pozwolić wyzwolić wszystkie emocje. Wtuliła się w futro kocura, chowając w nim niczym w bezpiecznej przystani, do której będzie mogła wrócić od całego nieszczęścia tego świata. Wiedziała, że jest zaskoczony, ale objął ją ogonem, pozwalając, żeby się wypłakała.
- To niesprawiedliwe, Perkoz. Tutaj miało być inaczej, miałam być wolna od blizn. A ich tylko przybyło. - pociągnęła nosem. - Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale już nigdy więcej nie dam losowi odebrać mi tych, których kocham.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
10 grudnia 2022
Od Mrówki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz