- Do zobaczenia na górze, rybojadzie! - mruknął.
Szczawik napiął mięśnie, gotowy do skoku. Wczepił się w pień, próbując utrzymać równowagę. Skończyło się na upadku, ale na szczęście nie znajdował się za wysoko. Prędko otrzepał sierść z nieczystości. Uh, będzie musiał się porządnie umyć. Nie przystoi żeby chodził brudny. Liliowy ponowił próbę. Tym razem poszło lepiej, wiedział już na czym stoi.
- Przegrasz! - rzucił do Myszka.
Idąc śladem brata, zaczął się podciągać coraz wyżej. Stanowiło to dla niego nie lada wyzwanie. Kociak z determinacją wspinał się. Ciężko dysząc, spojrzał w górę, dostrzegając pierwszą gałąź. Jeszcze trochę. Mruknął pod nosem z niezadowoleniem. Myszek znajdował się wyżej od niego. Jeszcze trochę i przegra. Syn Berberysowej Bryzy zebrał w sobie wszystkie siły. Mimo wysiłku jaki włożył w swoje zadanie, dotarł do pierwszej gałęzi ostatni. Usiadł na niej, wbijając w nią pazurki i od razu rozejrzał się z zachwytem. Z góry był o wiele piękniejszy widok. Kontem oka dojrzał, że Myszek także się rozgląda.
- Wygrałeś. - burknął Szczawik. Machnął ogonkiem. - Ale następnym razem już nie pójdzie ci tak łatwo.
Po zapewnieniu kocurek chciał jeszcze coś dodać. Szelest na dole skutecznie jednak uniemożliwił mu zebranie wszystkich słów w całość. Nachylił się, obserwując Cyprysową Szyszkę, z niedowierzaniem wpatrująca się w najmłodszych członków Klanu Klifu.
- Co wy tam robicie?
Szczawik westchnął ciężko. Zabawa została zakończona, zanim się na dobre zaczęła.
***
Szczawiowa Łapa przeciągnął się. Promienia słońca ogrzewały jego liliowe futerko, przynosząc przyjemne ciepło. Cieszył się tym, zanim nadejdzie pierwsza Pora Nagich Drzew w jego życiu. Rozejrzał się po obozie w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego zajęcia. Kociaki Mak i Bluszcza, bawiły się na zewnątrz przed żłobkiem. Prychnął pod noskiem. Ostatnie spotkanie z kuzynami zakończyło się dla niego bolesnym łapaniem za ogon. Spędzanie czasu z najmłodszymi, nie było więc na pierwszej liście do zrobienia. Zazdrościł trochę, bo sam jeszcze nie tak dawno, był w ogromnym centrum uwagi. A teraz? Był uczniem, którego obowiązki stały się nudną monotonią. Nadszedł czas żeby to zmienić. Z uśmiechem podekscytowania, pobiegł poszukać Mysiej Łapy. Pamiętał o ich ostatniej akcji na Zgromadzeniu, gdzie to pokazali wstrętnemu wilczakowi, gdzie jego miejsce. Teraz przez wiele wschodów słońca będzie wiedział, żeby nie zadzierać z braćmi!
Dostrzegając Mysią Łapę, właśnie wracającego z udanego polowania z mentorem, prędko do niego podbiegł, prawie potykając się o własne łapy. Zatrzymał się zdyszany przed stertą zwierzyny, od razu wskakując na syna Żywicznej Mordki i jak to miał w zwyczaju robić, przyszpilając go do ziemi.
Dostrzegając Mysią Łapę, właśnie wracającego z udanego polowania z mentorem, prędko do niego podbiegł, prawie potykając się o własne łapy. Zatrzymał się zdyszany przed stertą zwierzyny, od razu wskakując na syna Żywicznej Mordki i jak to miał w zwyczaju robić, przyszpilając go do ziemi.
- Co powiesz na małe spranie tyłka wilczakowi? - miauknął tak cicho, żeby usłyszał go tylko Myszek. Poza tym musiał się dowiedzieć, dlaczego bratu tak zależy na dowiedzeniu się czegoś więcej o Wilczym Sercu. I kim ten cały Wilk był.
<Myszek? Gotowy na spędzanie czasu z ukochanym braciszkiem?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz