*zima, po mianowaniu Piórko na ucznia*
- Trudno będzie ci się do tego przyzwyczaić, ale taka prawda - zakończył filozoficznie kocurek. Czy raczej kotka.
Miał rację, Wróbelkowi nie będzie łatwo. Nie chciał ranić jego uczuć, ale… Po prostu ciężko było uważać za kotkę osobę która wyglądała jak kocur, pachniała jak kocur i burasek był przekonany, że pod ogonem też była zbudowana jak kocur. Zwracanie się do niego jak do samicy… To było coś, co kłóciło się ze wszystkim, czego do tej pory się nauczył. Siostra to siostra, brat to brat, to było dla niego zupełnie oczywiste i podstawowe. Jak to, że standardowo partnerami zostawali kotka i kocur. Choć nie twierdził, że to jedyny słuszny model, wydawał mu się tym normalnym, a każdy inny niestandardowym, będącym w mniejszości.
Piórko musiał (musiała?) zauważyć jego wahanie, bo westchnął cicho. To wytrąciło burego z zamyślenia.
- Czyli mimo tego, że wyglądasz jak kocur jesteś… kotką? - Bury ciągle nie potrafił tego zrozumieć. Nie chciał go (jej?) obrazić, ale… No naprawdę, jak ktoś wyglądający jak kocur mógłby być kotką?
- Dokładnie - przytaknął Piórko. - I wolałabym, żebyś tak się do mnie zwracał.
- D-dobrze - miauknął zaskoczony kocurek. Może i nie był co do tego przekonany, ale skoro prosił… prosiła, to co mu szkodziło? - Ale nie bądź zł-zła, jak się pomylę, dobrze?
Piórko skinął głową.
- Jasne. I tak większość to robi.
Przez moment Wróbelkowi zrobiło się go (jej?) szkoda.
*końcówka wiosny, przed poprzednim zgromadzeniem*
- Górski Szczyt! Górski Szczyt! Górski Szczyt! - krzyczał najgłośniej jak potrafił, nie zważając na krzywe spojrzenia stojących obok kotów. Spojrzenia jego i świeżo upieczonego wojownika się spotkały i w pomarańczowych ślepiach dostrzegł radość. Ach, był taki dumny! I nie zmieniał tego fakt, że Góra zanim został uczniem, potrafił już praktycznie wszystko. Nie chodziło o umiejętności. Klan go zaakceptował jako swojego pełnoprawnego członka i Wróbelek miał w tym swój skromny udział.
Potężny kocur podszedł do niego i go przytulił.
- Jestem z ciebie taki dumny - wymruczał mu do ucha bury. W odpowiedzi Góra tylko mocniej go ścisnął. Odsunął się parę kroków i spojrzał na mentora, jakby czekając na pozwolenie. Wróbelek skinął głową. Czekoladowy odszedł, kierując swoje kroki do Wężowego Wrzasku. No tak. Bury ze śmiechem pokręcił głową.
Górski szczyt spał niemal do Szczytowania Słońca. Wróbelek miał ogromną ochotę obudzić go i poprosić o opowiedzenie jak było, ale nie chciał, żeby przez niego źle się czuł, więc tylko krążył wokół legowiska, co chwilę zaglądając, czy kocur jeszcze śpi. W końcu się doczekał.
- Górski Szczycie! - przywitał go, gdy tylko kocur otworzył ślepia. - Opowiadaj!
Z pyska czekoladowego wydobył się jakiś ciężki do zidentyfikowania pomruk, brzmiący mniej więcej "Aaszochfilaaa". Przeciągnął się, aż chrupnęło i potężnie ziewnął.
- Albo faktycznie, poczekaj. Masz ochotę przejść się ze mną na polowanie? - miauknął Wróbelek z błyskiem w oku. - Ja na swoje pierwsze polowanie jako wojownik poszedłem z wujkiem Leszczynkiem. - Uśmiechnął się na wspomnienie tamtego wschodu słońca.
- Już, już - odpowiedział Góra, znów ziewając.
- Super! Czekam przy wyjściu z obozu! - Wróbelka już nie było. Wyskoczył z legowiska i lekki jak piórko ruszył w stronę wyjścia. Po drodze spotykając… Piórko.
Przez te parę księżyców przyzwyczaił się do inności kocurka. Poznał go troszkę lepiej i okazało się, że faktycznie, poza tym, jak pachniał, zachowywał się absolutnie jak kotka. Prawdę mówiąc, był dużo bardziej kobiecy niż taka Borsuk.
- Cześć, Piórko! - przywitał się z nią. - Co tam porabiasz?
<Piórko? Przepraszam, że tyle to trwało i za dziwny time skip xd Chcesz iść z nimi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz