Im dłużej słuchał Wilcze Serce tym bardziej nie chciał wierzyć w jego wiadomość. Nie mógł, nie chciał tego przyjąć. To nie mogło się zdarzyć. Przecież Pójdźkowy Sen, mała Pójdźka o dużych brązowych ślipiach i cynamonowym futerku... przecież ona była jeszcze taka młoda. Nie mógł zrozumieć, jak mogła umrzeć. Dlaczego. Chciał się dopytać Wilcze Serce o szczegóły, ale nie wiedział, czy to wytrzyma. Łzy spływały z puszystych liliowych polików, spadając na ziemię. Żywica próbował się uspokoić, ale na marne. Przez ciało przeszedł nerwowy dreszcz. Pomarańczowe ślipia spojrzały na wyłysiałego zastępcę. Ten smutne brązowe ślipia wbił w ziemię. Żywicznej Mordki zrobiło się naprawdę żal kocura. Jeszcze tak nie dawno stracili Sroczy Żar, matkę Żywicy, a ukochaną Wilczego Serca. A teraz Gwiezdni znów odebrali ważną dla ich obydwóch osobę. Liliowy nie miał pojęcia jakim cudem Wilczak to wszystko znosi. Podszedł nieśmiało do niego i przytulił się do kocura.
— B-była s-siostrą n-na jaką nie z-zasługiwałem — miauknął smutno, czując jak kolejne łzy wypływają z jego ślip. — N-na pewno t-teraz razem z-ze Sroczym Ż-żarem na n-nas czekają — dodał ciszej.
Zerknął na Wilcze Serce, mając nadzieję, że nie uradził kocura. Ku jego zaskoczeniu w brązowych ślipiach dojrzał łzy.
— T-też na nią nie zasługiwałem — miauknął Wilcze Serce smutno. — Nie powinna jeszcze umierać... nie tak młodo... — łzy spłynęły z polików kocura.
Jedna z nich uderzyła w nos Żywicy. Wojownik chciał coś powiedzieć, ale Wilczak zadawał się jeszcze nie skończyć.
— Też za nimi tęsknię — wyznał Wilcza Serce. — T-tak... tak cholernie mi ich brakuje... — kocur rozkleił się na dobre.
Widok Wilcze Serca tak bardzo płaczącego był zaskakujący. Ale w pozytywnym jego sensie. Z każdym spotkaniem dawny partner mamy zyskiwał w oczach Żywicy. A po tym wyzwaniu liliowy poczuł, jak znowu zaczyna się rozklejać. A pomyśleć, że jeszcze paręnaście księżyców temu wzbraniał się od kontaktu z Pójdźką. Był o nią głupio zazdrosny... Tak bardzo żałował, że nie poświęcił jej więcej czasu. Może wtedy wszystko potoczyło, by się inaczej?
— N-nawet nie zdążyłem j-jej powiedzieć, że z-została ciocią — zachlipał Żywiczna Mordka, wtulając się wyłysiałą pierś kocura.
Wilczy Serce wziął niespodziewanie głęboki wdech.
— Ona też nie zdążyła ci się pochwalić — miauknął, przytulając lekko zrozpaczonego wojownika.
Pomarańczowe ślipia spojrzały z niedowierzaniem na niego. Pójdźka została mamą? I on to przegapił? Nie poznał jej ukochanego, nie mógł pomóc jej z doborem imion, nie wspierał w trudnych chwilach... nawet nie poznał siostrzeńców. Był beznadziejny. Pójdźka faktycznie nie zasługiwała na takiego brata. Teraz dopiero poczuł, jak bardzo musiał ją zawieść. Fala łez i żalu znów przeszła przez jego ciało, wprawiając je w lekkie drgawki. Miał nadzieję, że Wilcze Serce nie ma go dość.
— D-dziękuję — miauknął w końcu, wlepiając wzrok w punkt gdzieś za łysym. — D-dziękuję, że mi o tym p-powiedziałeś...
Wilcze Serce poklepał go smutno po grzbiecie.
— Mnie... mnie też jej brakuje — zaczął kocur. — Żałuję tego, co się stało...
Żywica kiwnął łbem i odsunął się od zastępcy. Nie chciał by ten zaraz był cały mokry od jego łez i smarków.
— A-a... a któreś j-jest c-chociaż d-do niej podobne? — zapytał Żywiczna Mordka niespodziewanie.
Miał nadzieję, że kiedyś będzie dane mu poznać siostrzeńców. Wilcze Serce uśmiechnął się słabo.
— Bardziej jeden do ciebie — mruknął, podchodząc do rzeki. — Żegnaj Żywiczna Mordko
Wojownik patrzył smutno, jak Wilcze Serce wchodzi do rzeki.
Czy tak właśnie miała zakończyć się ich znajomość?
Śmiercią Pójdźki?
Kotka na pewno by tego nie chciała.
— C-czekaj — miauknął nieoczekiwanie Żywica, podbiegając do kocura.
Ten zaskoczony zatrzymał się. Wojownik nieco nieśmiało jeszcze raz się do niego przytulił się.
— W-wilcze S-serce... B-bardzo się cieszę, ż-że moja m-mama cię p-poznała... myślę... m-myślę, że b-była z tobą szczęśliwa... i... i ja b-bym wolał, żebyś t-to ty był moim tatą — miauknął speszony. — N-na pewno Pójdźkowy Sen c-cieszyła się, że m-miała takiego tatę jak ty... — urwał, wlepiając wzrok w kocura.
<Wilczy?>
Boże, jacy oni kochani są <3 :')
OdpowiedzUsuńAwww, aż się wzruszyłam >.<
OdpowiedzUsuńAwww
OdpowiedzUsuńJejku Żywica buba😭💙
OdpowiedzUsuń