Naburmuszona wpatrywała się w częściowo spalony pysk Leśnego Pożaru, który spoglądał w ciszy na swoje kocie, po czym jak gdyby nic oddalił się zostawiających Lwią Łapę sama w obozie. Pragnęła wręcz krzyknąć za ojcem, by wrócił i spędził z nimi odrobinę czasu, jednak postać rudego z każdą chwilą coraz bardziej oddalała się od obozu. Lew za to nie ruszyła się z miejsca.
Czuła się upokorzona, przez własnego ojca, który zignorował jej prośbę i jak gdyby nic udał się do Jeleniego Puchu. Zaakceptowała to co łączyło kocury, jednak czuła zazdrość o syna zmarłej liderki, czy też czas który mu ojciec poświęcał. Przełknęła gulę, po czym z uniesioną głową zerknęła na parę kotów, które jej się przyglądało. Nie umknęło jej to, że dwójka starszych kotów o umaszczeniu innym niż rudy spogląda na nią i coś pomiędzy sobą szepta, a na ich pyskach gości drwiący uśmiech.
Wyglądała tak jakby ją to nie ruszyło, lecz w głębi serca jak najszybciej chciała znaleźć samotny kąt, w którym będzie mogła pobyć. I tam też móc dać upust złości na gorsze koty, które jak nic miały teraz z niej ubaw.
Przyjedzie czas, gdy ona otwarcie będzie mogła z nich tak drwić.
Już miała udać się do legowiska uczniów, gdy jej wzrok padł na wychylającą się z legowiska wojowników Płonącą Pożogę. Wiedziała co stało się jej ciotce i bardzo współczuła, że taki los ją właśnie spotkał. Tak jak i w przypadku Słonecznej Łapu, tyle łapy ciotki były niesprawne i ruda musiała podciągać się na przednich, a tylnie bezwładnie za sobą ciągnęła. Tylko, że Płonącej Pożodze współczuła, a uczennicy medyka nie.
Owcza Pierś, wojownik który niegdyś zakłócał spokój kociąt Zięby, gdy te przebywały w kociarni, zbliżył się do wojowniczki z ofertą pomocy, ta jednak fuknęła na niego przeganiając czym prędzej chcącego pomóc kocura.
Widok jak ruda przegania białasa sprawił, że serce pregowanej od razu zaczęło szybciej bić i cała energia wróciła do jej małego ciałka. Cieszyła się, że ciotka nie była kimś kto by chciał korzystacie z pomocy plebsu, nawet w stanie w jakim była. To pokazywało, że Płonąca Pożoga jest silną kotkom, godną bycia członkiem ich rodziny.
— Dzień dobry ciociu — podjęła, gdy skierowała swe kroki w jej kierunku z wysoko uniesionym ogonem ku górze. Od razu znalazła się u jej boku, tak jakby chcąc dać jej znać bez słów, że pomoże jej w przmiesczeniu się tam, gdzie potrzeba, nie chcąc by starsza brudziła swe futro przez to, że musiała się czołgać — Czy jest coś w czym mogłabym ci dzisiaj pomóc? — podjęła, nie chciała robić czegoś wbrew kotce. Miała również nadzieję, że ciotka nie pomyśli o tym, że Lwia Łapa ma ją za słaba istotę potrzebującej współczucia klanowiczów, po prostu chciała spędzić czas z kimś z rodziny, tym razem kimś innym niż mama czy rodzeństwo, i kimś kto oczywiście jest rudy i ma podobne poglądy co Lew
<Ciocia?>
[468 słów]
[Przyznano 9%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz