— Hej. Co robisz? Mogę z tobą? Proszę... — Kocica odwróciła się, aby zobaczyć... Cóż, niespecjalnie dużą, czekoladową kulkę z futrem przypominającym owieczkę. Córka Iglastego Krzewu spojrzała na nią, trochę zbita z tropu. Ona? Z nią?
— Pobrudzisz sobie łapy, pokurczu. To zabawa dla dużych — rzuciła, wracając do tego, co robiła. Oczywiście, nie na długo. Okazuje się, że małe, miękkie kotki potrafią być całkiem uparte.
— Oj, ale proszę. Na pewno jakoś pomogę. Co robisz? — dociekała. Gorzka spojrzała na koteczkę, a potem na wyjście, po czym wydała z siebie ciche westchnienie. A, co jej tam.
— Zastawiam pułapkę — oznajmiła, uśmiechając się z satysfakcją — pierwszy kot, jaki tutaj wejdzie, poślizgnie się na tym wszystkim. Fajnie, co? — rzuciła, wyraźnie dumna z siebie. Córka Koziej Nóżki spojrzała na wejście, troszkę niepewnie.
— A jeśli zrobi sobie krzywdę? — zapytała. Gorzka przewróciła niebieskimi oczami, słysząc to jakże idiotyczne zwątpienie w superowość jej planu. Ech, kociaki...
— I widzisz? Dlatego to nie zabawa dla ciebie. Za bardzo się martwisz, mięczaku. Wracaj do rodzeństwa i daj mi działać — rzuciła, powracając do swojego zajęcia. Chwyciła w pyszczek kolejny listek i ułożyła go na pozostałych, gdy zobaczyła, że młodsza robi to samo. Zmrużyła oczy, zbita z tropu. — Co robisz? — mruknęła podejrzliwie. Perła zaśmiała się, słysząc to.
— Pokazuję ci, że umiem się bawić. Chyba nie pękasz? — Czekoladowa spojrzała na nią figlarnie, a Gorzka uśmiechnęła się. Cóż, przynajmniej ten cały Koza ma fajne dzieci. Chociaż tyle. Obie kotki wróciły do układania liści. Gdy skończyły, usunęły się w bok kociarni.
— Iii... co teraz? — zapytała Perła, spoglądając na starszą koleżankę.
— Obserwujemy. Ale będzie odjazd! — Gorzka niemalże podskoczyła, jednak nikt się nie pojawił. Ani za chwilę. Ani za kolejną. Miały już znaleźć sobie inne zajęcie, kiedy usłyszały kroki, a nieszczęsna dusza weszła do kociarni, ślizgając się na zastawionych liściach i upadając na pysk. Gorzka i Perła poczęły dusić się ze śmiechu, kiedy do szylkretki dotarło, kto został jej ofiarą.
Nie dobrze. Bardzo nie dobrze.
— Gorzka! Co ty znowu wyprawiasz? Nie masz żadnych mądrzejszych zajęć? — Gęsie Pióro zdecydowanie nie wyglądała na zadowoloną, a nigdzie nie było tatusia, aby powiedział to swoje "spokojnie, kochanie, to tylko dzieci". Szylkretka chyba miała kłopoty.
< Perełko? uwu>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz