Meszek zakrztusił się własną śliną, słysząc słowa matki. ON NIE ZASŁUŻYŁ!? CO TO MAJĄ BYĆ ZA BREDNIE?! Pazurki zostały wysunięte, wściekły wzrok utkwił w rodzicielce zaś puchate, bardziej przypominające puch futro napuszył do granic możliwości, w efekcie czego wyglądał jak mała, puchata piłeczka. Z jego pyszczka wydostał się natomiast przeraźliwy pisk, jakby co najmniej obdzierano go ze skóry.
— JA CE! JA CE! JA CE! — piszczał, rzucając się na ziemię w kociarni i waląc łapkami o grunt. Przerażona Rosa skryła się za łapą Berberysowej Bryzy. Karmicielka natomiast jedyne, co robiła to siedziała i czekała, aż jej syn się uspokoi. Jedynie zmartwione spojrzenie dawało znać o emocjach, które kotłowały się w głowie kotki. Mech jednak nie przestawał. Ba! Wręcz przeciwnie, jego histeria wzrosła na sile. Wrzaski wypełniły kociarnię, powodując, że nawet kilkoro wojowników przybiegło sprawdzić, co się dzieje. Zdziwieni obserwowali jak maluch tarza się po ziemi, pokrywając swoje czyste futerko kurzem i brudem.
— Nie, Meszku. Nie zasłużyłeś — miauknęła Berberys, strofując syna, który usiadł na moment, biorąc głębszy oddech. Z oczy kocurka ciekły łzy, zaś zielonkawy glut zwisał z nosa, poruszając się w górę i w dół w zależności od tego, czy Mech właśnie pociągał nosem. Kocicy na widok syna krajało się serce, jednakże musiała być nieugięta, jeśli chciała wychować malca na porządnego kota i ona dobrze o tym wiedziała.
— T-TIO TATA FCALE NJE BIŁ BOHATEREM! CEMU GO NIJE MA S NAMI?! NJE KOCHA NAS! POSEDŁ SOBIE! TO NJE FER, SE SCAFIK I RESTA MJELI TATEM! — łzy spływały po puchatej mordce, tworząc mokre smugi. Ogon szylkretki uderzał o ziemię niebezpiecznie szybki i nerwowo.
— To nie tak Meszku, tata was bardzo mocno kocha — szepnęła, przyciągając do siebie Rosę i liżąc ją po łepku.
— TO CEMU GO NJE MA!? — kocurek nie dawał za wygraną, dalej drążąc temat.
Zamilkła, zaprzestając czyszczenia córki. Mech wpatrywał się w nią z nienawiścią w małych oczkach.
— On... wasz tata miał coś ważnego do zrobienia.
Kocurek prychnął rozeźlony. Komu chciała zamydlić oczy? Nie był głupi!
— NJE KLAM! TATA NAS PO PJOSTU NJE KOCHA! — wykrzyknął, rzucając się do wyjścia z histerycznym płaczem.
< Rosa? Wybacz gniota ;-; >
Aż mi się go szkoda zrobiło :(
OdpowiedzUsuń