Potrafił spędzać całą noc na polu. Było to proste, o ile nie natrafiło się na niefajne miejsce. Odgłosy czasem były przerażające. Pohukiwania sów (czasem się zdarzały ale były najgorsze), hałasy Potworów. Normalne dźwięki jak szczekanie psów zdawały się bardzo rzadkie oraz mrożące krew w żyłach. To wszystko… Było bardzo mroczne. Zazwyczaj szybko wracał. Dzisiaj również. Natrafił na szybko zbierających się Dwunożnych. Pakowali jedzenie i mieli już wyjść, gdyby nie on. Wsadzili go do łazienki i miał cały zmarnowany dzień. Leżał, jadł, drapał drapak. I tyle. Niczego fajnego, ciekawego. Wrócili jednak. Wypuścili. I było lepiej. Niestety, dzisiaj się dość mocno zaczął obijać. Dzisiaj był ten dzień, gdy Dwunożna nie chodziła to jakiegoś dziwnego miejsca a Dwunożny nie siedział przy świecącym pudełku. Byli dość radośni oprócz młodych. Ale zresztą to nie było ważne. Mógł wyjść. I to było fajne oraz dobre. To co najlepsze powinno być po prostu dla niego przeznaczone. Lubił rzeczy, które były całkiem spoko. A czy ta wyprawa była? Była dobra? Musiał się przekonać.
Na razie po prostu wędrował. Domostwa śmigały obok niego, kiedy biegł alejkami rozpędzony tak mocno, że nie mógł wyhamować na zakrętach. Wywijał czasem podczas takiej sytuacji fikołki, ale wolał o tym nie mówić. Było to dość wstydliwe. Bo takie wywalenie się na krzywy ryj, nie jest fajne, prawda? Powędrował jeszcze dalej, pozostawiając te przemyślenia za sobą. Nie lubił dłużej myśleć nad jedną sprawą, pragnął wędrować od jednej do drugiej.
Był rozkojarzony?
Był.
Był często głupi?
Był… Znaczy się, nie!
On był całkiem fajny. Nawet bardzo.
Skoczył na płot, ale wtem przez hałasy ulicy, przebiło się szczeknięcie psa. Jedno, a zaraz po nim wiele więcej. Syknął przerażony i uciekł tak szybko jak mógł. Przestraszył się tego stwora. Pies był duży, o dużo za duży. Miał wielkie kły, obrzydliwe zębiska… Tak wyglądał prawdziwy potwór. Niech tam te śmierdzące machiny tak nazywają, czemu psy to psy? ONE POWINNY BYĆ NAZYWANE POTWORAMI!!! Straszliwymi. Obok niego mieszkał jeden i omijał szerokim łukiem. Musiał takich omijać.
- Kim jesteś i co robisz na moim płocie?- rozległ się głos lekko wkurzonego kocura na dole. Spojrzał zaciekawiony. No tego to jeszcze nie widział. Było tu dużo kotów, lecz tego nie pamiętał.
- Uciekam przed psem! Ciebie by rozerwał na strzępy, bo tyłka byś nawet ze strachu nie ruszył!
- A kto to niby mówi! Przedstaw się a nie stój tam bezimienny kocie!
- Mówi…- zniżył głos do konspiracyjnego szeptu.- Felix Varian Bazooka Łopata Psiżujek Jabłkowski Lapierog Kaczyński aka Felek Wafelek Eklerek Kartofelek Koperek przydomek Simba Traktorek Aslan Pacypiś Kastrax! A ty niby kim jesteś? Nie znam cię z widzenia coś! Siedzisz w tym ogródku całymi dniami? Nigdzie nie chodzisz?
Na razie po prostu wędrował. Domostwa śmigały obok niego, kiedy biegł alejkami rozpędzony tak mocno, że nie mógł wyhamować na zakrętach. Wywijał czasem podczas takiej sytuacji fikołki, ale wolał o tym nie mówić. Było to dość wstydliwe. Bo takie wywalenie się na krzywy ryj, nie jest fajne, prawda? Powędrował jeszcze dalej, pozostawiając te przemyślenia za sobą. Nie lubił dłużej myśleć nad jedną sprawą, pragnął wędrować od jednej do drugiej.
Był rozkojarzony?
Był.
Był często głupi?
Był… Znaczy się, nie!
On był całkiem fajny. Nawet bardzo.
Skoczył na płot, ale wtem przez hałasy ulicy, przebiło się szczeknięcie psa. Jedno, a zaraz po nim wiele więcej. Syknął przerażony i uciekł tak szybko jak mógł. Przestraszył się tego stwora. Pies był duży, o dużo za duży. Miał wielkie kły, obrzydliwe zębiska… Tak wyglądał prawdziwy potwór. Niech tam te śmierdzące machiny tak nazywają, czemu psy to psy? ONE POWINNY BYĆ NAZYWANE POTWORAMI!!! Straszliwymi. Obok niego mieszkał jeden i omijał szerokim łukiem. Musiał takich omijać.
- Kim jesteś i co robisz na moim płocie?- rozległ się głos lekko wkurzonego kocura na dole. Spojrzał zaciekawiony. No tego to jeszcze nie widział. Było tu dużo kotów, lecz tego nie pamiętał.
- Uciekam przed psem! Ciebie by rozerwał na strzępy, bo tyłka byś nawet ze strachu nie ruszył!
- A kto to niby mówi! Przedstaw się a nie stój tam bezimienny kocie!
- Mówi…- zniżył głos do konspiracyjnego szeptu.- Felix Varian Bazooka Łopata Psiżujek Jabłkowski Lapierog Kaczyński aka Felek Wafelek Eklerek Kartofelek Koperek przydomek Simba Traktorek Aslan Pacypiś Kastrax! A ty niby kim jesteś? Nie znam cię z widzenia coś! Siedzisz w tym ogródku całymi dniami? Nigdzie nie chodzisz?
<Loki?>
Czemu felix ma [...]
OdpowiedzUsuńSpójrz na jego formularz XD
UsuńAha ok
Usuń