Czarna kotka nastroszyła swoje krótkie futro. Zignorowała sam fakt, że ta durna śmieciara nazwała ją "nierudym kociakiem". Nie zamierzała łatwo ustępować w sprawie jej rodziny. Oczywiście sam fakt, iż jej rodzice mogli być mordercami nieco ją satysfakcjonował. Jeśli to oni, to świetnie dali w kość rudzielcom. Ale żadna strona nie była wyłącznie biała - co, jeśli ten piaskowy demon postanowi zamordować ich w odwecie, albo zrobić coś jeszcze gorszego? Nie mogła o tym myśleć, a już tym bardziej słuchać absurdów i zarzuceń, że jej rodzina mogła mieć coś wspólnego z takim plugastwem.
- I naprawdę sądzisz, że powiedziałabym ci cokolwiek? - Prychnęła Pyskatka z irytacją. Niech tylko spróbuje podejść zbyt blisko! - Może sama ruszysz swój szanowny rudy zad, by spytać moją rodzinę, co robi przez całą cholerną dobę? Rodzice nic mi nie mówili! Masz czelność w ogóle zarzucać coś takiego?
Córka Świerszczowego Skoku wiedziała, że była okropna w kłamaniu. Przekonała się o tym przy Jastrzębim Cieniu. Może to ona była mało przekonująca, albo to on nadzwyczajnie spostrzegawczy. Ale akurat to kłamstwo nie było na wysokim poziomie. Znała parę kontaktów wśród swojej rodziny i... tyle. Rodzice rzeczywiście nic jej nie mówili, a Glina jedyne co robi, to łazi za Zajęczym Nosem. Ostre spojrzenie Pokręconego Łba i obok skupienie Jałowej Łapy zmusiło ją do głębszego zastanowienia.
- Nie wierze, że twój idiotyczny brat niczego ci nie powiedział - Warknęła nagle Splątane Futro z wymownym tonem, który wyraźnie sugerował, że jej cierpliwość się kończy.
- I o to chodzi, wronia strawo - Warknęła czarna. - Gdyby cokolwiek wiedział, już dawno by mi to wypaplał! Wiem tylko tyle, że moja matka nie lubiła Miodowego Obłoku, jak połowa kotów na tym durnym świecie!
Pazury szylkretki lekko się wysunęły, ale ta zdołała się opanować. I bardzo dobrze. Pyskatka nie lubiła Pokręconego Łba, ale nie miała zamiaru przypłacić kolejnymi dodatkowymi księżycami w żłobku z durnowatym imieniem czy utratą klanu. Córka Świerszczowego Skoku odwróciła się ze zjeżoną sierścią i bijącym na boki ogonem. Gdy przechodziła koło sterty, rudy idiota, zwany również jako Wiewiórczy Pazur, zgromił ją spojrzeniem i odprowadzał nim do samego końca, zanim powróciła do żłobka. Tylko na chwilę, by zgarnąć Borówkową Mordkę. Wszyscy patrzyli się na Pyskatkę jak na idiotkę, gdy chodziła sama. Szczególnie przydupasy Piaskowej Gwiazdy.
Koło legowiska wojowników dostrzegła Zajęczego Nosa. Biały wojownik lizał swoje futro, a zielone oczy spoczęły na czarnej, gdy ta podeszła bliżej. Może się czegoś dowie. Od tego przygłupa ciężko wydobyć cenne informacje, bo zawsze gada bzdurstwa i żadnych konkretów.
- Jakie masz relacje ze Świerszczowym Skokiem? - Zapytała wprost, bez zbędnych miłych słówek i innych idiotyzmów. Wiedziała, że być może Zajęczy Nos zna bliżej jej tatę, bądź przynajmniej utrzymuje z nim kontakt.
- Pytasz, bo jest twoim tatą? To nie tak, że chcę ci go zabrać! Naprawdę! Nie chcę kłopotów... ale... trochę głupio mi się przyznawać przed tobą, no bo jesteście rodzeństwem... I obiecaj, że mu nie powiesz! Bo... p...podoba mi się Glinka i no wiesz... Próbuję się jakoś zaprzyjaźnić z waszym ojcem, tak gdyby była jakaś szansa na to, że Glinka też mnie lubi. Rozumiesz, chcę pokazać, że jestem dobrym kandydatem na zięcia! Tylko nie myśl, że to jedyny powód, dla którego z nim rozmawiam! Świerszczowy Skok jest naprawdę fajny i... rozumiesz jak jest. Tylko jeszcze raz, proszę cię, nie mów Glinie o niczym, co tu usłyszałaś! Nie jestem jeszcze gotowy, a chciałbym mu to powiedzieć w jakiś wspaniały, godny jego sposób.
Kiwnęła głową. Obietnicy oczywiście zamierzała dotrzymać. Denerwowało ją jednak to, że Zajęczy Nos postanowił rozwodzić się nad swoimi romansami. Przecież już od księżyców widziała, jak ślini się do jej brata! Nie chciała być szwagierką takiego głąba, ale Zajęczy Nos koniec końców nie był taki zły. Przynajmniej czegoś się od niego dowiedziała. On i jej ojciec się lubią. Może nawet przyjaźnią? Że też Glinie zachciało się romansować...
O dziwo, podziękowała za odpowiedź i odeszła od wojownika. Dalej myślała, co powiedzieć swoim wspólnikom. Mówić o Zajęczym Nosie? Nie mówić? Strzepnęła ogonem. Zbyt duży nadmiar myśli sprawiał, że bardziej się denerwowała.
**
No i świetnie. Glina wylądował w legowisku medyka. Kotka odwiedziła go raz, pytając się, co u diabli zrobił, że Piaskowa Gwiazda tak go staranowała. Ta kremowa idiotka doszczętnie zbzikowała. Że miała w ogóle czelność zbliżyć się do jej rodziny... Powinna za to przypłacić. Gdyby Pyskatka mogła, chętnie oberwałaby jej ogon i patrzyła, jak traci równowagę. Przywódczyni ewidentnie zaczynała świrować. Przez własne widzi mi się atakowała przypadkowe koty! Czarna była pewna, że gdyby Rozżarzony Płomień, Wiewiórczy Pazur czy inne tego typu głąby zrobiłyby to samo, miałaby to kompletnie gdzieś. A co by się stało, gdyby zrobił to nierudy kot? Pyskatka prychnęła. Klanu Burzy w tym okresie nie można było nawet nazwać klanem.
Nie miała jednak czasu na przeklinanie w duchu niedoli brata i głupoty liderki. Gliniane Ucho, mimo wszystko był przecież wojownikiem i potrafił sobie poradzić, a na nią czekała dwójka wspólników. Jedna ułomna agresorka i drugi zdesperowany dzieciak. Pyskatka powoli - Nie ukrywała, że jej się nie spieszyło - dążyła do odosobnionej części obozu, gdzie zwykli się spotykać. Miała nadzieję, że tym razem Splątana Mysia Strawa i Kałowa Łapa nie będą naciskać na jej rodzinę. Nie miała zamiaru do tego wracać. Splątane Futro stukała łapą o ziemię ze zniecierpliwieniem, a ten drugi wyglądał, jakby miał ochotę coś jej zrobić. Doszła do wniosku, że mogłaby się teraz wycofać i poczekać, aż któreś się na siebie rzuci, ale koniec końców i tak dołączyła do tej specyficznej dwójki. Wymierzyła ostre spojrzenie Pokręconemu Łbowi, zanim odważyła się odezwać. Czarna nie miała zamiaru odpowiadać na złośliwe komentarze, prowokacje, zaczepki i kolejne zarzuty w stronę jej korzeni.
- Nie z tobą rozmawiam - Warknęła czarna do Splątanego Futra i odwróciła się do Jałowej Łapy. - A ty, czego się ostatnio dowiedziałeś, dzieciaku? Każda informacja jest równie cenna.
<Jałowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz