Drobna nie miała zbyt dużo roboty, od kiedy przyszła na ten wątpliwie piękny świat. Jakoś bardzo dużo czasu od tamtego momentu nie minęło, a kotka już wyczekiwała czasu kiedy będzie mogła zostać uczniem. Od kiedy otworzyła niebieskie oczy, w większości, mijające dnie spędzała na odkrywaniu żłobka, wpychając różowy nosek w każdą dziurę i szczelinę, jaką dała radę znaleźć. Dobrą rozrywką też była ganianie, nawet jeśli dość nieporadnie, za kulką mchu. Resztę dnia zwykle przesypiała skulona w ciepłym futrze swojej mamy, niechętnie poddając się myciu szorstkim językiem, które zostawiało futerko niebieskiej kotki sterczące we wszystkie strony świata, a ją samą wyglądającą jakby potraktował ją piorun.
***
Ten konkretny dzień nie był jakiś bardzo szczególny, obudziła się dość wcześnie, słysząc szmery przemieszczających się kotów i rozmowy towarzyszące wyruszającemu patrolowi oraz mentorom z uczniami zmierzającymi na szkolenie. Jedynie przekręciła się na drugi bok, wyciągając krótkie łapki i ziewając głęboko.
Jednak na przekór jej zachciankom, sen nie przychodził pomimo najszczerszych chęci koteczki, by powrócić do tej bardzo przyjemnej czynności. Drobna otworzyła jasne ślepka i przeturlała się na brzuch, pomału zbierając się na swoje białe łapki. Przeciągnęła się błogo i ponownie otworzyła pyszczek, by ziewnąć. Leniwie ruszyła, oszczędzając słabą tylną łapkę, w stronę prowadzącą na zewnątrz żłobka. Usiadła tuż przy wyjściu, pamiętając, że mama nie lubiła, jak się oddalała bez jej wcześniejszej wiedzy i nadstawiła uszka, mając nadzieję wyłapać jakieś ciekawsze kawałki z toczących się porannych konwersacji. Rozświetlona Skóra razem ze Stokrotkową Pieśnią oraz Pokrzywowymi Zaroślami trochę ociężale, jeszcze ze snem na powiekach szli do wyjścia z obozu, zmierzając na wcześniej wspomniany patrol, tu niestety Drobna nie mogła nic podsłuchać, z winy szumiącego wodospadu, który zagłuszał każde słowo, które padało z pysków wojowników.
— No nieeee… — mruknęła pod nosem, z lekkim zawiedzeniem podążając wzrokiem za sylwetkami trzech kotów, dopóki te nie zniknęły z pola widzenia. Powiodła wzrokiem z powrotem do centrum obozu, ale nic zbytnio ciekawego nie rzuciło jej się w oczy, wojownicy siedzieli w swoich grupach, medyczki krzątały w ich legowisku, ktoś coś robił, ktoś coś naprawiał, przynosił i zanosił. Zwykła codzienna rutyna, nic nowego. Drobna westchnęła z żałością, lubiła plotki, nie żeby przekazywać je dalej, ale dlatego, że była koszmarnie ciekawa świata poza żłobkiem, a przez jej słabą łapkę i ogólnie krótkie nóżki jakiekolwiek dalsze spacery były strasznie męczące. Wstała i zawróciła, kierując ciche kroki w stronę dalej śpiącej rodzicielki.
Jednak ruch nieopodal przerwał jej krótki powrót, starsza czarna kotka podeszła bliżej z łagodnym, choć w miarę zaciekawionym wyrazem pyska. Czarna była jedną z trójki pozostałych kociaków w żłobku, oprócz Drobnej i jej rodzeństwa. Do tej pory nie miała zbytniej styczności z nimi, lekko bojąc się o tyle większych kotów, ale nie dała po sobie poznać. Kiedy jej niespodziewana towarzyszka przywitała się z nią cicho, niebieska kotka zdobyła się na malutki uśmiech.
— Ja mam na imię Drobna — miauknęła równie cicho, nie chcąc zbudzić nikogo w żłobku.
— Bardzo chętnie pobawię się z tobą i możemy zostać koleżankami! — rzekła już trochę bardziej pewnie, niebieskie oczy wpatrywały się radośnie w starszą już koleżankę. — Co lubisz robić? Jak lubisz się bawić? Ja lubię za kulką mchu biegać! Albo piórkiem, albo czymkolwiek innym co można gonić!... Można też coś innego porobić!
<Psotka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz