Kocur powoli zaczął wracać do siebie. Dni przestały być takie szare i smutne, powolnie wypełniały się szczęściem. Mimo wszystko nadal nie był w tak dobrym stanie psychicznym jak kiedyś, prawdopodobnie nigdy nie będzie. Regularnie zaczął chodzić na treningi z Różaną Łapą. Córka wykazywała ostatnimi czasy większe zaangażowanie niż kiedykolwiek, może też ze względu na podejście ojca. Spędzali razem dużo czasu nie tylko na nauce, ale i na zabawie. Borsuk cieszył się, że jego drugie szczęście, Biegnąca Łapa, nadal żyje i ma się dobrze. Po ostatnim ataku mogło skończyć się to tragicznie, na szczęście wszystko było w porządku. Jedynie została ostatnia rzecz do naprawy, relacje z partnerką. Były okropne. Jednak zastępca nie miał siły ich naprawiać, szczególnie teraz.
Minął księżyc od polepszenia się stanu kocura. Borsuczy Goniec wyszedł ze swego legowiska przeciągając się na wejściu. Powiew chłodnego powietrza przyniósł za sobą wspomnienie o tym, że nadchodzi Pora Nagich Drzew. Point zeskoczył na środek obozu, szybko złapał Srebrny Deszcz.
- Poprowadzisz dzisiejszy poranny patrol wraz z Łososiowym Pyskiem oraz Burzowym Kwiatem. Przekaż Wierzbowemu Nosowi, że idzie na popołudniowy patrol z Motylim Skrzydłem i Szepczącym Wiatrem. Ja zajmę się nocnym. Zapamiętasz?
- Jasne, nie ma sprawy- odpowiedział mu kot przeciągając językiem po łapie. Borsuczy Goniec posłał mu uśmiech po czym skierował się do wyjścia, chciał iść na polowanie. Akurat po drodze spotkał swą szylkretową córkę której przekazał, że ma wyjść na popołudniowy patrol. Przyjęła to z ochotą kierując się w stronę stosu ze zwierzyną. Nagle obok kocura pojawiła się srebrna postać partnerki. Milcząca Gwiazda spojrzała na łapy po czym zapytała:
- Mogę wybrać się z tobą na polowanie?
Borsuk zdziwił się jej tonem, był przyjazny i spokojny, zupełnie inny niż ten który słyszał od kilku tygodni. Kiwnął głową na znak, że się zgadza. Widząc Płonący Grzbiet który akurat wychodził z legowiska przywołał go skinieniem głowy. Kocur ruszył w jego kierunku zatrzymując się tuż obok.
- Tak?
- Wraz z liderką wychodzimy na polowanie. W razie czego, szukaj nas nieopodal Wielkiej Polany, dobrze?
Płomienny kot odpowiedział jedynie cichym mruknięciem po czym się oddalił. Borsuczy Goniec zwrócił się w kierunku wyjścia, za nim poszła jego partnerka. Przycisnęła się do jego boku mrucząc nieśmiało.
- Dobry z ciebie zastępca, umiesz zarządzać klanem...
- Przestań, robię tylko to co do mnie należy- zaśmiał się kocur. Znowu czuł jej bliskość, miarowy oddech kotki uspokajał go. Mimo to nadal czuł lekką urazę, nie mógł zapomnieć wszystkich kłótni.
Dalsza droga przebiegła im w ciszy, gdy znaleźli się na polanie każde poszło łowić na własną rękę. Borsuczy Goniec zanurzył się w wysokiej trawie. Do jego nozdrzy dochodziło ciepłe powietrze zmieszane z zapachem kłosów. Po chwili wyczuł ofiarę. Wytropił ją po czym zbliżył się na tyle aby zaatakować. Wysoka trawa utrudniała skok, lecz dla niego nie była to wielka przeszkoda. Wybił się nisko nurkując wprost na nornicę. Zwierzątko nie ogarnęło nawet kiedy zostało zaatakowane, po chwili już nie żyło. Borsuk uniósł swoją zdobycz rozglądając się za swoją partnerką. Ujrzał srebrną głowę wyłaniającą się z zarośli. Kotka trzymała w pysku mysz. Spostrzegając kocura uśmiechnęła się promiennie.
Po zakończonych łowach wracali obok siebie do obozu. Liderka znowu przycisnęła się do boku partnera. Ten niewzruszony szedł dalej. Nagle Milcząca Gwiazda zatrzymała się kładąc na ziemi pożywienie.
- Możemy porozmawiać? Tu i teraz.
- A o czym?- zapytał point odwracając łeb. Ułożył zwierzątka pod łapami spoglądając na partnerkę. Srebrzysta kotka przełknęła ślinę po czym zaczęła:
- O nas. Źle się dzieje. Czy...czy ty już mnie nie kochasz?
Borsuczy Goniec poczuł dotkliwe ukłucie w jego sercu, nie sądził, że kłótnie doprowadził do tego, że jego własna miłość wątpiła w uczucie jakim ją darzył. Jednak coś w jego głowie dawało mu znak, że to co było między nimi się wypaliło. Kocur próbował to sobie wytłumaczyć tym, że nie są już aż tak blisko i, że powrót do dawnego stanu rzeczy to zmieni.
- Kocham, to, że ostatnio się kłócimy nic nie znaczy. Wiem, że ciebie to boli, mnie także, ale musisz zrozumieć, że miałem bardzo ciężki czas, ty pewnie też...lecz nawet nie przyszłaś mnie pocieszyć, przytulić, zapytać jak się mam. A śmierć Promyka, jakby kompletnie cię nie ruszyła. Nie znam prawdy więc chciałbym ją usłyszeć, nie kłóćmy się jednak teraz. Nie ma o co.
<<Milczka? gniot ;-;>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz