Przed ucieczką Zaćmionego Horyzontu
Usiadł wygodnie w miejscu, które wyznaczyła mu siostra i spojrzał na jej długie futro, które zasłaniało jej oczy.
– Oczywiście, nie mam nic przeciwko podzielić się z tobą językami. Szczerze przyda mi się chwila wytchnienia – odpowiedział zgodnie z prawdą.
Nie umiał oderwać wzroku od jej grzywki.
– Zaćmiony Horyzoncie, czy ty w ogóle widzisz coś na oczy? – spytał się, próbując nie zaśmiać się głośno.
Swoją łapą odgarnął jej rudą grzywkę z pyska i przytrzymał je, by dokładnie zobaczyć jej żółte oczy.
"Ah tak.. Żółte oczy, takie, jakie mam ja. Choćby chciała, nie jest w stanie zaprzeczyć, że jesteśmy rodzeństwem." – Na jego pysku pojawił się ciepły uśmiech.
– Hah, oczywiście braciszku, że ja wszystko widzę. – Zaćmiony Horyzont zarzuciła swoją grzywą, jednak po chwili ta spadła z powrotem na jej pysk, zasłaniając jej tym oczy. – Jednak nie obraziłabym się, jakbyś zechciał mi trochę skrócić moją grzywkę.
– Zobaczymy, co da się z tym zrobić siostrzyczko. – Zacmokał i z powrotem dotknął łapą jej grzywki. Sprawdził dokładnie, jak grube są jej włosy i chwilę się zastanowił – Jeśli ci to nie przeszkadza, mógłbym ją skrócić oraz przerzedzić, tylko muszę dokładnie naostrzyć pazury…
– Chcesz mnie zabić? – zaśmiała się jego siostra i skinięciem głowy pozwoliła mu przyszykować się do zabiegu.
– Weź sobie coś do jedzenia, a ja się przyszykuję.
Poszedł do najbliższego drzewa i oderwał kawałek kory, po czym wrócił do Zaćmionego Horyzontu, która właśnie zaczynała jeść piszczkę. Kiedy tamta zajadała się smacznie wyglądającą myszą, tak on ostrzył swoje pazury o kawałek kory, który przywlókł ze sobą. Niedługo po tym, kiedy siostra skończyła swój posiłek, on zabrał się za przycinanie jej grzywki. Przeczesywał pazurami długie włosy kotki, dzięki czemu przerzedzał grzywkę.
– Koniec! – zamruczał, sprzątając wycięte rude kłaki, które zaraz rozpierzchłyby się po całym obozie.
Będzie musiał je zanieść na śmietnisko i zakopać, by nikt później nie narzekał na pałętające się futro jego siostry. Jeszcze zbesztaliby ich za śmiecenie.
– Co sądzisz? Widzisz coś? Niestety nie mogłem do końca ci ich skrócić, jedynie przerzedzić, tak byś widziała świat dookoła.
Ruda wojowniczka wstał i ułożyła swoją grzywkę, po czym skinęła mu głową, a na jej pysku pojawił się szeroki uśmiech.
– Jest wspaniale! – odetchnęła Zaćmiony Horyzont – Już się bałam, że będę łysa!
Zaśmiała się tamta i szturchnęła go swoim barem, tak że ten o mały włos nie wyplułby płuc.
– Cieszę się, że ci się podoba – mruknął, przyprowadzając swoją sierść do porządku.
Resztę dnia spędzili razem, rozmawiając na różne tematy, związane z patrolami, jak idzie progres Wilgowej Łapie oraz nad Gwiazdnicową Łapą, która nadal nie została mianowana na wojowniczkę. Mglisty Sen bardzo miło spędził ten czas razem z siostrą, w szczególności, że nazajutrz znów tylko mijali się tylko w obozie, gdyż obowiązki nie pozwalały całemu rodzeństwu spędzania ze sobą czasu.
Do obozu wszedł patrol Lodowego Omenu wraz z Jaskółczym Zielem oraz Bladym Licem, a ślad po jego siostrze, jak nie było, tak nie ma. Mglisty Sen siedział blisko Gwiazdnicowej Łapy i wysłuchiwał przemówienia Nikłej Gwiazdy, który przekazał wszystkim, co zobaczył patrol.
Kocur mógł przysiąc, że czuł szybkie bicie serca swojej szylkretowej siostry, która z niedowierzaniem wpatrywała się w przywódcę Klanu Wilka, jakby tamten miał się zaśmiać i powiedzieć, że to wszystko był tylko żart i że Zaćmiony Horyzont zaraz wyjdzie zza pierwszego lepszego drzewa, żeby pocieszyć ich oboje. Jednak tak się nie stanie i to cała jego rodzina wiedziała, jak i pozostałe Wilczaki. Każdy zdołał poznać doskonale charakter rudej wojowniczki, by wiedzieć, że nie było to jej typowe zachowanie. Sam nie był w stanie uwierzyć, gdzie Zaćmiony Horyzont dawała mu znać o samowolnej ucieczce z Klanu Wilka.
Brukselkowa Zadra wycierała swoim ogonem łzy łkającej Wrotyczowej Szramie, Piołunowy Dym ze zmieszaniem ruszał wąsami, a Jarzębinowy Żar przerażona kurczyła się pod jego wzrokiem.
"Co teraz zrobimy?" – Przełknął ciężko ślinę.
Poczuł, jak na jego barki spada ciężar planowanej ucieczki i potencjalne stracone życia uczestników tej eskapady. Nie chciał, żeby ktokolwiek ucierpiał, nie chciał tracić kolejnego mu bliskiego kota. Czy powinien uważać Zaćmiony Horyzont za straconą? Tak, pozostawiła go oraz Gwiazdnicową Łapę, o którą tak zawsze bardzo chciała dbać na rzecz czego? Właśnie… Nie wiedział dlaczego. Co lub kto był dla niej ważniejszy niż jej własna rodzina?
– Gwiazdnicowa Łapo? – Dotknął nosem jej ucha – Może pójdziemy do Jarzębinowego Żaru po mak dla ciebie i pójdź spać… Jaskółcze Ziele nie zabierze cię dzisiaj na trening… Musisz odpocząć.
Skierował się ze swoją siostrą do legowiska medyka, kiedy tłum zaczął się rozchodzić. Chciał jej jakoś doradzić, żeby się nie smuciła, by uwierzyła, że Zaćmiony Horyzont jeszcze wróci lub nie miała niczego złego na myśli i że wcale ich nie zostawiła, jak to zrobiła Makowiec – ich matka. Tylko właśnie, ich siostra zrobiła dokładnie to samo… W takim razie, czy oni w ogóle znali Zaćmiony Horyzont? Czy ta ruda wojowniczka kiedyś ich kochała? Jakby jej zależało na nich, to raczej nie zniknęłaby z Klanu Wilka bez śladu?
"Siostro, jestem naprawdę tobą zawiedziony…" – pomyślał, przenosząc swój wzrok ku wyjściu z obozu, jakby zaraz miała się w nim pojawić owa Zaćmiony Horyzont.
– Oczywiście, nie mam nic przeciwko podzielić się z tobą językami. Szczerze przyda mi się chwila wytchnienia – odpowiedział zgodnie z prawdą.
Nie umiał oderwać wzroku od jej grzywki.
– Zaćmiony Horyzoncie, czy ty w ogóle widzisz coś na oczy? – spytał się, próbując nie zaśmiać się głośno.
Swoją łapą odgarnął jej rudą grzywkę z pyska i przytrzymał je, by dokładnie zobaczyć jej żółte oczy.
"Ah tak.. Żółte oczy, takie, jakie mam ja. Choćby chciała, nie jest w stanie zaprzeczyć, że jesteśmy rodzeństwem." – Na jego pysku pojawił się ciepły uśmiech.
– Hah, oczywiście braciszku, że ja wszystko widzę. – Zaćmiony Horyzont zarzuciła swoją grzywą, jednak po chwili ta spadła z powrotem na jej pysk, zasłaniając jej tym oczy. – Jednak nie obraziłabym się, jakbyś zechciał mi trochę skrócić moją grzywkę.
– Zobaczymy, co da się z tym zrobić siostrzyczko. – Zacmokał i z powrotem dotknął łapą jej grzywki. Sprawdził dokładnie, jak grube są jej włosy i chwilę się zastanowił – Jeśli ci to nie przeszkadza, mógłbym ją skrócić oraz przerzedzić, tylko muszę dokładnie naostrzyć pazury…
– Chcesz mnie zabić? – zaśmiała się jego siostra i skinięciem głowy pozwoliła mu przyszykować się do zabiegu.
– Weź sobie coś do jedzenia, a ja się przyszykuję.
Poszedł do najbliższego drzewa i oderwał kawałek kory, po czym wrócił do Zaćmionego Horyzontu, która właśnie zaczynała jeść piszczkę. Kiedy tamta zajadała się smacznie wyglądającą myszą, tak on ostrzył swoje pazury o kawałek kory, który przywlókł ze sobą. Niedługo po tym, kiedy siostra skończyła swój posiłek, on zabrał się za przycinanie jej grzywki. Przeczesywał pazurami długie włosy kotki, dzięki czemu przerzedzał grzywkę.
– Koniec! – zamruczał, sprzątając wycięte rude kłaki, które zaraz rozpierzchłyby się po całym obozie.
Będzie musiał je zanieść na śmietnisko i zakopać, by nikt później nie narzekał na pałętające się futro jego siostry. Jeszcze zbesztaliby ich za śmiecenie.
– Co sądzisz? Widzisz coś? Niestety nie mogłem do końca ci ich skrócić, jedynie przerzedzić, tak byś widziała świat dookoła.
Ruda wojowniczka wstał i ułożyła swoją grzywkę, po czym skinęła mu głową, a na jej pysku pojawił się szeroki uśmiech.
– Jest wspaniale! – odetchnęła Zaćmiony Horyzont – Już się bałam, że będę łysa!
Zaśmiała się tamta i szturchnęła go swoim barem, tak że ten o mały włos nie wyplułby płuc.
– Cieszę się, że ci się podoba – mruknął, przyprowadzając swoją sierść do porządku.
Resztę dnia spędzili razem, rozmawiając na różne tematy, związane z patrolami, jak idzie progres Wilgowej Łapie oraz nad Gwiazdnicową Łapą, która nadal nie została mianowana na wojowniczkę. Mglisty Sen bardzo miło spędził ten czas razem z siostrą, w szczególności, że nazajutrz znów tylko mijali się tylko w obozie, gdyż obowiązki nie pozwalały całemu rodzeństwu spędzania ze sobą czasu.
Teraźniejszość
Do obozu wszedł patrol Lodowego Omenu wraz z Jaskółczym Zielem oraz Bladym Licem, a ślad po jego siostrze, jak nie było, tak nie ma. Mglisty Sen siedział blisko Gwiazdnicowej Łapy i wysłuchiwał przemówienia Nikłej Gwiazdy, który przekazał wszystkim, co zobaczył patrol.
Kocur mógł przysiąc, że czuł szybkie bicie serca swojej szylkretowej siostry, która z niedowierzaniem wpatrywała się w przywódcę Klanu Wilka, jakby tamten miał się zaśmiać i powiedzieć, że to wszystko był tylko żart i że Zaćmiony Horyzont zaraz wyjdzie zza pierwszego lepszego drzewa, żeby pocieszyć ich oboje. Jednak tak się nie stanie i to cała jego rodzina wiedziała, jak i pozostałe Wilczaki. Każdy zdołał poznać doskonale charakter rudej wojowniczki, by wiedzieć, że nie było to jej typowe zachowanie. Sam nie był w stanie uwierzyć, gdzie Zaćmiony Horyzont dawała mu znać o samowolnej ucieczce z Klanu Wilka.
Brukselkowa Zadra wycierała swoim ogonem łzy łkającej Wrotyczowej Szramie, Piołunowy Dym ze zmieszaniem ruszał wąsami, a Jarzębinowy Żar przerażona kurczyła się pod jego wzrokiem.
"Co teraz zrobimy?" – Przełknął ciężko ślinę.
Poczuł, jak na jego barki spada ciężar planowanej ucieczki i potencjalne stracone życia uczestników tej eskapady. Nie chciał, żeby ktokolwiek ucierpiał, nie chciał tracić kolejnego mu bliskiego kota. Czy powinien uważać Zaćmiony Horyzont za straconą? Tak, pozostawiła go oraz Gwiazdnicową Łapę, o którą tak zawsze bardzo chciała dbać na rzecz czego? Właśnie… Nie wiedział dlaczego. Co lub kto był dla niej ważniejszy niż jej własna rodzina?
– Gwiazdnicowa Łapo? – Dotknął nosem jej ucha – Może pójdziemy do Jarzębinowego Żaru po mak dla ciebie i pójdź spać… Jaskółcze Ziele nie zabierze cię dzisiaj na trening… Musisz odpocząć.
Skierował się ze swoją siostrą do legowiska medyka, kiedy tłum zaczął się rozchodzić. Chciał jej jakoś doradzić, żeby się nie smuciła, by uwierzyła, że Zaćmiony Horyzont jeszcze wróci lub nie miała niczego złego na myśli i że wcale ich nie zostawiła, jak to zrobiła Makowiec – ich matka. Tylko właśnie, ich siostra zrobiła dokładnie to samo… W takim razie, czy oni w ogóle znali Zaćmiony Horyzont? Czy ta ruda wojowniczka kiedyś ich kochała? Jakby jej zależało na nich, to raczej nie zniknęłaby z Klanu Wilka bez śladu?
"Siostro, jestem naprawdę tobą zawiedziony…" – pomyślał, przenosząc swój wzrok ku wyjściu z obozu, jakby zaraz miała się w nim pojawić owa Zaćmiony Horyzont.
Koniec wątku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz