Za czasów ucznia
Kurka pamiętał, jak był jeszcze kociakiem. Kiedy Kajzerka przygarniała go łapą do swoich pociech, jeszcze maleńkich i wiercących się przy jej futerku. Kiedy co jakiś czas myła go, trochę na siłę, zwłaszcza kiedy z Guziczkiem ubrudzili się wyjątkowo mocno. Kiedy spał niedaleko, z bratem na plecach, ale zapachem Kajzerki wokół, kiedy tatuś akurat nie mógł z nimi być.
I pamiętał też jej opowieści. Ale nigdy, przenigdy nie pomyślałby, że Kajzerka mogłaby być tak … leniwa. Zawsze była dla niego pewnym autorytetem, na który spoglądał z podziwem, z pewną dozą miłości, ktoś patrzy na przybraną ciocię.
— Zawsze chciałem pływać, wiesz… — powiedział kiedyś Kurka, kiedy rozmawiał z Guziczkiem, akurat męczonym przez język mamy.
— Tak? — I oczywiście jego kochana ciocia musiała usłyszeć. W żłobku ciężko było utrzymać tajemnice.
— Tak. To wydaje się takie fajne. — Kurka przyznał, wywalając brzuch do góry.
— Jak podrośniesz, to może cię nauczę — powiedziała wtedy, a Guziczek tylko się skrzywił. W końcu jak można lubić wodę!
I Kurka podrósł, prawda? Wspinał się już, spał sam, polował trochę, ale marzył o pływaniu. W rzece, w bagnie, w jeziorkach, gdzieś… Gdziekolwiek, więc kiedy tylko Guziczek i jego rodzeństwo otrzymali swoich mentorów, Kurka odwiedził swoją ciocię z wielką prośbą.
— Ciociu, jak … skoro już … czy nauczysz mnie pływać? Jak obiecałaś! — wydusił z siebie.
— Obiecałam? — Kajzera podniosła na niego oczy.
— No tak ciociu — potwierdził Kurka. — Jak byłem mały. Wtedy jak myłaś Guziczka, po tym, jak… może a może nie wytarzaliśmy się w czymś wyjątkowo śmierdzącym… — Kurka opuścił swoje uszka.
— Ach. Jestem zaskoczona, że pamiętasz to tak dobrze. No cóż… Obiecałam Ci co? No dobra. Nauczę cię. — Kajzerka odetchnęła, tak jakby jej się nie chciało.
I Kurka był bardzo szczęśliwy. W końcu mógł spełnić swoje małe marzenie! I to z pewnością w bezpieczniejszy sposób niż jakby miał się tego nauczyć sam! Może się nie utopi pod okiem cioci. Jednak nie sama nauka była wyzwaniem, a zachęcenie cioci do nauczenia go. A raczej zaczęcia tej nauki. Niechaj tylko Kurka załapie podstawy, to sam się wyszlifuje.
— Proszę ciociu! Dzisiaj jest tak dobra pogoda! — Kurka uśmiechnął się ładnie. Był już po treningu z Jeżyną.
— No dobrze. — Kajzerka uległa mu w końcu! Ha! Nikt się nie oprze urokowi Kurki.
— Dziękuję! — Ale maniery przodem!
<Kajzerka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz