— Cześć, mała. Jak się masz?
Kora była zadowolona z tej nagłej wizyty. Ostatnio coraz rzadziej koty do nas przychodziły, więc przynajmniej na chwilę przestanie być nudno!
— Hej! Wszystko dobrze. Ale fajnie, że wpadłaś! Kim jesteś? — zapytała, przyglądając się jej.
— Jestem medyczką klanu. Przyszłam sprawdzić, jak się masz. — Głos kotki był przyjemny, spokojny. — Mijałam też Piołunowy Dym. Po patrolu zajrzy do ciebie — oznajmiła, na co Kora się uśmiechnęła. — Wiesz… Mam trochę czasu, więc mogę się z tobą pobawić. Widzę, że inne maluchy już śpią.
— Woah! Medyczką?! Ale super! — Ostatnio kotka rozmawiała tylko z wojownikami, więc medyczka brzmiała ciekawie. No i zaproponowała zabawę! Chociaż Kora nigdy nie była najchętniej sza do zabaw, to uśmiechnęła się na tę propozycję i szczęśliwa odpowiedziała: — Taak! Pobawmy się! Bo tu strasznieee nudnooo
— To w co chciałabyś się pobawić? — zapytała, a potem się zaśmiała. — Przeszłam już przez tyle gier zaproponowanych przez kocięta, że chyba nic mnie nie zdziwi.
Kotka jednak sama nie wiedziała, no bo w co tu można ciekawego się niby bawić? Zastanowiła się chwilę, rozglądając po żłobku, ale wreszcie miauknęła:
— A może... Ty coś zaproponujesz?
— Możemy pobawić się w chowanego albo mogę ci coś porzucać — odpowiedziała po chwili namyślenia. — Mogę też podpowiadać na jakieś twoje pytania, bo jako kociak pewnie masz ich sporo.
No i to ją przekonało. Bo faktycznie była ciekawska i uwielbiała słuchać. Wszystkich historii! Tych od wojowników, tych specjalnych dla małych kociąt i tych od starszych, nawet jeśli straszniejszych. Dlatego z uśmiechem zapytała:
— Możesz mi opowiedzieć o tym, jak to być wojownikiem? I jak tu wszystko to wygląda od środka?
— O byciu wojownikiem nie znam szczegółów, ale na pewno poluje się i pilnuje granic. Uczy się, jak złapać mysz, jak je tropić i jak bronić terytorium przed zagrożeniami. Są też różne rangi. Twój tata nie opowiadał ci o tym?
— Brzmi... Fajnie — stwierdziła, a na pytanie o ojca podkręciła ponuro głową. — Ostatnio jest zajęty... Bardzo go kocham i uwielbiam, jak ze mną się bawi, ale nie miałam go jeszcze okazji go o nic wypytać...
— Ach, rozumiem. No to możesz mnie wypytać, a twój tata na pewno znajdzie czas.
Kotka to wiedziała, Piołunowy Dym był kochany i bardzo dużo już jej mówił, po prostu dopiero niedawno zaczęła ciekawić się tym, co w sumie będzie robić w przyszłości. Ale medyczka też brzmiała ciekawie, więc Kora zastanowiła się, o co zapytać.
<Jarzębinowy Żarze?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz