O Mrocznej Puszczy? Kamyczek miał prawo wiedzieć o niej, skoro już pytał go.
— Mroczna Puszcza to miejsce, gdzie trafiają po śmierci, nasi waleczni przodkowie, na przykład jednym z nich był twój dziadek, Topielcowy Lament, niestety zginął przed twoimi narodzinami.
Tęsknił za nim, tak bardzo, że nawet jego oczy lekko się szkliły, choć nie rozmawiali ze sobą zbyt często. Topielec zawsze wolał jego siostrę Lamentującą Toń od niego.
Oczka Kamyczka rozszerzyły się, to brzmiało bardzo ciekawie.
— Ojej, to szkoda w takim razie, że nie zdążyłem go poznać. Jaki on był?
Spytał, przechylając główkę w prawo.
Dorosły kot myślał nad tym, co powiedzieć dobrego o swoim ojcu, rzadko wymieniali jakieś zdanie.
— Twój dziadek był silnym, walecznym i mądrym Mistrzem naszego Klanu. Mistrzów u nas jest niewiele, tylko najlepsi i najbardziej doświadczeni wojownicy dostają to miano. Aktualnie mamy ich tylko dwóch, Mroczną Wizję i Lodowy Omen, ale kto wie, może jak się postarasz, też nim będziesz.
Chciałby, aby jego rodzina, nie była już pokryta hańbą przez czyn jego ojca przed śmiercią, czyli próba zabicia Nikłej Gwiazdy. Dlatego siał w każdym z jego potomków ziarenko ambicji, tylko czy one wykiełkują prawidłowo?
Kamyczek pokiwał energicznie głową na wzmiankę o mistrzach.
— Będę się starać, obiecuję!
Zawołał uroczyście, a następnie spytał z ciekawością w głosie:
— A co dziadek robi w tej Mrocznej Puszczy? Czemu każdy tam trafia?
Kocur się uśmiechnął.
— Członkowie naszego klanu trafiają tam, bo byli wierni swojemu klanowi.
Trochę to głupio wyglądała, że pomimo że wiedział prawdę, opowiadał mu pozytywnie o tym miejscu, ale w tym wieku kociaki szybko roznoszą, to co mówią im dorośli, więc prawdę wolałby mu powiedzieć, gdy będzie starszy. Nie chciał mieć w końcu problemów z tego powodu.
— Lojalność wobec rodziny i klanowi jest najważniejsza w twoim życiu.
Te słowa sunęły się z jego pyska z dumą. Choć wolałby by Kamyczek był bardziej lojalny dla swojej rodziny.
Czekoladowy kocurek uśmiechnął się szeroko, pojmując słowa taty.
— W takim razie ja też trafię do Mrocznej Puszczy, bo też jestem wierny i lojalny swojemu klanowi! I spotkam się z dziadkiem, myślisz, że on mnie polubi?
Z podekscytowania i szybko narastającej energii, wykonał szybki obrocik, podskoczył parę razy w powietrzu, a następnie padł na płasko przed ojcem, jakby walczył z wyimaginowanym ojcem.
— Widzisz? Umiem walczyć!
Zawołał, a końcówka jego ogona delikatnie drgała.
W końcu podniósł się do pozycji siedzącej i ze spokojem słuchał dalszych słów Miodowej Kory.
— Oczywiście! Klan jest najważniejszy!
Przytaknął słowom ojca, gorliwie kiwając główką.
— Dziadek na pewno by cię pokochał, a co do najważniejszych rzeczy nie zapomnij o rodzinie.
Nie wiedział, czy rzeczywiście Topielcowy Lament polubiłby Kamyczka, skoro sam ledwo co rozmawiał z własnym synem. Niech dziecko wie, że by go kochał, nie chciał raczej mówić, że jego dziadek miałby go gdzieś.
— Nie mogę się doczekać, gdy zostaniesz uczniem, kto wie, może dostaniesz jakiegoś mistrza na mentora?
Jego oczy się rozszerzyły i zamigotała w nich iskierka nadziei, podczas gdy uszka z zaciekawieniem pochyliły się do przodu.
— Taaaaak!
Odparł z rozmarzeniem w głosie.
– Bardzo bym chciał! Mistrz na pewno by mnie wszystkiego nauczył. To znaczy…
Poprawił się po chwili.
— Wiadomo, że inni wojownicy też mnie dobrze wyszkolą, ale wiesz o co, mi chodzi. W końcu mistrzowie są najlepszymi kotami w całym naszym klanie.
Po chwili coś sobie przypomniał i jego wąsy opadły, a uszka odchyliły się delikatnie do tyłu. Szeroki uśmiech na pysku powoli malał, podczas gdy blask w oczach zgasł.
— Szkoda tylko…
Upewnił się, że nikt ich nie podsłuchuje i kontynuował ściszonym, smutnym głosem:
— Szkoda, że oni są tacy… Tacy inni…
— Nigdy się nie uśmiechają i chyba mnie nie lubią. W dodatku wydają się chłodni i średnio mili. Mistrzowie muszą tacy być, to się wiąże z rangą?
— Ranga Mistrza to bardzo ciężkie brzemię, dlatego koty, które go noszą muszą myśleć poważnie o uczynieniu klanu silniejszym, a w czasie kryzysu muszą być oparciem dla klanu. Oni są po prostu zajęci i mają dużo na głowie... Dlatego tacy są.
Miodek opowiadał mu, jakie wielce są pozytywy tej rangi, ale też musiał dodać negatywne strony tej rangi.
— Ale wierzę, że będziesz miłym mistrzem, pewnego dnia.
Miał nadzieję, że jego mały synek taki będzie.
<Synku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz