Szkarłatny obudził się wcześnie rano. Nie mógł wieczorem zasnąć, dręczony myślą: co dalej?
Przyciągnął się ziewając i szybko zeskoczył z drzewa. Popatrzył na niebo, szukając na nim słońca i stanął pod drzewem ze strony z której padało światło. Odmierzył pięć kroków i zaczął kopać w śniegu. Po chwili z białego puchu wyłonił się pomarańczowy dziób i czarne pióra ptaka. Kocur chwycił zdobycz w zęby i niepewnie skierował się w stronę obozu.
Poprzedniego dnia Szkarłatny, aby nie próżnować, zapolował na biednego, niczego nieświadomego kosa, który nieudolnie próbował wygrzebać coś spod śniegu. I o dziwo, pomimo ciągłej niemożności pobierania myśli, udało mu się.
Dużo myślał nad tym co zrobi dalej, w końcu nie mógł ukrywać się na tym drzewie wieczność. Chciał przeprosić obie kotki, nie oczekiwał jednak wybaczenia. Wiedział, że i tak nie ma co na nie liczyć, zresztą wcale się nie dziwił. Od zawsze wiedział, że pociąga kotki, co oczywiście zawdzięczał urokowi osobistemu. Był w stanie zadowolić się każdą ładną kotką, jednak większość z nich zawsze liczyła, że będzie to ta jedyna miłość. Jednak nigdy nie mógł się powstrzymać, by nie zagadać do każdej napotkanej kotki. A dalej jakoś samo wychodziło... Nie ubolewał więc bardzo nad stratą Pszczelej i Porannej, wiedział bowiem, że ma jeszcze Złotą Łuskę. Zauważył też ostatnio wodzący za nim wzrok Świetlikowej Ścieżki. Co prawda bardziej liczył na coś więcej z Pszczelą lub Łanią, no ale cóż poradzić! Zwlekał z powrotem do obozu jedynie przez wzgląd na strach do nieokiełznanych pazurów Pszczelej. Spodziewał się po niej, że wyskoczy na niego zza krzaków i wydrapie mu oczy. Dziwił się też, że nie zrobiła tego wcześniej. Miał szczęście, że Łania jest od niej bardziej opanowana.
W końcu dotarł do obozu. Rozglądał się uważnie, wypatrując wściekłych kłów i pazurów kotek. Na szczęście nie zauważył żadnej z nich w pobliżu. Zresztą, było wcześnie, a po obozie chodziło jedynie kilku wojowników. Podszedł do górki ze zdobyczami i odłożył kosa na należyte mu miejsce, a sam wziął niewielką ziębę. Odszedł na bok, by pośpiesznie ją zjeść. I wtedy je zauważył. Pszczeli Miód i Poranna Łania. Siedziały daleko od niego, na tyle daleko, że nie słyszał o czym rozmawiają. Zaraz... rozmawiają? Mówiły szybko, zawzięcie, z wyraźnym entuzjazmem. Zupełnie, jakby opracowywały jakiś plan. Szkarłatnego przeszedł dreszcz. Miał złe przeczucia. Przyśpieszył więc jedzenie ptaka. Gdy zostały z niego już jedynie drobne kosteczki zauważył pojawienie się rudej postaci. Szkarłatny zorientował się, że jest to zastępca i zaraz wybierze koty na patrol. Kocurowi prawie serce stanęło, gdy usłyszał kogo wybrał.
- Pszczeli Miód, Poranna Łania i... - spojrzał w jego kierunku - Szkarłatny Wicher.
Sierść stanęła mu dęba, gdy obie kotki odwróciły się w jego kierunku. Kocur położył uszy i lekko się skulił, jakby miało to sprawić, że stanie się mniej widoczny. Miał ochotę odwrócić się i rzucić się biegiem, byle dalej od wojowniczek w których oczach nawet z takiej odległości Szkarłatny wyraźnie widział gniew. Zauważył też coś na znak triumfu przelatującego przez pyski kotek. A może tylko mu się zdawało?
Popatrzył na znikający już ogon rudego kocura. Gorzej wybrać nie mógł! Wiedział jednak, że zastępca nie miał złych intencji, oraz nie miał pojęcia o tej całej awanturze.
Szkarłatny jeszcze raz popatrzył na zmierzające w jego kierunku kotki. Spojrzał zrezygnowany na kości zięby, która najwidoczniej była jego ostatnim posiłkiem w życiu...
<Pszczela? Łania? Dajcie mu jakąś srogą nauczkę xDD>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz