Prawdą jest powiedzenie, iż nie ma nic groźniejszego od zdradzonej kotki.
Szkarłatny przekonał się o tym aż za bardzo.
Pszczela nie oszczędzała pazurów, drapała go tak zawzięcie, że uwięziony kocur tylko czekał aż rozdrapie mu gardło. Do tego jednak nie doszło. Szkarłatny sam nie wiedział czy cieszyć się z tego czy raczej płakać. Czuł piekący ból na całym ciele, czuł smak krwi na języku, a wszędzie widniał czerwony kolor. Wciąż pamiętał ten ból wbijających się w niego pazurów, ten wzrok Łani, przypatrujący się wszystkiemu z zainteresowaniem.
Teraz również czuł na sobie jej wzrok, teraz bardziej skupionych na jego ranach. Szkarłatny z trudem opanowywał drżenie, ledwo był w stanie oddychać. Łania jeszcze zwiększała ten już niemiłosierny ból, co rusz dotykając jego ran. Próbowała je opatrywać, jednak wcale nie robiła tego delikatnie, Szkarłatny sądził, że wręcz celowo robi to tak mocno. Dlaczego jedynym kotem, który potrafi opatrzyć rany w całym klanie musi być akurat ona?!
Szkarłatny nie odzywał się do kotki ani słowem, a gdy skończyła, pośpiesznie wyszedł. Chciał uciec z terenów klanu, zaszyć się gdzieś daleko na jakiś czas i wszystko dokładnie przemyśleć. Jednak przed tym chciał zobaczyć się ze Złotą Łuską. Chciał się z nią pożegnać i to nie tylko za sprawą groźby Pszczelej. Wiedział, że kotka była dobra i rozsądna i nie chciał przysparzać jej kłopotów, ani aby przez niego cierpiała.
Rozglądnął się uważnie. Zauważył wychodzące z obozu Pszczelą i Łanię. Któż by pomyślał, że ich nienawiść do niego zapoczątkuje taką przyjaźń? Wszedł do legowiska, licząc, że zastanie tam Złotą Łuskę. Faktycznie, leżała w kącie, z dala od innych kotów. Jednak odezwała się na jego widok, co świadczyło o tym, że nie spała.
- Szkarłatny... Wichrze... - było w jej głosie coś nienaturalnego. Coś, co nijak pasowało do jej zwyczajnego, radosnego tonu. Kotka zakaszlała głośno i długo, kuląc się jeszcze bardziej. Wtedy Szkarłatny zrozumiał o co chodzi. Doskoczył do kotki.
- Złota Łusko! Co się dzieje? - pytał przerażony. Kotka znów zaczęła kaszleć, głośno, wyraźnie się przy tym krztusząc.
Nie... to nie dzieje się na prawdę...
Chciał działać, zawołać kogoś, kto mógłby jej pomóc... Już chciał wybiec wołać Poranną Łanię, jednak się powstrzymał. Nawet ona nie byłaby w stanie nic zdziałać. Umiała ona jedynie opatrywać drobne rany. Nie była medykiem. A jedyny kot, który mógłby coś zrobić został niedawno wygnany...
- Zostań... przy mnie... - wychrypiała kotka
- Złota Łusko... - Szkarłatny poczuł jak zaszkliły mu się oczy
- I tak... jestem już stara... Mój ród... i tak już wymarł...
Szkarłatny podszedł jeszcze bliżej. Chciał wtulić się w jej pręgowane futro.
- To nieprawda! Twój ród wciąż żyje. Ja... słyszałem jak Srebrny Pysk mówiła... - z trudem wypowiadał kolejne słowa - Jagodowe Futro jest synem Gepardziego Futra. To twój wnuk.
Kotka przez chwilę nie odpowiadała. Wojownik nie wiedział, czy to dlatego, że zaszokowała ją ta wiadomość, czy że nie może złapać tchu. Szkarłatny ledwo rozumiał jej cichy, zachrypnięty szept.
- Czyli... jednak...
Po tych słowach kotka otworzyła szeroko swoje zielone oczy, teraz tak do niej niepodobne. Bez tej jej wiecznej energii wydawały się być szare i beznamiętne. Spojrzała na Szkarłatnego, a jej wzrok zastygł tak, wciąż patrząc na niego szeroko rozwartymi oczami.
- Złota Łusko... - powiedział Szkarłatny nienaturalnie niskim, cichym głosem. Kotka jednak nie odpowiadała. Jej oczy wciąż patrzyły na niego zimnym, pustym wzrokiem.
Szkarłatny cofnął się kilka kroków, wciąż patrząc na martwą kotkę. Nie chciał wierzyć temu co widział. Chciał móc się teraz obudzić, uświadomić sobie, że to był tylko przykry sen...
To wszystko stało się zbyt szybko...
Wciąż nie mogąc uzbierać myśli, nie chcąc musieć dłużej patrzeć na jej martwe ciało, pośpiesznie wybiegł z legowiska. Kilka kotów obejrzało się na niego ze zdziwieniem, nikt jednak nie widział całego zajścia. Wyleciał z obozu, chcąc jak najdalej się od niego oddalić.
Wszystko to spadło na niego zbyt nagle.
Miał wszystko - klan, schronienie, a każda piękna kotka po chwili rozmowy już stawała się jego. Zawsze wszystko szło po jego myśli, czuł się bezkarny. Było to niczym piękny sen. A jak wiadomo, każdy sen, ten klarowny i piękny, zbyt długo śniony, zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem.
Wpierw ten krzyk objawił się jako śmierć Mysiego Nosa, później zemsta Pszczelego Miodu i Porannej Łani. A teraz jeszcze stracił Złota Łuskę. Wiedział również, że kotki z klanu też stały się dla niego niedostępne, a inne kotki pewnie już nie będą go chciały. Wyglądał jak wyciągnięty z grobu, jego imię teraz idealnie odzwierciedlało kolor jego futra. Był cały poszarpany, a z jego ran z pewnością pozostaną blizny. Stracił również niemal połowę ucha. Biegł jedynie za sprawą szoku, który sprawiał, że nawet nie czuł ogromnego bólu w tylnej łapie.
W końcu jednak musiał się zatrzymać, gdyż ból stał się nie do zniesienia. Był już jednak daleko, tuż prze drodze grzmotu. Na szczęście udało mu się przez nią przejść bez większych problemów. Tylko tego mu brakowało - potrącenia przez potwora. Wtedy już z pewnością wyzionąłby ducha. Ruszył jednak dalej, przed siebie, w przeciwnym kierunku niż rzeka. Zagłębiał się coraz dalej, aż w końcu znalazł rozległy kasztanowiec. Wokół niego rosło kilka małych drzewek. Szkarłatny wdrapał się na jedną z gałęzi i położył się.
Wszystko go bolało, a opatrunki Łani sprawiały, że rany jeszcze bardziej go piekły. Wiedział jednak, że zapobiegnie to wdaniu się zakażenia, musiał więc to przecierpieć. Nie miał nawet siły wyczyścić swojego całego umazanego krwią futra. Położył się więc, usiłując zasnąć. Sen jednak nie chciał przyjść prędko. Szkarłatny leżał niespokojnie, ciężko oddychając. Rany bolały go przy każdym, chociażby najmniejszym ruchu. Kiedy jednak w końcu zasnął, chciał jak najprędzej się obudzić. Śnił koszmary, o wiele gorsze od tego co wydarzyło się wcześniej.
A najgorsze było to, że wydawały się być równie rzeczywiste.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz