To wszystko nie miało dla niej sensu. Była tak blisko Szkarłatnego, wystarczyłaby chwila a mogli by zrobić coś czego oboje długo by żałowali. Poranna Łania z jednej strony chciała podziękować szylkretowej kotce, uratowała ją od zbyt szybkiego rzucenia się w ramiona kocura do którego czuła jedynie zauroczenie. Poranna nie była pewna czy go kocha, za krótko się znali. Sama nie wiedziała czemu uciekła, wydawało się jej to najlepszą opcją z dwóch pozostałych czyli rozszarpaniu Szkarłatnego Wiatru lub przebaczeniu mu na miejscu. Aktualnie wojowniczka nie miała ochoty na rozmowę z nim, chciała chwilkę pomyśleć.
Skuliła się pod drzewem, daleko od obozu Klanu Nocy, pogrążając się w swych myślach. Musiała rozpatrzeć kilka rzeczy, przede wszystkim swe uczucia co do Szkarłatnego Wichru. Oczywistym było, że bardzo się jej podobał, lecz czy to była miłość? Bardziej zauroczenie jego wyglądem, niektórymi czynami, Łania nie znała zbyt wielu jego wad. Ku jej zaskoczeniu okazało się, że w ogóle ich nie znała. ,,Jaka ja byłam głupia” mruknęła sama do siebie myśląc jak prosto udało się kocurowi ją podejść aby wykorzystać ja do swych celów. Kotka ze smutkiem stwierdziła, że była zbyt porywcza, musi teraz trzymać go na dystans. Sprawę całej miłości miała przemyślaną, to nie ten czas. Ale co z Pszczelim Miodem? Musiała potwornie ją zranić, zszargać jej serce i złamać wszelkie nadzieje. Poranna Łania poczuła się niczym potwór, ale nic nie wiedziała o jakimś uczuciu miedzy nimi, Szkarłatny Wicher nigdy nic nie mówił aby było coś pomiędzy nim a szylkretową kotką. Tym bardziej Poranna czuła się zdradzona, wykorzystana, jak najgorsza samotniczka która daje, za przeproszeniem, dupy każdemu. Kotka poczuła wstręt do siebie, fala okropnego zażenowania uderzyła w nią z ogromną siłą. Cała jej gracja, duma i piękno poszły w błot. Łaciata wojowniczka wstała i chwiejnym krokiem ruszyła na łowy. Była zbyt przygnębiona aby je porządnie zaplanować.
Do obozu wkroczyła z ziębą w pysku, mimo morzu udało się jej złapać to stworzenie bardzo szybko. Odłożyła je na stos ze zwierzyną rozglądając się po obecnych w obozie kotach. Każdy rzucał jej dość przyjacielskie spojrzenie, nikt nic nie wiedział. Poranna Łania odetchnęła z ulgą udając się na bok aby obmyć swoje futro, szczególnie kark. Czuła się brudna. Wykonując tą czynność kątem oka zauważyła Pszczeli Miód, szylkretowa kocica siedziała wyprostowana, jakby jakiś kij ugrzązł jej pionowo w…nieważne. Rzucała Łani wręcz wyzywające spojrzenie pełne żalu, odrazy i wściekłości. Łaciata wojowniczka nie mogła go znieść, to było dla niej zbyt wiele. Skończyła się myć i powolnym krokiem ruszyła w kierunku zdradzonej towarzyszki z klanu. Spuściła łeb patrząc we własne łapy. Usiadła naprzeciw Pszczelego Miodu która tylko prychnęła z pogardą, mimo to nie odeszła.
- Chciałam cię przeprosić- zaczęła cicho łaciata kotka- to nie powinno się zdarzyć.
- Ale się stało, czy masz pojęcie jak się czuję?!- wypaliła ciut za głośno szylkretowa wojowniczka- jak strawa dla wron, jak najbardziej głupi przykład naiwnej kotki.
- Wiem, rozumiem. Ale…ja nic nie wiedziałam, przysięgam. On mi nic nie powiedział! Gdybym wiedziała nigdy bym tego nie zrobiła!- łkała żałośnie Poranna Łania, czuła się okropnie, musiała jakoś to z siebie wyrzucić. Pszczeli Miód zmierzyła ją wzrokiem, jej oblicze złagodniało. Wydała ciche westchnienie i lekko szturchnęła towarzyszkę łapą.
- Hej…posłuchaj, ja wiem jak się zachowałam. To nie było w porządku wobec ciebie, to nie twoja wina, nie wiedziałaś. Ale jestem wściekła na tego…tego…głupka!- warknęła kocica delikatnie machając ogonem- zabawił się nami, tobą mógł nawet bardziej, o zgrozo! Tak się nie postępuje!
- Nie, tak się nie powinno robić…- przyznała jej rację łaciata prostując się, nie spuszczała oczu z Pszczółki. Wydawało się, że jej cały gniew spłynął tylko na kocura, nie dosięgał on Porannej, przynajmniej nie miał żadnego powodu.
- Mam ochotę odgryźć mu wszystkie kończyny i wrzucić to co z niego pozostało do mrowiska!- miauknęła głosem przepełnionym złością- ale to nawet nie byłoby odpowiednią karą w jego przypadku.
- Czyli…zgoda między nami?- zadała tak ważne dla niej pytanie wojowniczka. Poranna Łania wyciągnęła do przodu łapkę i postawiła ją przy pazurach swej towarzyszki, miała nadzieję, że kotka nie ma zamiaru wbić w nią swej jakże niezawodnej broni i wysunęła ją tylko ze złości na Szkarłatnego.
<<Pszczółko? ;v nie dziabajmy się pls>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz