Liderka Klanu Wilka spojrzała z niejaką odrazą na tego niebiesko pręgowanego bengalsko kocura, który uśmiechnął się do niej zalotnie, odsłaniając rząd śnieżno-białych kłów. Zaczął mruczeć oraz przeciągać się przed niebieskawą kocicą, aż rzucił niewybrednym komplementem.
- Twoje ślepia są jak gładka tafla jeziora... - zamruczał jej do ucha, które drgnęło. - Chciałbym się w nim zanurzyć.
Wtedy zarobił soczyste uderzenie w polik i osunął się na glebę pokrytą śniegiem. Kocica naprężyła się, gotowa do ataku, a z jej gardła wydobył się dziki syk. Jednak, kocur zamiast rzucić się na nią, wstał, lekko się chwiejąc i ponownie się uśmiechnął. Milcząca Gwiazda starała się nie odwzajemnić uśmiechu, i ledwo co odparła ten jego osobliwy urok. Wojownik, sądząc z mocnego zapachu, z Klanu Nocy tylko usiadł i zaczął wylizywać swoją puszystą klatkę piersiową. Niezwykła cisza zapadła, śnieg przestał padać, a ptaki jakby ucichły. Swymi krystalicznie niebieskimi ślepiami obserwowała uważnie kota, gotowa na jakąkolwiek wiadomość o tym, że zaraz rzuci się na nią. Jednak kocur ze stoickim spokojem zaczął się myć, liżąc swoje lekko skołtunione futerko. Obserwowała przez chwilę tego niezwykle przystojnego wojownika, w tej bajecznej scenerii i mimo woli się uśmiechnęła. Nie poczuła do niego nic, prócz odrazy, ale trzeba przyznać, że wpadła w nastrój figlarny. Uniosła ku górze prawą brew, chrząknęła znacząco i zapytała, ciut za ostrym tonem głosu:
- Ty znasz moje imię, lecz ja nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek Cię spotkała.
Wojownik przestał się pielęgnować, po czym uniósł swój łeb. Ponownie uśmiechnął się, wyglądał jeszcze bardziej atrakcyjniej niż wcześniej, ale Milcząca Gwiazda trzymała swe emocje na krótkiej wodzy. Wstał, jakby zgiął się w przednich łapach, po czym odrzekł dumnym i bardzo oficjalnym tonem głosu.
- Jestem Szkarłatny Wicher, wojownik Klanu Nocy. -w jego żółtych ślepiach jednak błyszczało poczucie niezrównanej dumy.
Mimo, iż kocur zapowiadał się obiecująco, i co chwilę raczył kotkę przyjaznym, lecz o coś proszącym spojrzeniem, niebieskawa kocica zachowywała wobec niego wielki dystans. Kiedy ona obarczała go ciężkim i przenikliwym spojrzeniem, natomiast w jego żółtych oczach błyszczał figlarny błysk i dzika porywczość. W tym momencie, gdy chciał się do niej zbliżyć, syknęła z bólu. Kocur odebrał to jako ostrzeżenie dotyczące ataku, więc najeżył swoje grube futro, odwdzięczył się splunięciem i wyciągnął pazury.
- Nie, tym razem nie oberwę... - wysyczał dziko, a jego figlarny nastrój ustąpił miejscu gniewu i agresji.
Kocica zauważyła, iż ma wahania nastrojów. Przed chwilą miał ochotę z nią kopulować, komplementować i tak dalej, a teraz najchętniej poderżnął by jej gardło. Niestety, liderce Klanu Wilka ni w ząb, chciało się tracić tak szybko życia. Ale po co walczyć bez sensu, skoro syknęła z bólu, a nie z chęci walki? Z jej gardła, zamiast wyjaśnień, wyszedł bulgot. Ból nasilał się, gdzieś w okolicach macicy, poczuła, że odchodzą jej wody.
Kilka kropelek krwi spadło na bialutki śnieg, a Szkarłatny Wicher popatrzył na nią szczerze zdziwiony.
- Mysi móżdżku... - warknęła Milcząca Gwiazda zduszonym tonem głosu. - Ja rodzę...!
Wojownik nie czekał na żadne wyjaśnienia, tylko szybko złapał kotkę za kark i zaczął biec w kierunku obozu Klanu Wilka.
/-/
Oczy Milczącej Gwiazdy powolnie się otworzyły, a przed nimi skakały czarne mroczki. Nie czuła żadnego bólu, słyszała niecierpliwe syczenie kotów i przyjemną krzątaninę medyka.
- Przepuście mnie! - wrzasnął ktoś z tłumu wojowników jej Klanu. - Powinienem ją zobaczyć!
Nie, chwileczkę. Jej ucho poruszyło się w kierunku dźwięków, ale to na pewno nie był nikt z jej Klanu. To był Szkarłatny Wicher. Nie pamiętała co się działo przedtem, jedyne co jej śmigało przez pamięć, to tylko i wyłącznie to, że padała na legowisko medyka i czuła okropny ból.
- Milcząca Gwiazdo... słyszysz mnie? - ucho drgnęło w kierunku przyjemnego i ciepłego szeptu, a z głosu rozpoznała Widmowego Wilka.
Podniosła zmęczony wzrok na kocura w ciemniejsze pręgi, który posłał jej przyjazne spojrzenie. W pysku trzymał kilka ziół, które wyglądały jej na zioła maku. Podsunął je, jej pod nos i poczuła ich uspokajający aromat. Wzięła je do pyszczka i zaczęła powoli żuć.
- Za chwilę poczujesz się senna, i zapewne zaśniesz. - wyjaśniał jej spokojnie medyk, wracając do mieszania ziół. - Musisz odzyskać siły po porodzie. O kocięta się nie martw, są całe i zdrowe i jest ich aż pięć!
Na tę wesołą liczbę kotka poczuła niewyobrażalną radość. Jednak to uczucie zastąpiło zmęczenie i ból w okolicach intymnych, który zignorowała. Rzuciła jeszcze szybkie, senne spojrzenie w kierunku swojego brzucha, który ponownie był chudziutki. Lecz obok niego leżało pięć cudownych kociąt, jeden rudo-pręgowany, zapewne kocur i cztery szylkretowe kotki. Uśmiechnęła się do ślepych, cudownych kulek, które przepychały się w kolejce do mleka. Wtedy opuściła swój niebieskawy łeb na swoje skulone łapy i zamknęła ślepia. Wtedy odpłynęła.
/-/
Mrugnęła kilkakrotnie niebieskimi ślepiami, powracając do rzeczywistości. Czuła mocne ciągnięcia za sutki, zapewne kocięta się pożywiały, więc kocica to zignorowała. Potrząsnęła kilka razy łebkiem, zrzucając ostatnie skutki zmęczenia. Jej różnokolorowe dzieci piszczały cichutko, młócąc łapkami powietrze. Wkrótce wtuliły się w jej niebieskawą sierść, zasypiając. Ta scena wzbudziła w kotce mieszane uczucia- po pierwsze, niezwykłe przywiązanie do tych kociaków, po drugie wiedziała, iż zawsze będzie musiała je chronić. Zza bluszczu oplatającego legowisko medyka, wyjrzała głowa Szkarłatnego Wichru.
- Witaj, Milcząca Gwiazdo. - skinął jej łbem, patrząc ze zdziwieniem na jej kocięta.
Liderka Klanu Wilka już miała mu dziękować, za to, że ją tutaj przywlókł. Zapewne, gdyby nie ten figlarny kocur, jej kocięta zamarzłyby, albo poroniłaby. Gdyby nie pomoc medyka, zdechłyby. Ze słów Widmowego Wilka, wynikało, iż to wcześniaki. Jednak Milcząca Gwiazdę zdziwił go ten wzrok, jakby oskarżający o coś. Wtedy przypomniała sobie, że jest z Klanu Nocy.
Z Klanu Nocy jest Płomienna Pręga. Szkarłatny Wicher coś wie.
<< Szkarłatny Wichrze? >>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz