Zaoferowała medykom pomoc w legowisku, starając się ich odciążyć, gdy ci skupili się na opatrzeniu ran mentorki Wełnistej Łapy. Rana kocicy wyglądała paskudnie. Wełnista Łapa odwracała wzrok, starając się skupić na podawaniu mchu nasączonego wodą pozostałym kotom przebywającym w lecznicy.
– Przeplatkowy Wianek wyjdzie z tego, prawda? – spytała z przejęciem Wdzięcznej Firletki, jednak kocica odpowiedziała jej to co zwykle w takich sytuacjach mawiali medycy, a mianowicie, że zrobią wszystko, co w ich mocy
Kiedy Nieustraszony Chomik została opatrzona przez Zawilcową Koronę i została wyprowadzona z legowiska medyków, Wełnista Łapa poczuła ulgę. Spojrzała na swoje łapy, zastanawiając się, czy ona kiedykolwiek byłaby w stanie podnieść łapę na swojego rodzica.
– Jednak szkolisz się na medyka? – spytał Słoneczny Fragment, który ciągnący ciekawością, zdecydował się zajrzeć do Skruszonej Wieży
– Nie. – Pokręciła łebkiem. – Chciałam chociaż trochę odciążyć medyków, mają teraz łapy pełne roboty. Chciałam również być blisko swojej mentorki. Powinnam, prawda?
Kocur nie odpowiedział. Utkwił spojrzenie w rannej kocicy, która została ułożona przez medyków właśnie na wolnym posłaniu. Wełnista Łapa nerwowo przebrała łapami w miejscu, zastanawiając się, czy powinna podejść teraz do mentorki. W końcu jednak sama skierowała się w kierunku wyjścia, zdając sobie sprawę, że jej obecność w legowisku nic nie zmieni. Nie potrafiła wyleczyć mentorki, mogła jedynie pomodlić się do Klanu Gwiazdy i poprosić o zdrowie dla niej.
– Kiedyś podobno się kochały, co? – miauknął Burzowe Chmury, który minął Wełnistą Łapę i zbliżył się do Słonecznego Fragmentu, który również opuścił legowisko medyków. – Dobrze, że Świerszczowy Skok pozbył się tej nawiedzonej kocicy. W sumie, swój do swego ciągnie, więc...
– Burza! – syknął przewodnik, wskazując pyskiem na Wełnistą Łapę, która zatrzymała się i przysłuchiwała się rozmowie starszych kocurów
– Więc co? – spytała.
– Nie twój interes, kociaku. Nieładnie podsłuchiwać... Nie powinnaś być na treningu? A no racja... – mruknął, zdając sobie sprawę, że to właśnie Przeplatkowy Wianek była mentorką Wełnistej Łapy. Na jego pysku zagościł kpiący uśmiech, kiedy Wełnista Łapa zbliżyła się do niego, stając przed nim prawie, że twarzą w twarz; kocica musiała zadrzeć głowę do góry, natomiast kocur był zmuszony ją pochylić.
– A ty nie powinieneś być zajętym treningiem mojego brata, a nie plotkami na temat zmarłych i rannych? – odpyskowała, mrużąc oczy w szparki. – Chyba, że aż tak bardzo boisz się jego czerwonych oczu i starasz się go unikać, kiedy tylko możesz. Lepiej bądź miły dla Białej Łapy i nie oceniaj go przez wygląd! Co z ciebie za mentor.
– Twój brat to dziwadło – prychnął. – Cała wasza trójka to dziwadła, którym przypisano powiązanie z Klanem Gwiazdy. Jak dla mnie więcej jest prawdy w plotkach, według których wasze pojawienie się w klanie zwiastuje nieszczęście. – Przeniósł spojrzenie na przewodnika, który w tym samym momencie odwrócił spojrzenie. – A dzisiejsza tragedia to tylko kolejne potwierdzenie ich. Gdzie byłaś, kiedy twoja mentorka omal nie została zabita, co? – Wełnista Łapa otworzyła pysk, lecz po chwili go zamknęła. – Tak właśnie myślałem... Pechowe kocięta.
Była zła na Burzowe Chmury. Nie rozumiała dlaczego obwiniał ją o to co się stało. Czy jej obecność podczas ataku na Przeplatkowy Wianek by coś zmieniła? Być może. Być może udałoby stanąć jej się w obronie mentorki, kiedy zdrajczynie próbowały wcielić swój plan w życie. Może udałoby jej się załagodzić sytuację i poznać motyw niedoszłych zabójczyń, dzięki czemu Przeplatkowy Wianek nie zostałaby ranna, Norniczy Ślad by żyła, a Nieustraszony Chomik nie zostałaby ukarana. Czy musiało do tego dojść?
Z oczu Wełnistej Łapy zaczęły spływać łzy, jednak Burzowe Chmury sobie nic z tego nie zrobił. W przeciwieństwie do Słonecznego Fragmentu, który starał się załagodzić sytuację, niebieski odszedł, mamrocząc pod nosem, aby Wełna pobiegła naskarżyć ojcu, że nie jest traktowana z należytym szacunkiem.
– Nie przejmuj się jego słowami. Jest po prostu zły na ostatnie wydarzenia, które się dzieją w naszym klanie – rzekł Słoneczny Fragment, podchodząc do Wełnistej Łapy. – Wszyscy jesteśmy źli i czujemy się bezsilni. Tyle niepotrzebnych śmierci i konfliktów, którym moglibyśmy zapobiec, gdybyśmy tylko... – Urwał. Kremowy westchnął. Jego spojrzenie się zmieniło, mała iskierka radości tląca się w jego niebieskich oczach zniknęła. – Pomodlę się do Klanu Gwiazdy o zdrowie dla Przeplatkowego Wianka.
Wełnista Łapa kiwnęła głową, dziękując niemo przewodnikowi, że nie był obojętny wobec krzywdy, która spotkała szylkretową kocice. Miała nadzieję, że Przeplatce uda się powrócić do zdrowia. W końcu to ona miała odpowiadać za doprowadzenie treningu Wełnistej Łapy do końca. Teraz jednak nie była w stanie prowadzić treningów. Wełnista Łapa przełknęła ślinę, obawiając się tego, kto zastąpi jej mentorkę na czas jej rekonwalescencji. Może Skrzypiący Skrzyp? Nie byłby złym wyborem. Był jej przyjacielem, dzięki czemu na pewno treningi należałyby do przyjemnych.
Byleby Szara Skóra nie zdecydował się zająć jej treningiem za zgodą Króliczej Gwiazdy. Wszyscy, byleby nie on.
– A ty nie powinieneś być zajętym treningiem mojego brata, a nie plotkami na temat zmarłych i rannych? – odpyskowała, mrużąc oczy w szparki. – Chyba, że aż tak bardzo boisz się jego czerwonych oczu i starasz się go unikać, kiedy tylko możesz. Lepiej bądź miły dla Białej Łapy i nie oceniaj go przez wygląd! Co z ciebie za mentor.
– Twój brat to dziwadło – prychnął. – Cała wasza trójka to dziwadła, którym przypisano powiązanie z Klanem Gwiazdy. Jak dla mnie więcej jest prawdy w plotkach, według których wasze pojawienie się w klanie zwiastuje nieszczęście. – Przeniósł spojrzenie na przewodnika, który w tym samym momencie odwrócił spojrzenie. – A dzisiejsza tragedia to tylko kolejne potwierdzenie ich. Gdzie byłaś, kiedy twoja mentorka omal nie została zabita, co? – Wełnista Łapa otworzyła pysk, lecz po chwili go zamknęła. – Tak właśnie myślałem... Pechowe kocięta.
Była zła na Burzowe Chmury. Nie rozumiała dlaczego obwiniał ją o to co się stało. Czy jej obecność podczas ataku na Przeplatkowy Wianek by coś zmieniła? Być może. Być może udałoby stanąć jej się w obronie mentorki, kiedy zdrajczynie próbowały wcielić swój plan w życie. Może udałoby jej się załagodzić sytuację i poznać motyw niedoszłych zabójczyń, dzięki czemu Przeplatkowy Wianek nie zostałaby ranna, Norniczy Ślad by żyła, a Nieustraszony Chomik nie zostałaby ukarana. Czy musiało do tego dojść?
Z oczu Wełnistej Łapy zaczęły spływać łzy, jednak Burzowe Chmury sobie nic z tego nie zrobił. W przeciwieństwie do Słonecznego Fragmentu, który starał się załagodzić sytuację, niebieski odszedł, mamrocząc pod nosem, aby Wełna pobiegła naskarżyć ojcu, że nie jest traktowana z należytym szacunkiem.
– Nie przejmuj się jego słowami. Jest po prostu zły na ostatnie wydarzenia, które się dzieją w naszym klanie – rzekł Słoneczny Fragment, podchodząc do Wełnistej Łapy. – Wszyscy jesteśmy źli i czujemy się bezsilni. Tyle niepotrzebnych śmierci i konfliktów, którym moglibyśmy zapobiec, gdybyśmy tylko... – Urwał. Kremowy westchnął. Jego spojrzenie się zmieniło, mała iskierka radości tląca się w jego niebieskich oczach zniknęła. – Pomodlę się do Klanu Gwiazdy o zdrowie dla Przeplatkowego Wianka.
Wełnista Łapa kiwnęła głową, dziękując niemo przewodnikowi, że nie był obojętny wobec krzywdy, która spotkała szylkretową kocice. Miała nadzieję, że Przeplatce uda się powrócić do zdrowia. W końcu to ona miała odpowiadać za doprowadzenie treningu Wełnistej Łapy do końca. Teraz jednak nie była w stanie prowadzić treningów. Wełnista Łapa przełknęła ślinę, obawiając się tego, kto zastąpi jej mentorkę na czas jej rekonwalescencji. Może Skrzypiący Skrzyp? Nie byłby złym wyborem. Był jej przyjacielem, dzięki czemu na pewno treningi należałyby do przyjemnych.
Byleby Szara Skóra nie zdecydował się zająć jej treningiem za zgodą Króliczej Gwiazdy. Wszyscy, byleby nie on.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz