Nie wierzył własnym oczom oraz uszom. Kocica, która jeszcze nie tak dawno uważał za rodzoną kuzynkę powróciła do klanu. Spojrzenia Ognistej Piękności na widok córki chyba nigdy nie zapomni. Cętkowana nie raz, gdy mówiła o swoich kociętach używała formy przeszłej, jakby straciła całą trójkę. Mimo to Pożarowa Łapa wróciła do klanu. Jednak nie sama, towarzyszył jej ktoś jeszcze.
Słoneczny Fragment nie widział co o tym myśleć. Zastanawiał się czy starsza go na dobrą sprawę pamięta. W końcu nim zniknęła z klanu kremowy był młodym uczniem. Razem z mentorką kilkukrotnie łapali trop córki Ognistej Piękności, jednak brakowało poszlak, dzięki którym można było wydedukować, co tak naprawdę stało. Odeszła sama? Została porwana? Teraz już widzieli, co się stało z kocicą. Nie widział czy powinien podejść, zdecydować się ją powitać taj, jak chociażby zrobiła to jej matka. Koniec końców, gdy ich spojrzenia się spotkały, jedynie kiwnął łebkiem w jej stronę i posłał uśmiech.
– – Jaka szkoda, że Twój wuj nie doczekał się powrotu córki. Ciekawe co by powiedział widząc znajomy pysk, tak bardzo podobny do jego. Chyba niepotrzebnie znalazł sobie nową pannę i zrobił nowe kociaki, skoro Pożar wcale nie umarła. Przynajmniej Ognista będzie miała wsparcie w postaci córki, aby móc się wykłócać o to, czy ona czy Sójcza Łapa urodziła lepsze kocięta.
– Lubisz dramy, co?
– Lubię. A twoja rodzina jest ich pełna. – Puścił oczko Słonecznemu Fragmentowi. Oba kocury doszły do wniosku, że nie warto mówić o tym, że Słońce nie był prawdziwym synem Nagietkowego Wschodu. Zmarli znali tę prawdę. Żywi, po części pewnie też. – Nienawiść względem krewniaków, tylko dlatego, że ich sierść w innym kolorze niż rdzawym, jak w przypadku twojej zmarłej ciotki i jej synów. Przodkini tyranka. Uprzedzenia wobec twojej rodzinki wobec pozostałych kotów w klanie. Posiadanie kociąt, ale nie z miłości... I multum oczekiwań i innych pierdół. Jak dla mnie powinniście się przenieść z klanu do Betonowego Świata. O wiele lepiej odnaleźlibyście się w jego realiach. Takie rzeczy to w mieście chleb powszedni. – Ziewnął, wystawiając język. – Ile ona ma księżyców?
– Księżyców? Kto, Pożarowa Łapa? A co?
– A nic. Z wyglądu wydaje się być w podobnym wieku do Sójczej Łapy. – mruczał, lustrując spojrzeniem nowe członkinie klanu. – Może dzięki temu się dogadają? Chociaż... Nie, ja na jej miejscu nie zaakceptowałbym nowej partnerki ojca. Dobrze, że swojego nigdy nie poznałem! – Zaśmiał się.
– Ciszej! Ciszej! – miauknął Słoneczny Fragment, kiedy niebieski rechotał. – Sama z tobą problemy Burza, zachowuj się! A właśnie... Co tak często chodzisz ostatnio na patrole? I to beze mnie?– Uniósł brew.
– Postanowiłem dać ci trochę przestrzeni, aby nie przeszkadzać w budowie relacji z Wieleną. – Wyszczerzył się, nie decydując się wyjawić prawdy o jego spotkaniach z samotnikami. – Dziewanna wtajemniczyła mnie w pewne sprawy, które was dotyczą, a poza tym mam oczy i widzę, jak lampisz się na jej pysk! Powoli zaczynam rozumieć, jaki jest twój typ...
– Biel! Chodzi o jej biel na pysku! Ma taki niespotykany kształt, a zazwyczaj pojawia się na łapach czy wokół nosa, piersi, brzuchu czy końcówce ogona. – Prychnął, starając się ukryć zawstydzenie. Cóż mógł poradzić, że każda biel, która tworzyła niespotykany wzór na ciele kota uważał za przepiękną. Sam posiadał niespotykane odcięcie bieli na pysku. – Wydaje mi się, że kiedyś widziałem coś podobnego. Ale nie pamiętam gdzie, pewnie, kiedy jeszcze byłem z mamą... Uważam, że ta biel dodaje jej uroku. Tylko tyle i aż tyle!
– Ile ty masz księżyców? Osiem? – Zamrugał. – Jeśli do końca pory nagich drzew nie wyznasz jej, jak jej białe futro do głębi cię poruszyło to ja jej to powiem. I dodatkowo uprzedze, że jakby się zdecydowała z tobą związać to się zwiąże z kotką, a nie z kocurem!
– B-burza!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz