Retrospekcja
On i jego partnerka byli w końcu sami, więc miał pomysł jak z nią spędzić czas, za nim ruszy w podróż, by znaleźć kocura, który sprawi, że będą mieć swoje wymarzone potomstwo. Wiedział, że jej podróż nie będzie łatwa, więc chciał spędzić z Iskrzącą Nadzieją czas poza obozem, jakby mieli to robić ostatni raz w życiu.
– Chcesz się przejść ze mną na romantyczną przechadzkę poza obozem? – zapytał swojego pięknego księżyca, z którym miał do czynienia rozmawiać. Zbliżała się pora podróży jego ukochanej, jeśli chodzi o poszukiwania samca, który miał pomóc w poczęciu ich potomstwa, musiał zadbać by kotka była dobrze przygotowana. Żeby udowodnić klanowi, że nie jest słabym ogniwem, bo nie raz słyszał za swymi plecami, że uważali Iskrę za kota, który nie pasował do ich szeregów. Teraz będzie inaczej, gdy kotka wyruszy, a następnie wróci do klanu, to każdy Wilczak będzie patrzeć ze zdumieniem i niedowierzaniem na pyskach, że się mylili, a on będzie w duchu jak "Widzicie to moja partnerka!".
Kotka lekko się zarumieniła na jego słowa.
– Oczywiście moje Słońce, to gdzie mnie zabierasz? – zapytała go, a ten odparł.
– Za mną – powiedział tylko, a ona zaufała jego słowom. Jego partnerka mruknęła, gdy wychodzili z legowiska wojownika. Miodowa Kora, czując jej futro, wiedział, że dwa wschody słońca bez niej będą dla niego jak wieczność. Chciał jednak o tym nie myśleć i obaj wyszli z obozu w głębiny lasów.
Iskrząca Nadzieja popatrzyła na niego swoim przenikliwym wzrokiem.
– Tak bardzo się cieszę, że możemy pobyć razem! Tak bardzo uwielbiam, gdy spędzamy razem czas.
Kocur zachichotał,
– Ja też, chcesz coś może zjeść? Podczas naszego spaceru przydałoby się coś schrupać.
– Chętnie, zgłodniałam nawet.
– To świetnie! Może małą rywalizacją kto więcej upoluje?
Kotka zamyśliła się przez chwilę.
– Widzę, że bardzo lubisz ze mną rywalizować. Zobaczymy więc, kto wygra!
Podskoczyła z radości, po czym zniknęła jako pierwsza, by coś upolować. Miodek widząc to również zniknął w zaroślach by coś złapać, zwłaszcza dla iskry.
Po dłuższym czasie koty miały po trzy ptaki w pysku, widząc siebie położyli swój posiłek na ziemi.
– Widzę, że ci dobrze poszło – powiedziała do niego partnerka widząc jego ptaki.
– Tobie też, może zaczniemy jeść?
Kotka kiwnęła głową, po czym zaczęła razem z nim jeść. Kotom szło sprawnie wciąganie posiłku. Iskrząca Nadzieja zjadła trzy ptaki, Miodowa Kora jednak nie był taki chętny do jedzenia, zjadł tylko dwa, jednego chciał zostawić dla swojej partnerki, miała w końcu wyruszyć w podróż, więc musiała zjeść więcej od niego. Wilczak podsunął ptaka bliżej kotki, za to ona spojrzała na niego zakłopotana.
– Nie wiem, czy zjem tyle.
– Raczej musisz, bo dzisiaj akurat wyruszasz.
– Niby gdzie?
Kotka przez chwilę myślała po czym błysnęło jej coś w głowie, jej mina szybko zmieniła się zaskoczoną.
– A no tak! Zapomniałam o tym. Miałam iść szukać samotnika dla naszych dzieci, wypadło mi to z głowy.
– Nic nie szkodzi, zjedz mojego ptaka a ja zadbam byś bezpiecznie ruszyła.
Powiedział z troską o swoją partnerkę, zrobi wszystko by była bezpieczna. Kotka wtuliła się w niego jedząc jego ptaka. Chciał by to trwało wiecznie, że są ze sobą w lesie i dzielą się językami, ale musieli po posiłku ruszyć.
***
Był już wieczór, niebo było różowo-pomarańczowo-niebieskie, a Pora Nowych Liści tylko sprawiała, że ich ostatni spacer był przyjemny. Było dość ciepło a wiatr muskał ich futra. Kocur patrzył na Iskrzącą Nadzieję, na jej uśmiech, który był dla niego wszystkim, rozświetlał jego serce niczym świetliki las wieczorem, niczym słońce lasy albo jak ogień który wszystko ze sobą pożerał potężną siłą. To było uczucie, które mógł opisać na wiele sposobów, wręcz, gdy na nią patrzył za każdym razem zakochiwał się w niej. Sielanka jednak się skończyła przy nurcie rzeki, gdzie było widać ścieżkę z kamieni prowadzącą do terenów niczyich na północy od Klanu Wilka. Kocur zatrzymał się w tym miejscu, patrząc w odbicie wody.
– To piękne, widząc w krystalicznej wodzie niebo, wraz z zachodzącym słońcem.
Jego partnerka zbliżyła się do tafli wody.
– Myślę, że to prawda, zwłaszcza że nie tylko widzę tu te wieczorne niebo, tylko też nas.
Kotka zbliżyła się do kocura, teraz było widać ich razem w odbiciu.
– Masz rację jesteśmy jednością... Właśnie! Skoro słońce zachodzi a ty już musisz iść to zanim odejdziesz to chcesz ze mną zatańczyć? Nigdy nie wiesz, czy będzie twoim ostatnim.
Liliowy wojownik wystawił w jej stronę jego przednią łapę jakby miał zaprosić kotkę do tańca, Iskra miała wypisane na twarzy zaskoczenie, następnie jednak było widać lekki rumieniec na jej twarzy.
– Bardzo chętnie Miodku! Nie spodziewałam się tego po tobie.
Kotka tylko delikatnie położyła łapę na jego łapie.
– Zatańczmy! Teraz księżyc ujawni się tylko dla ciebie.
Powiedział Miodowa Kora po czym zaczęli tańczyć nad strumieniem rzeki, było widać w nim tylko odbicie tańczących partnerów, którzy się kochali. Jak Miodek powiedział, księżyc, który świecił na żółto, powoli zaczął się ujawniać, a niebo stało się ciemnoniebieskie. Partnerzy mimo tego nie przestawali tańczyć, dopóki im nie zabraknie tchu.
***
Po tańcu dwa koty musiały się rozstać, Iskrząca Nadzieja przeszła na drugą stronę zaczynając szukać samotnika który się zgodzi na ich plan, a Miodowa Kora musiał odejść w stronę Klanu Wilka. Jednocześnie szczęśliwy, jak i z obawami czy jego partnerka wróci.
<Iskro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz