Przeszłość
— Co ty sobie wyobrażałeś?! Chciałeś zginąć?! — wykrzyczał wyraźnie zdenerwowany. Czajka nawet nie wiedział, co dokładnie się stało, w końcu chwilę temu jeszcze znajdował się w koronach drzew, przeskakując pomiędzy gałęziami, a jego umysł był wolny i niezmącony niczym innym niż spokój. Szaleńcze nieprzyjemne myśli ucichły na ten czas, pozwalając młodszemu uwolnić się, chociaż na chwilę od tego wszystkiego. Czuł się wtedy na miejscu, to wszystko utwierdziło go w tym, że wybrał odpowiednią profesję.
— Ja… Przepraszam… Chciałem po prostu uciec od uciążliwych myśli — wyjaśnił, czując, jak jego oczy powoli zachodzą łzami. Mimo to ani jedna nie opuściła jego ślepi, gdyż uczeń z całej siły zaciskał powieki, kiedy Czerwiec robił mu wykład o tym, że to niebezpieczne, nieodpowiedzialne, a co gdyby spadł z drzewa, natknął się na lisa lub dwunożnych. Niebieski nawet nie zauważył, gdy nieświadomie zaczął podążać za starszym do obozu, jednak wykład nie miał końca. Całą drogę powrotną miał wzrok utkwiony w ziemi, a ogon nisko zwisał, niemal szurając po ściółce leśnej.
Cała ta samotna eskapada zakończyła się zakazem wyjścia w pojedynkę z obozu aż do odwołania.
***
Teraźniejszość
Mimo to, że minęło trochę od samotnego wyjścia do Dębowej Ostoi, a epidemia zielonego kaszlu zapanowała w obozie, to Czajka próbował jakoś odbudować dobry wizerunek w oczach Czerwca. Ten doczekał się trójki kociąt — Czajka czasem ich odwiedzał, kiedy nie był pochłonięty patrolami łowieckimi lub nie odsypiał całego dnia. Grasująca choroba każdemu dawała się we znaki, nawet jemu, pomimo bycia zdrowym.
Oczywiście Kajzerkę także starał się odwiedzić, lecz uzdrowiciele zawsze go z kwitkiem odsyłali, tłumacząc, że mógłby się zarazić i jeszcze bardziej roznieść epidemię. Zwiadowca zbytnio nie dyskutował, rozumiejąc, że to wszystko jest dla dobra klanu.
— Czerwcu, możemy porozmawiać? — spytał, wchodząc do żłobka, gdzie akurat starszy odwiedzał swoją partnerkę oraz malutkie potomstwo, które na razie dobrze się trzymało, pomimo grasującej chorobie. Czekoladowy na dźwięk swojego imienia, przeniósł wzrok na swojego dawnego ucznia z lekkim chłodem w oczach. Niebieski miał zamiar z nim odbyć pierwszą poważną rozmowę, odkąd zrobił głupi wybryk jako uczeń oraz odkąd został mianowany na zwiadowcę.
<Czerwcu, dasz drugą szansę?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz