Na horyzoncie pojawiły się dwie ciemne postury. Omen już zmrużył oczy, gotowy na wybuch syna, gdy tylko rozpozna kim jest ta mniejsza postura.
Tak też się stało. Widząc Gęś, Chłodny Omen natychmiast spojrzał na ojca.
— Ciebie już popieprzyło doszczęt... — nie skończył jednak, bo przywódca zatkał mu pysk ogonem. Spojrzał na Gęsią Łapę i skinął mu głową.
— Witaj, Gęsia Łapo — wymruczał, podnosząc pysk. — Mam nadzieję, że Irga wszystko ci wytłumaczyła, bo to już czas na twoją inicjację, by powitać cię oficjalnie w naszym gronie.
Chłód zaczął coś bełkotać przez jego futro, jednak starszy kocur zignorował go, przyciskając do niego swój ogon jeszcze bardziej.
Tak też się stało. Widząc Gęś, Chłodny Omen natychmiast spojrzał na ojca.
— Ciebie już popieprzyło doszczęt... — nie skończył jednak, bo przywódca zatkał mu pysk ogonem. Spojrzał na Gęsią Łapę i skinął mu głową.
— Witaj, Gęsia Łapo — wymruczał, podnosząc pysk. — Mam nadzieję, że Irga wszystko ci wytłumaczyła, bo to już czas na twoją inicjację, by powitać cię oficjalnie w naszym gronie.
Chłód zaczął coś bełkotać przez jego futro, jednak starszy kocur zignorował go, przyciskając do niego swój ogon jeszcze bardziej.
— Dobry — skinął łbem, wbijając ślepia w idola. Nie sądził, że tak szybko dołączy do tego całego kółeczka madek różańcowych. Z radością obserwował zebrane koty, które miały stać mu się bliższe aniżeli wcześniej. Był z siebie dumny, nie dość, że zdobył zaufanie Mrocznej Gwiazdy, że ten pozwolił mu dołączyć do kultu. Do tego na oczach całego klanu zajebał tą pierdoloną Szałwię, Szczawia czy jak tam ta pierdolnięta matkobójczyni się nazywała.
Zamyślony obserwował, jak pysk Mrocznej Gwiazdy porusza się, a kocur wypowiada jakieś słowa. Szczerze - nie słuchał zbytnio, za bardzo skupił się na słowach Irgowego Nektaru, która przez całą drogę opowiadała mu, na co ma się przygotować.
— Ja, Mroczna Gwiazda, przywódca Klanu Wilka i lider kultu Mrocznej Puszczy, naznaczam cię w imię naszych przodków. Czy jesteś gotowy przyjąć na siebie nasze znamię jako dowód inicjacji?
— Tak — nie miał wątpliwości. Chciał być członkiem kultu. Pierdolił swoje pochodzenie; nie miał zamiaru słuchać, że jest prawnukiem jakiegoś boomera.
— Zatem otrzymasz ode mnie znak, który pozostanie z tobą aż do śmierci i zawsze będzie przypominał ci o przynależności do kultu.
Spiął mięśnie, zaciskając szczęki na dolnej wardze, gdy czarno-biały kocur odgryzł mu kawałek ucha. Krew zalała wizję Gęsiej Łapy, zaś on sam zadrżał z lekka.
— Tej nocy, zgodnie z wolą Mrocznej Puszczy, przyjmujemy cię oficjalnie jako pełnoprawnego członka naszej grupy. Wierzymy, że będziesz wiernie służyć naszym przodkom i działać na rzecz kultu, abyśmy nigdy nie upadli.
Zamknął ślepia, gdy kocur odcisnął łapę na jego czole.
— Ja, Mroczna Gwiazda, przywódca Klanu Wilka i lider kultu Mrocznej Puszczy, naznaczam cię w imię naszych przodków. Czy jesteś gotowy przyjąć na siebie nasze znamię jako dowód inicjacji?
— Tak — nie miał wątpliwości. Chciał być członkiem kultu. Pierdolił swoje pochodzenie; nie miał zamiaru słuchać, że jest prawnukiem jakiegoś boomera.
— Zatem otrzymasz ode mnie znak, który pozostanie z tobą aż do śmierci i zawsze będzie przypominał ci o przynależności do kultu.
Spiął mięśnie, zaciskając szczęki na dolnej wardze, gdy czarno-biały kocur odgryzł mu kawałek ucha. Krew zalała wizję Gęsiej Łapy, zaś on sam zadrżał z lekka.
— Tej nocy, zgodnie z wolą Mrocznej Puszczy, przyjmujemy cię oficjalnie jako pełnoprawnego członka naszej grupy. Wierzymy, że będziesz wiernie służyć naszym przodkom i działać na rzecz kultu, abyśmy nigdy nie upadli.
Zamknął ślepia, gdy kocur odcisnął łapę na jego czole.
* * *
Sapnął, gdy klifiak kopnął go w brzuch. Nie miał jednak zamiaru dać temu szczurowi wygrać. Jebany śmieć wlazł na ich terytorium z tym swoim zawszonym patrolikiem. Nigdy nie sądził, że ktoś może być takim debilem, jednakże ich sąsiedzi skutecznie to pokazali.
— Przyleźliście ukraść Chłoda i Łasicę? — sarknął wrogo, łapiąc zębami za kark kremowo-białego kocura. Ten charknął, gdy krew spłynęła po brodzie Gęsiej Łapy.
Nastroszył futro, gdy go odepchnięto. Z wysuniętymi pazurami miał już zamiar pognać za klifiakami, jednak drogę zastawiła mu sylwetka Nocnej Tafli.
— Dosyć, Gęsia Łapo — poleciła, zawracając patrol do obozu.
Liliowy prychnął pod nosem, niezadowolony.
* * *
Kolejny postój dłużył mu się niemiłosiernie. Leżąc brzuchem do góry obserwował płynące po niebie chmury oraz szybujące ptaki. Miał dosyć tej wędrówki, jednak nie miał zamiaru narzekać, nie był słabą i miękką pizdą jak reszta. Nie zmieniało to faktu, że rzygał tą monotonnością dnia codziennego - marsz aż do zesrania, odpoczynek i znowu marsz; co prawda w międzyczasie miał urozmaicenie w postaci treningu, czy to medyka czy wojownika, jednakże tęskno mu było za swego rodzaju statecznością, jaką fundował im obóz i własne terytorium.
— Mroczna Gwiazda chce cię widzieć — nie cieszył się z widoku Sosnowej Igły. Kotka wyjątkowo go wkurwiała, jednakże miał do niej względny szacunek; co prawda, tylko dlatego, że była członkinią kultu, jednakże zawsze coś.
— Już idę — przeciągnął się, prostując kończyny. Jednak spacerek mu się przyda. Słysząc, jak stawy mu strzelają od zastoju - ruszył żwawym krokiem w stronę legowiska lidera, które znajdowało się za pobliskim krzakiem wilczych jagód. — Wołałeś? — miauknął spokojnie, spoglądając na przywódcę. Ten szepnął ostatnie słowo Irgowemu Nektarowi, nim ta zostawiła ich samych.
— Już idę — przeciągnął się, prostując kończyny. Jednak spacerek mu się przyda. Słysząc, jak stawy mu strzelają od zastoju - ruszył żwawym krokiem w stronę legowiska lidera, które znajdowało się za pobliskim krzakiem wilczych jagód. — Wołałeś? — miauknął spokojnie, spoglądając na przywódcę. Ten szepnął ostatnie słowo Irgowemu Nektarowi, nim ta zostawiła ich samych.
— Chodzi o twój trening — sprostował czarno-biały. Serce Gęsiej Łapy stanęło na moment, lecz za wszelką cenę nie pozwolił, by kocur to dostrzegł. Czy to ten moment, kiedy zostanie wypierdolony z klanu na krzywy ryj?
Uniósł brwi, oddychając spokojnie.
— O który? — zapytał lakonicznie. — Ten trucizn czy wojownika? — przysiadł na trawie, tuż naprzeciw lidera. — Wiem, że moja nauka się ciągnie, sam nie jestem z tego zadowolony, jednak chciałem zauważyć, że kazano mi leżeć z dupą, kiedy miałem złamaną łapę — sprostował kilka spraw, tak dla pewności.
— I wykorzystałeś jakoś ten czas?
— Tak, na trening trucizn oraz wiedzy medyka z Irgowym Nektarem — miauknął, przymykając ślepia. Co teściu mógł od niego chcieć?
< Omen? >
[przyznano 25%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz