*bardzo, bardzo dawno temu, kiedy Wypłosz i Skaza byli dopiero kociętami, i właśnie zostali adoptowani*
Patrzyła, jak Wypłosz otwiera szeroko buzię, po czym zaczyna łapczywie jeść. Na drugą mysz rzuciło się Skaza. Maluchy były takie słodkie. Jak wiele musiały przeżyć na tych ulicach…ile cierpienia…już sam brak oka, ogona i nogi u starszego kocięcia pokazywały, jak trudne było dla nich życie.- Więc, jestem Bylica. – przedstawiła się przyjaźnie, kiedy kociaki zlizywały ze swych pyszczków ostatnie resztki posiłku – a to są Krokus, Fiołek, Deszcz i Skowronek – wymieniła, wskazując na każde ze swoich dzieci łapą po kolei. – jako, iż zgodziliście się stać częścią naszej rodziny, będziecie częścią naszej małej grupki. Możecie mnie pytać o co chcecie. Chętnie odpowiem na wszystkie wasze pytania. – dodała.
Chciała zapoznać się z dziećmi, które właśnie adoptowała. Miała nadzieję, że się zakumplują i będą się czuć u nich jak w domu.
- Czemu w ogóle nas porwałaś? – spytało jednookie kocię, na co ona zakrztusiła się nieomal powietrzem.
- W sensie…chciałam wam zapewnić lepsze warunki…i to chyba nie jest porwanie, bo się zgodziliście, a porwanie jest wtedy, jak zabiera się kogoś wbrew jego woli, prawda? – odparła, posyłając kociętom lekki, nerwowy uśmiech.
Nim ktokolwiek zdążył się odezwać, to samo kocię znów zadało pytanie:
- Po co ci kolejne koty, jak masz tyle gęb do wykarmienia?
- Widzisz, drogi Wypłoszu – dziwnie jej było używać tak obraźliwego imienia, kiedy nie miała zamiaru kocurka obrażać – po prostu chcę wam zapewnić dobre miejsce do życia, jesteście w końcu kociakami, a ja nigdy nie pogardzę nowym członkiem rodziny, bo im nas więcej tym weselej! – miauknęła stara kocica.
- Jesteś zboczona? Chcesz nas lizać jak Śruba i jego kumple? – bury skrzywił nosek.
Dobra, te pytania były coraz dziwniejsze i z każą chwilą bardziej niepokoiły błękitną.
- Nie, nie jestem zboczona? - miauknęła - czemu miałabym? - spytała.
- Bo nas porwałaś, chcesz nam dać warunki do życia, jak i wyżywienie za darmo! Nic nie ma za darmo!
- Właśnie, że czasem jest - miauknęła, starając się uśmiechnąć - niektóre koty mają dobroć w sercu - dodała.
<Wypłosz, Skaza?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz