O nie! Siostrzyczka robiła tą straszną minę, po której aż dostał ciarki na grzbiecie! Nastroszył się tylko na to bardziej, znów się cofając. Nie rozumiał czemu tak się wściekała! Przecież nic złego nie robił! Niby ona była starsza, a pod względem wierzeń w te duszki, zachowywała się niczym głupie kocię! To on już był mądrzejszy!
- N-no bo... T-ty... i mama... - przerwał, bojąc się tego wypowiedzieć. - A daj mi spokój! Nie musisz mnie pouczać!
No właśnie! Nie potrzebował tego. Nie od niej. Już Tulipanowy Płatek wiele razy ględziła mu nad uchem, co powinien robić dobrze, a co robił źle. Wiara w to również się wliczała, więc kociak nie dopowie nic nowego.
- Daj mi jeden powód dla którego miała bym przestać to robić! - zdenerwowała się.
W przypływie emocji z jej oczu spłynęły dwie mikroskopijne wręcz łezki, które chcąc nie chcąc, rzuciły mu się w oczy. O nie! Nie! Nie mogła ryczeć! Przecież Mgiełka nie płakała! Znaczy widział ją wiele razy smutną, gdy mama na nią się zdenerwowała, ale... Ale to do niej tak bardzo nie pasowało!
- B-bo jestem już duży i nie potrzebuje niańki! - podał jej swój powód. - N-nie płacz... B-bo mama zobaczy - szepnął, czując jak serce wali mu w piersi od narastającego stresu. Oblizał pysk poddenerwowany, obawiając się, że zaraz cała wina spadnie na niego, bądź gorzej... Srebrna pokaże swoje pazurki lub dostanie kolejny raz jakimś kamykiem.
- Nie płaczę. - zaprotestowała kręcąc łbem tak, że łzy poleciały na mech i jedyne co po nich pozostało to mokry polik. - J-ja dbam tylko o nasze dobre imię! I-i Klanu Gwiazdy. Czemu musisz to rujnować?! - zapytała ledwo łapiąc dech.
- Ja nic nie rujnuje! Staram się, by mama na mnie się nie denerwowała. Robię wszystko co chcę. Jestem grzeczny! - zapewnił ją. - A to, że powiedziałem jednemu kotu o gwiazdkach, to przecież nie koniec świata! Nie rozumiem o co tak się wściekasz.
Czemu zawsze, gdy padał temat tego ich "ojca" od siedmiu boleści, musieli się kłócić? To było takie irytujące! Wychodził przez to na tego złego i wyrodnego, a tak naprawdę chciał tylko wypowiedzieć w tej kwestii swoją opinię. Nie wolno mu było mieć odmiennego zdania od nich? Miał być już na zawsze czarną owcą w rodzinie? To było... wkurzające! Bo, gdy one zaczynały paplać o przodkach, to on musiał siedzieć cicho i im potakiwać, a gdy sam zaczynał mówić, to nie mógł, bo zaraz był karcony! To nie było sprawiedliwe!
- Cieszę się, że mama się na ciebie nie denerwuje, ale to nie wystarczy. Jak bym jej o tym powiedziała już byś skończył bez kolacji, ale tego nie zrobię. Lepiej się ucz na swoich błędach. Najpierw Paskuda, potem ktoś inny. Co sobie reszta pomyśli?
Zrobił niezadowoloną minę. Oczywiście, że chciał uświadomić większą ilość kotów, że nie muszą wierzyć w te bajki. Był pewny, że wojownicy opowiadają im tak o tych zaświatach, by zredukować ich strach, bo byli nieświadomymi i głupimi kociętami. Jednak, gdy podrosną był pewien, że ta maska fałszu opadnie i nareszcie ktoś przyzna mu rację! No bo przecież cały klan nie mógł składać się z samych wariatów!
- Reszta uważa nas za mysie móżdżki. Nikt tu nie wierzy, że naszym tatą jest Klan Gwiazdy. Drwią i śmieją się z nas. - burknął pod nosem. - Lepiej nie patrz na innych, Mgiełko. - doradził jej.
Stanęła jak wryta słysząc jego słowa.
- To nie prawda. - Zmarszczyła gniewnie nos. - A nawet jeśli, to ja udowodnię, że nie ma się z czego śmiać. Zobaczysz! Zostanę niedługo uczennicą a potem wojowniczką, najlepszą! A później! A później...
- Mhm... Jasne, jasne. Ale śmieją się teraz. W tej chwili i co? I nic nie zrobisz. - Wziął głęboki oddech. - Ta głupia Paskuda cię niepotrzebne zdenerwowała. Powinna dostać nauczkę - Wysunął pazurki.
O tak. Już on się z nią policzy. Dostanie za swoje. Dopilnuje tego, aby żałowała swojego czynu i więcej nie pchała się pomiędzy niego, a jego siostrę. Mgiełka prawie przez to się na niego obraziła! A gdyby powiedziała mamie... Jak dobrze, że srebrna go kryła. Właśnie dlatego ją lubił. Potrafiła zachowywać się jak siostra, a nie jak głupia, nadąsana i wspaniała kotka, która wie o wszystkim lepiej! Nienawidził takich jednostek. Już zauważył, że w większości przypadków tak niestety było. Ale on nie zamierzał dawać się tym mysim bobkom!
- Nikt mnie nie zdenerwował. - odparła sucho biorąc głęboki wdech a następnie wydech.
No właśnie widział jaka była spokojna. Uśmiechnął się, również relaksując spięte mięśnie. Udało się ominąć jej furie z czego był dumny. Już sądził, że dostanie kamieniem, jeżeli znów coś powie nie tak. Ale Mgiełka, to Mgiełka. Trochę ponarzeka, lecz koniec końców, zawsze weźmie jego stronę.
Podszedł do niej, ocierając się o nią głową.
- No już, już.
Sierść aż jej się zjeżyła od tego gestu więc szybko ją zaczesała.
- Mam cię na oku.
Czy się przesłyszał, czy znów włączał się jej agresor? Oby nie. Nie przejął się jednak zbytnio tymi słowami, no bo co mógł zrobić głupiego? No nic. Miał przecież szlaban, bo oczywiście został wkopany przez przebrzydłą Obsraną Łapę.
- Mama też ma - prychnął. - Uderzyła mnie - Położył po sobie uszy. - Bo... Bo Zając nią zmanipulowała i nagadała jej głupot.
- Na prawdę? - oniemiała. Pewnie nie sądziła, że ta kochana Tulipan, będzie w stanie podnieść na jakieś swoje kocię łapę. No cóż... Myliła się. Gdy w grę wchodziła jej duma, a ego cierpiało, wolała ratować je, nie bacząc na swoje dzieci.
- Mhm... Bo... Bo ona pewnie uderzyła w jej ego. Nagadała jej, że jest złą matką i przynoszę jej wstyd, a ona to łyknęła! Jeszcze później próbowała mnie wrobić, że ja kłamie, a nie ona i że ją oczerniam! A ja mówiłem prawdę! Bo... Bo Zając mnie uderzyła również, ale wcześniej i zabrała poza obóz do krzaka i mówiła, że zjedzą mnie lisy i... i... i ona potem sobie poszła! Zostawiła mnie tam! A potem mama przyszła zła i zaczęła mówić coś o tym, że płacze na widok motylka, a to się nawet nie stało i teraz muszę zachowywać się grzecznie - zwierzył się siostrze ze swoich przeżyć dość chaotycznie.
Nadal ciężko się mu o tym myślało, a co dopiero tłumaczyło. Gniew palił na dodatek jego poduszki łap. Pragnął się zemścić, lecz na ten moment przegrał tą walkę.
- N-nie wiedziałam. - miauknęła niepewnie, zbliżając się do brata. Chciała go opatulić ogonkiem, jednak jej nie był wystarczający długi. - Chętnie bym powiedziała mamie, ale nie było mnie przy tym...
Przytulił się do niej, korzystając z faktu, że udało mu się ją omotać. W zasadzie... Wszystko co mówił było szczerą prawdą, a nie fałszywym oświadczeniem, więc nie widział w tym nic złego. Ważne było, że Mgiełka już się na niego nie złościła. Może dzięki temu zrozumie, jakim lisim bobkiem jest Zajęcza Łapa i przestanie się z nią zadawać.
- Wiem... A ja nie kłamie. Po co miałbym oczerniać Zając bez powodu? Ona jest okropna! Jak otwiera pysk, wychodzą z niego same kłamstwa i ja... cokolwiek powiem, to przeistacza to przeciwko mnie! Nienawidzę jej. Chciałbym... - westchnął, gryząc się w język. Tego siostra nie powinna raczej usłyszeć. - J-jak chcesz to... to mogę ci powiedzieć wszystko. Nie będę cię okłamywać siostrzyczko. Nawet jak zrobię coś złego i będziesz na mnie zła, nie skłamie. Nie chcę być brany za kłamcę... Mama przez to mi nie ufa... Nie chcę byś i ty przestała... - złożył obietnice.
Przez ten wyczyn liliowej vanki, bardziej teraz przykładał wagę do czyichś słów. Akurat Mgiełka była dla niego ważna, mimo swojego mysiego móżdżku. Gdyby kotce udało się ją ustawić przeciwko niemu, byłby skończony!
- Nieważne czy ci ufam czy nie, jesteśmy rodziną i to się liczy. Może kiedyś udało by mi się przekonać Zając, ale nie wiem... Ona nie jest taka niemiła wobec mnie. - miauknęła ochryple.
Nie jest do niej niemiła? Oho! No ciekawe czemu... On już zauważył tą tendencję uczennicy do wywyższania się. Jak nic była jakąś... Nie znał tego słowa, ale po prostu miała problem do płci przeciwnej! To budziło w nim odrazę i napędzało tylko jego gniew.
- Wiesz czemu? - Nastroszył się na te słowa. - Bo jesteś kotką! Chcę być twoją przyjaciółką właśnie z tego powodu! Tak samo z moją mamą! Zgrywa niewinną. Ma do mnie problem! Jak był ten jeszcze jej brat, to też go nie lubiła! A powinna szanować kocury! Jesteśmy od niej lepsi, silniejsi i... i... I powinna być grzeczna!
<Mgiełko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz