Ostry Kieł oddychał coraz głośniej i głębiej, próbując się uspokoić. Gdy jednak patrzył na leżącą, wyczerpaną, pozbawioną wszelkiej energii Wierzbę, która nie miała teraz nawet sił podnieść powiek, a jej małym ciałkiem co chwila wstrząsał kaszel miał ochotę krzyknąć ,,Nie! Przecież nie może umrzeć!". Już samo patrzenie na koteczkę sprawiało mu ból. W końcu więc nie wytrzymał i gwałtownie odwrócił się i szybkim krokiem wyszedł z legowiska medyków, odprowadzany jedynie spojrzeniem jednego z braci Wierzby.
Wyszedł z obozu i wszedł do gęstego, ciemnego lasu. Była Pora Zielonych Liści, a las wręcz tętnił życiem i zwierzyną. Nie przejmował się jednak polowaniem, nie zwracał nawet uwagi na czasem przecinające mu drogę smakowite zapachy, czy szuranie myszy lub nornic, wręcz proszących się o upolowanie.
Wierzba zaraz zginie! Odejdzie, opuści go, tak jak jego matka przed księżycami. A przecież była taka młoda, nie była jeszcze nawet w wieku uczniowskim. Czym zasłużyła sobie na śmierć?
Wtem las się skończył, a przed nim ukazała się otwarta przestrzeń, Słoneczna Polana. Słońce akurat chyliło się ku horyzontowi Wielkiej Wody i normalnie Ostry Kieł może i by nawet usiadł i przyglądnął się pięknym kolorom które o tej porze barwiły niebo. Teraz jednak spojrzał jedynie przed siebie, a w jego oczach zamiast zachwytu odbijał się gniew i smutek. I wtedy zadał sobie pytanie, tak proste i głupie, na które odpowiedzi było wiele, żadna jednak nie była jasna, czy oczywista. Pytanie tak głupie, że gdyby usłyszał je z cudzych ust, sam by je wyśmiał.
- Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe?! - miauknął patrząc przed siebie, po chwili jednak zerknął w górę, na pierwszą już świecącą gwiazdę.
- Życie nigdy nie jest sprawiedliwe - odezwał się nagle jakiś głos, a Ostry Kieł podskoczył zaskoczony i nastroszył sierść. - Sprawiedliwość w życiu to tylko złudne pojęcie. Iluzja. Tak naprawdę istnieje tylko jedna sprawiedliwa rzecz.
Kocur rozglądnął się dookoła z wysuniętymi pazurami, wciąż jeżąc futro i szczerząc kły, głównie demonstrując ten jeden, wielki i przerośnięty.
- Tylko śmierć jest sprawiedliwa - kontynuował tajemniczy głos. Dobiegał z niedaleka, Ostry Kieł nie potrafił jednak stwierdzić skąd dokładnie. - Dopada wszystkich, bez wyjątku.
- Kim jesteś? - warknął wojownik pomimo, że dobrze znał odpowiedź na to pytanie.
- Skoro wiesz to po co pytasz? - odszeptał głos. - Zresztą, to są twoje własne poglądy i przemyślenia. Teraz sam sobie odpowiedziałeś. Skoro więc znasz odpowiedź to dlaczego wciąż pytasz?
Ostry Kieł rozluźnił się. Stanął równo, położył sierść i schował pazury. Następnie wbił smutny wzrok w swoje łapy.
- Bo nie potrafię jej zaakceptować... - szepnął tak, że choćby i ktoś stał tuż obok niego, nie usłyszałby tych słów.
Głos jednak nie stał przed nim, ani obok niego, ani nawet nad nim. Był bliżej niż Ostry Kieł by chciał i niestety zdawał sobie z tego sprawę doskonale. Głos nie istniał, był przecież tylko wytworem jego wyobraźni! Nie widział go ani Miętowy Oddech, ani Krucza Gwiazda, ani nawet Wierzba. Ostry Kieł nie był jednak zaskoczony tym odzewem. Już wcześniej słyszał głosy i widział cienie, odkąd jednak został wojownikiem te zniknęły i nie pojawiały się. Dlaczego teraz wróciły? Myślał, że już udało mu się od nich uwolnić na zawsze. Te jednak były tu cały czas, tylko on był zbyt zajęty, by zwracać na nie uwagę.
- Wierzbę nie powinien spotkać taki los! Ledwo co skosztowała życia, nie powinna tak szybko go tracić! - miauknął nagle i spojrzał przed siebie, prosto na kotlące się w już zacienionych zakamarkach lasu cienie o kocich kształtach i jarzących się złowieszczych oczach. Ich spojrzenia przeszywały go na wylot, a ich ogromne ciała wraz z pogłębiającą się ciemnością powoli przesuwały się w jego kierunku. Ostry Kieł cofnął się kilka kroków, bacznie jednak dbając o to, by nie odejść za bardzo i przypadkiem nie spaść z klifu co skończyłoby się niechybną śmiercią.
- Nie ty decydujesz co jest słuszne, a co nie - szepnął mu ktoś prosto do ucha. Ostry Kieł podskoczył, żaden cień jednak nie stał aż tak blisko niego. - Śmierć jest nieuchronna.
- Ciebie również kiedyś dopadnie - szepnął ktoś inny.
Wtem głosy zaczęły się mnożyć, każdy coś szeptał, jedne głośniej, drugie ciszej. Ostry Kieł nie był jednak w stanie rozróżnić wszystkich, wyłapał więc tylko kilka.
- Na Kruczą Gwiazdę już wystawia swe szpony.
- Miętowy Oddech też nie dożyje starości.
- Nawet Wierzba nie uchroni się przed śmiercią.
Nim usłyszał i zrozumiał resztę, zawiał zimny, przeszywający aż do szpiku kości wiatr. Szepty nagle zamarły, jakby ustępując innemu, zimnemu i ochrypniętemu głosowi nieznanej kotki.
- Lecz co to za wojownik, który ginie we własnym legowisku? - wycharczała
Wtem jej obecność zniknęła i dopiero wtedy Ostry Kieł uświadomił sobie jak namacalna ona była.
Cienie, które jeszcze przed chwilą nie ruszały się, nagle zaczęły znów zbliżać się do niego, idąc coraz szybciej, a Ostry Kieł już niemal czuł za sobą bliską krawędź urwiska.
One nie istnieją, nie ma ich tutaj!, powtarzał sobie w myślach. Te jednak, mimo że wciąż wyglądały jak cienie, wydawały się też być z krwi i kości. Były nierealne, lecz jednocześnie tak prawdziwe, jak prawdziwa była trawa pod nim. Kocur słyszał ich kroki i głośne oddechy, czuł bijące od nich ciepło. Widział przeszywające go na wylot rozżarzone ślepia gotowe w każdej chwili skoczyć i rozszarpać go na strzępy.
Starał się stać spokojnie, mimo, że serce biło mu jak oszalałe. Patrzył im prosto w oczy, nie odwracając wzroku. Wzrastający z każdym ich krokiem strach kazał mu czym prędzej uciekać, on jednak starał się jak tylko mógł go ignorować. Skoro bał się czegoś co nie istnieje to jak miał przeżyć w tym lesie? Jak mógł zwać się wojownikiem Klanu Klifu, synem Kruczej Gwiazdy?
Cienie zbliżyły się, lecz gdy były już na wyciągnięcie łapy, stanęły. Nie spuszczały z młodego kocura swego wzroku, a gdy ten myślał, że już na niego skoczą, te nagle - i tu Ostry Kieł aż rozszerzył źrenice ze zdziwienia - zniknęły. Po prostu, kocur szybko mrugnął, a po otworzeniu oczu ich już nie było. Rozglądnął się, trochę zdezorientowany, jakby spodziewając się, że te powrócą. Na polanie panowała jednak pustka i cisza przerywana jedynie niedalekim cykaniem świerszczy.
Twardo usiadł na trawie, w głowie analizując to co właśnie zaszło. Spojrzał w dal, na horyzont, w Miejsce, Gdzie Zachodzi Słońce. Ostatni promyk słońca właśnie zniknął, pochłonięty przez wodę. Gwiazdy świeciły nad wyraz jasno, zastępując księżyc przypominający teraz bardziej szpon niż okrąg.
Ostry Kieł nie miał zamiaru się ruszyć, patrzył więc jedynie na mrugające do niego gwiazdy.
***
Ostry Kieł resztę nocy spędził poza obozem. Posiedział jeszcze chwilę na Słonecznej Polanie po czym zamiast wrócić do swojego legowiska postanowił zapolować, efektem czego w obozie był dopiero o świcie. Przyniósł jednak kilka dorodnych piszczek, nikogo więc to nie zdziwiło. Po odłożeniu ich chciał od razu pójść się przespać, był bowiem zmęczony, nie mógł się jednak powstrzymać i ruszył najpierw w kierunku legowiska medyków zobaczyć co z Wierzbą, obawiając się jednak najgorszego.
Tym bardziej był zaskoczony, gdy wszedł i ujrzał siedzącą i spokojnie skubiącą wróbla burą koteczkę.
- Cześć, Ostry Kle - miauknęła do niego z uśmiechem, choć jej głos wciąż był zachrypnięty i cichy.
Kocur zaskoczony spojrzał na Fenkułowe Serce, chcąc wyjaśnień. Ta uśmiechnęła się najszczerszym i najradośniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widział.
- Klan Gwiazdy czuwa nad nią - powiedziała, a Ostry Kieł poczuł jak jego serce otacza radość i ulga.
<Wierzbełku?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz